R
romuch
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2017
- Odpowiedzi
- 2
Witam i proszę o pomoc.
Wszystko zaczęło się w lutym tego roku od mejla zatytułowanego:
Nie odnotowaliśmy wpłaty na poczet zadłużenia nr...
Zdziwiliśmy się z żoną bo żadnych długów nie mamy. Sprawdziliśmy wcześniejsze mejle i był jeszcze jeden z listopada:
Dzień bez długów, zacznij spłacać swój dług już teraz.
Nawet nikt go nie czytał, był uznany za spam. Po mejlu z lutego żona dzwoniła do tej kancelarii. Powiedziano jej, że chodzi o 5000 niespłaconego kredytu zaciągniętego przez jej mamę - tylko, że mama nie żyje od 2003 roku. Dalej powiedziano żonie aby wysłała akt zgonu i podział spadku. Nie podobał mi się pomysł wysyłania podziału spadku ale wysłaliśmy (zwykłe skany, mejlem). Mieliśmy czekać na kontakt a sprawa miała zostać uznana za przedawnioną. Mijały tygodnie i nic. W końcu dzisiaj żona zadzwoniła zapytać co dalej. Okazało się, że kancelaria chce od nas 16000 i w swojej wspaniałomyślności jest skłonna rozłożyć dług na raty.
Teraz przejdę do sedna ale najpierw wyjaśnienie. Po zmarłej mamie odbyła się sprawa spadkowa i spadek został podzielony na ojca i dwie córki - w tym na moją żonę. Ojciec już też nie żyje, zmarł w 2011, po nim spadek został podzielony na dwie równe części.
Pytania:
1 Czy ten dług nie powinien już dawno się przedawnić ? Żona już dawno nie mieszka w swoim domu rodzinnym i nie wiem czy jakieś pisma przychodziły.
2 Nawet jeżeli nie da się uniknąć płacenia to czy żona nie powinna płacić tylko połowy ? W kancelarii twierdzą, że ma spłacić całość a potem może ściągać połowę od siostry.
Wszystko zaczęło się w lutym tego roku od mejla zatytułowanego:
Nie odnotowaliśmy wpłaty na poczet zadłużenia nr...
Zdziwiliśmy się z żoną bo żadnych długów nie mamy. Sprawdziliśmy wcześniejsze mejle i był jeszcze jeden z listopada:
Dzień bez długów, zacznij spłacać swój dług już teraz.
Nawet nikt go nie czytał, był uznany za spam. Po mejlu z lutego żona dzwoniła do tej kancelarii. Powiedziano jej, że chodzi o 5000 niespłaconego kredytu zaciągniętego przez jej mamę - tylko, że mama nie żyje od 2003 roku. Dalej powiedziano żonie aby wysłała akt zgonu i podział spadku. Nie podobał mi się pomysł wysyłania podziału spadku ale wysłaliśmy (zwykłe skany, mejlem). Mieliśmy czekać na kontakt a sprawa miała zostać uznana za przedawnioną. Mijały tygodnie i nic. W końcu dzisiaj żona zadzwoniła zapytać co dalej. Okazało się, że kancelaria chce od nas 16000 i w swojej wspaniałomyślności jest skłonna rozłożyć dług na raty.
Teraz przejdę do sedna ale najpierw wyjaśnienie. Po zmarłej mamie odbyła się sprawa spadkowa i spadek został podzielony na ojca i dwie córki - w tym na moją żonę. Ojciec już też nie żyje, zmarł w 2011, po nim spadek został podzielony na dwie równe części.
Pytania:
1 Czy ten dług nie powinien już dawno się przedawnić ? Żona już dawno nie mieszka w swoim domu rodzinnym i nie wiem czy jakieś pisma przychodziły.
2 Nawet jeżeli nie da się uniknąć płacenia to czy żona nie powinna płacić tylko połowy ? W kancelarii twierdzą, że ma spłacić całość a potem może ściągać połowę od siostry.