F
fulingmajek
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2007
- Odpowiedzi
- 5
Witam,
niedawno oddałem samochód na wymianę rozrządu i kilku innych elementów oraz wykonanie przeglądu. Wszystko zostało zrobione, zapłaciłem za naprawę, odebrałem fakturę i samochód. Po około 10 kilometrach samochód zgasł i nie byłem w stanie już go uruchomić. Powiadomiłem mechanika, który odebrał auto lawetą i następnego dnia poinformował mnie, że spadło koło pasowe rozrządu. Przeprosił, zaproponował auto zastępcze i powiedział, że czas naprawy się przedłuży ponieważ czeka na specjalną śrubę. Odebrałem ponownie samochód wraz z kolejną porcją przeprosin.
Po przejechaniu około 1 tyś. kilometrów sprawdziłem stan oleju (olej wymieniany był podczas tej naprawy) okazało się, że bagnet jest suchy i musiałem dolać 2 litry żeby wrócił do stanu minimalnego. Ponieważ taki problem nigdy nie występował w tym samochodzie skojarzyłem go z ostatnią naprawą. Oddałem auto mechanikowi kuzynowi do którego mam zaufanie i po zdjęciu głowicy okazało się, że:
podczas upadku koła pasowego dwa tłoki uderzyły w cylindry. Mechanik, który dokonywał wymiany rozrządu podczas, gdy rzekomo czekał na "śrubę" wstawił szybko 6 nowych zaworów i polepił co mógł sylikonem. Wszystko zostało zrobione z kompletnym brakiem profesjonalizmu z pominięciem większości wymaganych części (uszczelki, tuleje itd.) dlatego samochód przepalał tak duże ilości oleju.
Nie kontaktowałem się jeszcze ze sprawcą tej nieszczęśliwej naprawy (nie jestem w stanie się uspokoić gdy o nim myślę) ale zastanawiam się nad dalszą drogą postępowania z osobą, która w mojej opinii jest zwykłym oszustem. Ukrył bowiem przede mną fakt wystąpienia wady, nie poinformował o dokonywanej naprawie po czym ją zwyczajnie spartolił.
niedawno oddałem samochód na wymianę rozrządu i kilku innych elementów oraz wykonanie przeglądu. Wszystko zostało zrobione, zapłaciłem za naprawę, odebrałem fakturę i samochód. Po około 10 kilometrach samochód zgasł i nie byłem w stanie już go uruchomić. Powiadomiłem mechanika, który odebrał auto lawetą i następnego dnia poinformował mnie, że spadło koło pasowe rozrządu. Przeprosił, zaproponował auto zastępcze i powiedział, że czas naprawy się przedłuży ponieważ czeka na specjalną śrubę. Odebrałem ponownie samochód wraz z kolejną porcją przeprosin.
Po przejechaniu około 1 tyś. kilometrów sprawdziłem stan oleju (olej wymieniany był podczas tej naprawy) okazało się, że bagnet jest suchy i musiałem dolać 2 litry żeby wrócił do stanu minimalnego. Ponieważ taki problem nigdy nie występował w tym samochodzie skojarzyłem go z ostatnią naprawą. Oddałem auto mechanikowi kuzynowi do którego mam zaufanie i po zdjęciu głowicy okazało się, że:
podczas upadku koła pasowego dwa tłoki uderzyły w cylindry. Mechanik, który dokonywał wymiany rozrządu podczas, gdy rzekomo czekał na "śrubę" wstawił szybko 6 nowych zaworów i polepił co mógł sylikonem. Wszystko zostało zrobione z kompletnym brakiem profesjonalizmu z pominięciem większości wymaganych części (uszczelki, tuleje itd.) dlatego samochód przepalał tak duże ilości oleju.
Nie kontaktowałem się jeszcze ze sprawcą tej nieszczęśliwej naprawy (nie jestem w stanie się uspokoić gdy o nim myślę) ale zastanawiam się nad dalszą drogą postępowania z osobą, która w mojej opinii jest zwykłym oszustem. Ukrył bowiem przede mną fakt wystąpienia wady, nie poinformował o dokonywanej naprawie po czym ją zwyczajnie spartolił.