S
Sadoss
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2011
- Odpowiedzi
- 8
Witam, otóż w Olsztynie zdarzyła mi się nieprzyjemna sytuacja.
Podczas kontroli nie mogłem przez pewien czas znaleźć biletu, który schowałem do portfela, kontroler sprawdzał innych ludzi, gdy nagle odnalazłem bilet.
Początkowo kontroler odmawiał sprawdzenia biletu, twierdząc że nie jest to mój bilet, lecz na moją uwagę, że bilet nie jest zniszczony, ani w żaden sposób dodatkowo oznaczony, jak to mają w zwyczaju robić podczas kontroli biletów zostałem poproszony o okazanielegitymację uprawniającą mnie do przejazdu ulgowego.
Legitymacja tuż po okazaniu została mi wyrwana z ręki, oraz na moje żądanie kontroler nie chciał mi jej zwrócić, kazał mi czekać na zewnątrz autobusu, aż skontroluje wszystkie pozostałe osoby.
Z uwagi, że do PKS'a do mojego rodzimego miasta miałem około 10-15 min, wliczając w to zakup biletu w kasie biletowej nie mogłem czekać i wdawać się w kłótnię z kontrolerem i postanowiłem pójść na stację PKS.
Około miesiąca po tym zdarzeniu zaczęły przychodzić do moich rodziców z którymi nie mieszkam(przypadkowo dałem legitymację z nieaktualnym adresem, lecz ważną pieczątką) od firmy windykacyjnej domagającej się spłaty należności.
Żadnego mandatu nie podpisywałem, jedyna rzecz, którą nawet nie wiem czy posiadają do moja legitymacja.
Prosiłbym o porady w tej sprawie, co mogę zrobić, bądź jak rozmawiać z windykacją wynajętą przez komunikację olsztyńską, bądź samą komunikacją.
Podczas kontroli nie mogłem przez pewien czas znaleźć biletu, który schowałem do portfela, kontroler sprawdzał innych ludzi, gdy nagle odnalazłem bilet.
Początkowo kontroler odmawiał sprawdzenia biletu, twierdząc że nie jest to mój bilet, lecz na moją uwagę, że bilet nie jest zniszczony, ani w żaden sposób dodatkowo oznaczony, jak to mają w zwyczaju robić podczas kontroli biletów zostałem poproszony o okazanielegitymację uprawniającą mnie do przejazdu ulgowego.
Legitymacja tuż po okazaniu została mi wyrwana z ręki, oraz na moje żądanie kontroler nie chciał mi jej zwrócić, kazał mi czekać na zewnątrz autobusu, aż skontroluje wszystkie pozostałe osoby.
Z uwagi, że do PKS'a do mojego rodzimego miasta miałem około 10-15 min, wliczając w to zakup biletu w kasie biletowej nie mogłem czekać i wdawać się w kłótnię z kontrolerem i postanowiłem pójść na stację PKS.
Około miesiąca po tym zdarzeniu zaczęły przychodzić do moich rodziców z którymi nie mieszkam(przypadkowo dałem legitymację z nieaktualnym adresem, lecz ważną pieczątką) od firmy windykacyjnej domagającej się spłaty należności.
Żadnego mandatu nie podpisywałem, jedyna rzecz, którą nawet nie wiem czy posiadają do moja legitymacja.
Prosiłbym o porady w tej sprawie, co mogę zrobić, bądź jak rozmawiać z windykacją wynajętą przez komunikację olsztyńską, bądź samą komunikacją.