Mieszkanie po babci - pytanie!

  • Autor wątku Autor wątku dzidel
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dzidel

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2010
Odpowiedzi
7
Witam serdecznie!

Mam kilka pytań odnośnie sytuacji mojej znajomej. Szukam odpowiedzi u Was ponieważ nikt inny nie potrafi mi pomóc (pomijając adwokata u którego nie była).

Sytuacja wygląda następująco...


Znajoma jest zameldowana w mieszkaniu babci od 3 lat (z babcią mieszkała już od dzieciństwa). Odziedziczyła mieszkanie spółdzielcze własnościowe po babci. Jednak nie w całości...

Problem tkwi w tym, że 1/6 mieszkania należy się jednej z córek babci.

Babcia i dziadek mieli dwie córki. Mieszkanie własnościowe spółdzielcze należało do babci i dziadka. Los zadecydował, że dzianek zmarł kilka lat temu nie zostawiając żadnego testamentu. Po kilku latach babcia podzieliła część mieszkania dziadka na trzy równe części (tzn. babcia i dwie córki) - postanowienie sądu.

Tak podzielone mieszkanie było do momentu śmierci babci. Babcia w międzyczasie napisała u notariusza testament w którym zapisała cały swój dobytek na wnuczke (moją znajomą). Mama (jedna z córek babci) mojej znajomej zrzekła się prawa do swojej części spadku na korzyść córki (mojej znajomej).

Niestety druga z córek babci domaga się spłaty z części mieszkania dziadka, czyli 1/6 mieszkania.

Moje pytania są następujące:

Jak w najkorzystniejszy sposób rozwiązać tą spawę?

Kto powinien wnieść sprawę do sądu i ponieść związane z tym koszty? Moja znajoma czy druga córka babci i dziadka?

Co się stanie jeśli nikt nie wniesie sprawy do sądu? Co spółdzielnia może zrobić z mieszkaniem?


Czekam z niecierpliwością na odpowiedzi.
Z góry dziękuję.
Pozdrawiam.
 
Cóż, myślę, że twoja znajoma powinna zwrócić się do sądu z prośbą o uregulowanie spraw spadkowych. Spadkobiorcy, którzy zrzekli się spadku, nie są brani przez sąd pod uwagę. Biorąc pod uwagę bezpośrednie pokrewieństwo i pozostawiony testament, myślę, że sąd zasądzi współwłasność.

Myślę, że można załatwić sprawę na dwa sposoby. Ustalić wartość mieszkania i zapłacić matce 1/6 jego wartości za zrzeczenie się spadku (kwestia zaufania znajomej do matki). Wtedy sprawa potoczy się jak burza, sąd zasądzi przejęcie całego spadku przez znajomą, a jeśli jest to pierwsze mieszkanie, które znajoma dziedziczy i nie ma ono więcej niż 100 m. kw. powierzchni, wtedy nie będzie konieczności odprowadzenia podatku spadkowego. Niestety znajoma nie będzie mogła sprzedać mieszkania przez 5 lat bodajże, chyba, że kwotę uzyskaną ze sprzedaży przeznaczy na cele mieszkaniowe. Druga metoda, to po prostu zgłosić się do sądu, poczekać, co sąd orzeknie. Najprawdopodobniej sąd orzeknie współwłasność, a potem to już kwestia odkupienia praw do lokalu.

Od czasu, w którym interesowałem się tymi sprawami, minęło już trochę czasu i przepisy mogły się ciutkę pozmieniać, ale mam nadzieję, że na coś się to przyda.
 
Ponawiam pytania...


Kto powinien wnieść sprawę do sądu i ponieść związane z tym koszty? Moja znajoma czy druga córka babci i dziadka? (w interesie mojej znajomej było by pominięcie kosztów sądowych)

Co się stanie jeśli nikt nie wniesie sprawy do sądu? Co spółdzielnia może zrobić z mieszkaniem?
 
Powrót
Góra