Mieszkanie z teściami

  • Autor wątku Autor wątku grzeslaw79
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

grzeslaw79

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2014
Odpowiedzi
4
Witam.Jestem nowy na forum.Mam takie pytanie.Otoz mieszkaliśmy z zona u tesciow czyli jej rodzicow przez 5 lat po slubie.Pozniej zamieszkaliśmy we własnym domu ale nie o dom tu chodzi.Jestesmy w trakcie rozwodu.
Mieszkajac u moich tesciow nie interesowaly nas opłaty za czysz, wode, energie itp. Nawet często obiady były fundowane ze strony tesciow.Pytanie moje jest nastepujace:Czy teściowie mogą ode mnie się domagać zwrotu kosztów mojego utrzymania(oczywiście wiaze się to ze sprawa rozwodu jak ja moglem skrywdzic jej corke)wg mnie jest to chec zemsty ale czy jest to zgodne z prawem?Od 4lat tam nie mieszkaliśmy tam z teściami i nie wiem czy ma to jakiekolwiek znaczenie.Moja (jeszcze) zona mnie poinformowala ze jej ojciec może zlozyc pozew w sprawie o zwrot kosztów za nie placony czynsz itd.Bardzo was proszę o pomoc bo nie dość ze rozwod na glowie to jeszcze problemy finansowe.
Z góry serdecznie dziekuje za odpowiedzi.
Grzegorz
 
O ile nie było ustalone, że pokrywasz koszty lub w okresie twojego zamieszkiwania nie powstał dług mieszkaniowy to nie masz o co się martwic... może sobie pogadać.
Chyba, że w jakikolwiek sposób zmusza cię do uznania długu, wystarczy dowód "obietnicy", że zapłacisz i lądujesz z ręką w nocniku.
 
Dziękuję LawoK za udzielenie odpowiedzi.
Pozdrawiam
 
Witam,
nam również potrzebna jest pomoc w bardzo podobnej sprawie. Mój narzeczony pożyczył w 2011 swojemu niedoszłemu teściowi 5000 zł. Długo prosił go o zwrot, dzwonił, wspominał przy każdym przypadkowym spotkaniu, ale bez efektu. Ostatecznie za sądową poradą wysłał mu następujące pismo:
Foto-WBLBTBFF.jpg


Odebrane zostało 17 lipca, a 28 lipca ów człowiek odpisał w sposób następujący:
Foto-3XDLPQM8.jpg

Foto-IFHXYL8I.jpg


Część informacji to bzdury - narzeczony nie był tam CAŁY czas, poza tym odnośnie długu nie przytakiwał na te dziwne warunki - były to ustalenia między ojcem a córką - ówczesną dziewczyną mojego narzeczonego. Osobiście ustalane między nimi warunki zwrotu dotyczyły sformułowania "oddam w lipcu", czyli do końca lipca 2011r. Co do giełdy - "teść" tak powiedział, ale mój podobno nie przytaknął, tylko z rezygnacją odszedł (bo co miał zrobić). Czy ten człowiek ma jakiekolwiek podstawy do założenia takiej sprawy, jaką opisał? Nie chcemy się poddawać głupiemu szantażowi. Bardzo proszę o konkretne informacje, najlepiej z odpowiednimi paragrafami. To dość pilne, bo 1.08 minie 14 dni od daty doręczenia i musimy wiedzieć, co robić. Z góry serdecznie dziękuję za pomoc.
 
Po co się przyklejać do cudzego wątku i to w niczym nie podobnego do pytania Pani?
 
trudno wam bedzie przed sadem generalnie ten list od tescia to jedyny wasz dowód ale jak sąd do tego podejdzie trudno powiedziec.....grozbami "tescia" bym sie nie przejmował
 
natalie-s1959 napisał:
Po co się przyklejać do cudzego wątku i to w niczym nie podobnego do pytania Pani?

Przepraszam, temat wydał mi się bardzo podobny, bo głównym celem mego pytania było dowiedzenie się, czy istnieją jakieś podstawy prawne do założenia lub nie takiej sprawy o "zwrot kosztów utrzymania" sprzed paru lat. Odnośnie samego długu posiadamy jeszcze potwierdzenie przelewu. Chodzi mi właśnie o groźby tego pana - czym on może się podeprzeć lub jakim przepisem go odeprzeć.
 
Odpowiedź należy potraktować jako dowód otrzymania pisma.
"Pożyczka" została uznana i potwierdzona, wiec macie otwarta drogę sądową.

Nie można opłacić "zdradzonej du...my" pożyczonymi pieniędzmi, za to nie ma (póki co) odszkodowań ;-)
 
Dziękuję za pomoc, w takim razie jutro składamy pozew, bo raczej nie ma na co czekać.
 
Powrót
Góra