G
gregor1975
Użytkownik
- Dołączył
- 12.2008
- Odpowiedzi
- 66
Witam,
Proszę przeczytać poniższą historię:
Znajoma, osoba chętna do pracy, aktywnie jej poszukiwała. Ponieważ rynek pracy był trudny, wymyśliła sobie staż. Niestety, w lokalnym PUP aktualnie nie było ofert stażu. Zapytała, czy gdyby znalazła podmiot chętny do przyjęcia jej na staż, to PUP partycypowałby w tym i czy ona kwalifikowałaby się do odbycia stażu? Na oba pytania padła odpowiedź, że jak najbardziej tak. Własnym sumptem wydeptała sobie zatem staż (laborantka w terenowej stacji sanitarno epidemiologicznej). Profil stażu zgodny z jej zawodem wyuczonym – technik analityki medycznej. Spełnione warunki formalne do odbycia stażu. Dyrektor placówki zgłosił do PUP ofertę stażu, znajoma stawiła się w tym celu do PUP a tam powiedziano jej, że … nie kwalifikuje się do odbycia stażu.
Ponieważ znajoma ma, jakby to powiedzieć, małą siłę przebicia, wziąłem sprawy w swoje ręce i udałem się do PUP w celu wyjaśnienia sprawy wietrząc oczywisty przekręt. Panie urzędniczki zorientowały się, że ciężko będzie im z tego wybrnąć więc zaatakowały z innej strony – nie jestem w żaden sposób formalnie związany z interesantką więc nie będą ze mną na ten temat rozmawiać. I słusznie.
Poradziłem znajomej, aby sprawie nadała bieg oficjalny – odwołanie do starosty, potem ewentualnie do wojewody a potem do sądu pracy. Nie zgodziła się – to ten rodzaj człowieka, który boi się tego rodzaju operacji.
Tymczasem kierowniczka PUP, wietrząc kłopoty, zawiadomiła interesantkę, że jednak kwalifikuje się do odbycia stażu, ale... innego (wcześniej ponoć ofert nie było). Staż miał polegać na zostaniu usankcjonowanym żebrakiem w PCK, czyli bieganiem z puszkami po mieści. Oczywiście odmówiła.
Sprawa jest sprzed kilku lat, pozornie nieaktualna, ale dla mnie ważna. Od lat kierowniczka rzeczonego PUP jest ta sama, ma powszechną opinię kombinatorki.
Co można zrobić w sytuacji, gdy podobnego rodzaju sytuacje nadal będą miały miejsce?
Czy ktoś miał podobne doświadczenia z kombinowaniem w urzędach pracy?
Proszę przeczytać poniższą historię:
Znajoma, osoba chętna do pracy, aktywnie jej poszukiwała. Ponieważ rynek pracy był trudny, wymyśliła sobie staż. Niestety, w lokalnym PUP aktualnie nie było ofert stażu. Zapytała, czy gdyby znalazła podmiot chętny do przyjęcia jej na staż, to PUP partycypowałby w tym i czy ona kwalifikowałaby się do odbycia stażu? Na oba pytania padła odpowiedź, że jak najbardziej tak. Własnym sumptem wydeptała sobie zatem staż (laborantka w terenowej stacji sanitarno epidemiologicznej). Profil stażu zgodny z jej zawodem wyuczonym – technik analityki medycznej. Spełnione warunki formalne do odbycia stażu. Dyrektor placówki zgłosił do PUP ofertę stażu, znajoma stawiła się w tym celu do PUP a tam powiedziano jej, że … nie kwalifikuje się do odbycia stażu.
Ponieważ znajoma ma, jakby to powiedzieć, małą siłę przebicia, wziąłem sprawy w swoje ręce i udałem się do PUP w celu wyjaśnienia sprawy wietrząc oczywisty przekręt. Panie urzędniczki zorientowały się, że ciężko będzie im z tego wybrnąć więc zaatakowały z innej strony – nie jestem w żaden sposób formalnie związany z interesantką więc nie będą ze mną na ten temat rozmawiać. I słusznie.
Poradziłem znajomej, aby sprawie nadała bieg oficjalny – odwołanie do starosty, potem ewentualnie do wojewody a potem do sądu pracy. Nie zgodziła się – to ten rodzaj człowieka, który boi się tego rodzaju operacji.
Tymczasem kierowniczka PUP, wietrząc kłopoty, zawiadomiła interesantkę, że jednak kwalifikuje się do odbycia stażu, ale... innego (wcześniej ponoć ofert nie było). Staż miał polegać na zostaniu usankcjonowanym żebrakiem w PCK, czyli bieganiem z puszkami po mieści. Oczywiście odmówiła.
Sprawa jest sprzed kilku lat, pozornie nieaktualna, ale dla mnie ważna. Od lat kierowniczka rzeczonego PUP jest ta sama, ma powszechną opinię kombinatorki.
Co można zrobić w sytuacji, gdy podobnego rodzaju sytuacje nadal będą miały miejsce?
Czy ktoś miał podobne doświadczenia z kombinowaniem w urzędach pracy?
Ostatnia edycja: