Mieszkanie ze spadku

  • Autor wątku Autor wątku hlanking
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

hlanking

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2019
Odpowiedzi
11
Po bardzo burzliwej sprawie o nabycie spadku po mojej zmarłej siostrze sąd po niemal 2 latach wydał postanowienie wedle, którego jestem jednym ze spadkobierców. W skład spadku wchodzi m.in. mieszkanie. Osoba, która według mojej wiedzy do tej pory dysponowała kluczami, a także pobierała korzyści z tego tytułu (czynsz od lokatorów zamieszkujących mieszkanie) wypiera się tego. Lokatorzy nie otwierają mi drzwi. Co mogę zrobić? Czy mogę wezwać ślusarza, który otworzy drzwi i wymieni zamki w mojej obecności, gdy będę mieć ze sobą prawomocne postanowienie sądu? Nie chcę wszczynać awantur, ale jakby nie patrzeć to mam prawo do tego mieszkania, a obecnie zajmują je osoby, o których nic nie wiem i nie mogę się z nimi dogadać, bo mnie unikają.
 
Nie mogłabyś wejść do tego mieszkania bez pozwolenia jego lokatorów nawet gdyby było to mieszkanie w całości twoje - a rozumiem, że nie jest, że do ciebie należy tylko ta część, którą procentowo dziedziczysz. Jeśli mieszkanie postanowieniem sądu przypadło w całości tobie, jesteś jego jedynym właścicielem, to możesz wezwać lokatorów do opuszczenia lokalu listem poleconym, najlepiej za potwierdzeniem odbioru, żebyś miała dowód, że list został odebrany i kiedy dokładnie; w przypadku nieopuszczenia przez nich mieszkania możesz wystąpić do sądu o nakaz eksmisji. Jeśli mieszkanie jest twoje tylko w części, możesz postarać się porozumieć z pozostałymi właścicielami, a w przypadku, kiedy jest to niemożliwe, możesz złożyć do sądu wniosek o zniesienie współwłasności tego mieszkania; tylko że w takim przypadku nie ma gwarancji, że mieszkanie sąd przyzna akurat tobie.
 
Mieszkanie jest w 50% moje. Pozostałe 50% otrzymała druga siostra, która przebywa od wielu lat w Kanadzie i dała mi wolną rękę w tej sprawie (notarialne upoważnienie do reprezentowania jej w sądzie i do załatwiania wszystkich dalszych spraw związanych z nabytym spadkiem). Zatem jest to działanie za zgodą wszystkich właścicieli wskazanych w postanowieniu sądu. Problem jest taki, że niewiele wiemy.o tych lokatorach. Nie znamy danych lokatorów (imię i nazwisko). Nie wiemy nawet czy oni mają jakąś umowę sporządzoną na papierze na podstawie, której zajmują mieszkanie. Być może to tylko umowa ustna z partnerem mojej zmarłej siostry, który rościł sobie prawo do tego mieszkania. Jak orzekł sąd były to roszczenia bezpodstawne. Jednak mamy przypuszczenie graniczące z pewnością, że przez cały czas trwania sprawy to on dysponował tym mieszkaniem i czerpał korzyści chociaż teraz wszystkiego się wypiera.
To, że mieszkanie jest zajmowanie przez lokatorów wynika tylko z moich kilkudniowych obserwacji i wywiadu z sąsiadami. Próbowałam tych ludzi zaczepić, ale zwyczajnie nie reagują. Gdy pukam do drzwi to nie otwierają. Wydaje mi się, że zostali uprzedzeni przez partnera zmarłej siostry, że mogą być jakieś problemy i lepiej, żeby mnie unikali.
Skoro opcja ze ślusarzem odpada to czy mogę przyjść z policją i próbować się dowiedzieć kim są lokatorzy i na jakiej podstawie zajmują mieszkanie? Ewentualnie czy jak wyśle list polecony do tych ludzi bez zaadresowanie na konkretną osobę to on będzie ważny? Co jeśli odmówią odebrania listu?
 
hlanking napisał:
Skoro opcja ze ślusarzem odpada to czy mogę przyjść z policją i próbować się dowiedzieć kim są lokatorzy i na jakiej podstawie zajmują mieszkanie? Ewentualnie czy jak wyśle list polecony do tych ludzi bez zaadresowanie na konkretną osobę to on będzie ważny? Co jeśli odmówią odebrania listu?

Nie da się wysłać listu poleconego bez zaadresowania go imieniem i nazwiskiem lub nazwą (firmy, instytucji itp.)
Nawet, gdybyś wysłał, nie miałby w sądzie żadnych dowodów, że list wysłałeś właśnie do tych osób, o które ci chodzi.

Czy na pewno wiesz, że ktoś tam mieszka? Skąd masz taką wiedzę? Czy może odziedziczyłeś mieszkanie, nie masz kluczy i zwyczajnie, jeżeli pukasz i nikt ci nie otwiera, to zakładasz że mieszkanie jest puste i wzywasz ślusarza, żeby je otworzył i wymienił zamki na takie, żebyś miał klucze? To wszystko mając odpowiedni dokument w ręce - w celu okazania ślusarzowi że jesteś właścicielem (i na wszelki wypadek, gdyby jakiś gorliwy sąsiad wezwał policję).
Czy wiesz, jaka jest zawartość mieszkania, w sensie czy zmarła osoba pozostawiła rzeczy osobiste - i jakie - tak, żebyś był w stanie zidentyfikować, czy rzeczy w mieszkaniu należą - lub nie - do zmarłej?
 
Wiem już na 100%, że mieszkanie ma lokatorów. Prawdopodobnie to chłopak mojej zmarłej siostry dysponował tym mieszkaniem i komuś je wynajął. Możliwe, że była to jakaś umowa ustna ze znajomym, ale to tylko moje domysły. Obserwowałam, że wieczorami świeciło się światło. Sąsiedzi też potwierdzili, że w mieszkaniu ktoś mieszka. Kilka razy pukałam, ale nikt nie otwierał. Wreszcie mi się poszczęściło i życzliwy sąsiad wskazał mi lokatora, który akurat szedł do mieszkania. Próbowałam porozmawiać, ale pan nie odezwał się do mnie ani słowem. Potraktował mnie jak powietrze. Stąd pomysł, żeby spróbować wejść do mieszkania z pomocą policji lub ślusarza. Nie chcę wszczynać żadnych awantur. Chce po prostu uregulować sprawę. Jestem skłonna podpisać umowę wynajmu z obecnym lokatorem. Obecnie sytuacja wygląda tak, że ja i siostra jesteśmy prawnie właścicielkami mieszkania, ale nie możemy z tego prawa skorzystać.
 
Powrót
Góra