D
dyduch89
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2009
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry!
3 lipca przydarzyła mi się następująca historia: spieszyłam się, aby odebrać wpisy z egzaminu i wsiadłam do tramwaju, który akurat stał przy przystanku, niestety nie zwróciłam uwagi na numer - bilet skasowałam. W mieście obowiązuje system A+T czyli na jednym bilecie można jechać autobusem i tramwajem. W tramwaju miałam kontrolę biletów i wszystko ok. W odpowiednim miejscu wsiadłam do autobusu, a kanary za mną. Podczas kontroli niczego nieświadoma, z przekonaniem, że wszystko jest w porządku podałam kontrolerowi bilet, a ten mi wyjechał z mandatem. Tłumacze mu, że przecież linia łączona tramwaj + autobus i wtedy zaczęło do mnie docierać, że jechałam tramwajem 1, a nie jak powinnam 3 - czy jest sens się odwoływać. Nie zrobiłam tego z premedytacjom, dodam że nigdy wcześniej nie dostałam żadnego mandatu. I w sumie bilet skasowany miałam - w pośpiechu pomyliłam tramwaje, ale ich trasa była taka sama. Mam wszystkie bilety sieciowe z poprzednich miesięcy. Studiuje, nie pracuję - jestem na utrzymaniu rodziców, każdego miesiąca wydaję 150 zł na bilety autobusowe (sieciówka + międzymiastowy). Kanar powiedział, że jeżeli nie zapłacę kary w ciągu 7 dni, to wzrośnie ona do 140 zł. Czy są jakieś szanse na pozytywne rozpatrzenie mojego odwołania, czy lepiej w jakiś cudowny sposób zorganizować pieniądze i zapłacić?
Pozdrawiam E.
3 lipca przydarzyła mi się następująca historia: spieszyłam się, aby odebrać wpisy z egzaminu i wsiadłam do tramwaju, który akurat stał przy przystanku, niestety nie zwróciłam uwagi na numer - bilet skasowałam. W mieście obowiązuje system A+T czyli na jednym bilecie można jechać autobusem i tramwajem. W tramwaju miałam kontrolę biletów i wszystko ok. W odpowiednim miejscu wsiadłam do autobusu, a kanary za mną. Podczas kontroli niczego nieświadoma, z przekonaniem, że wszystko jest w porządku podałam kontrolerowi bilet, a ten mi wyjechał z mandatem. Tłumacze mu, że przecież linia łączona tramwaj + autobus i wtedy zaczęło do mnie docierać, że jechałam tramwajem 1, a nie jak powinnam 3 - czy jest sens się odwoływać. Nie zrobiłam tego z premedytacjom, dodam że nigdy wcześniej nie dostałam żadnego mandatu. I w sumie bilet skasowany miałam - w pośpiechu pomyliłam tramwaje, ale ich trasa była taka sama. Mam wszystkie bilety sieciowe z poprzednich miesięcy. Studiuje, nie pracuję - jestem na utrzymaniu rodziców, każdego miesiąca wydaję 150 zł na bilety autobusowe (sieciówka + międzymiastowy). Kanar powiedział, że jeżeli nie zapłacę kary w ciągu 7 dni, to wzrośnie ona do 140 zł. Czy są jakieś szanse na pozytywne rozpatrzenie mojego odwołania, czy lepiej w jakiś cudowny sposób zorganizować pieniądze i zapłacić?
Pozdrawiam E.