MMA w wersji dla psychopatów - legalność w Polsce

  • Autor wątku Autor wątku askirkov
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

askirkov

Stały bywalec
Dołączył
04.2013
Odpowiedzi
18 568
Czy Polskie prawo zakazuje w jakiś sposób walk MMA w wydaniu "psychopatycznym", w którym zawodnicy celowo dążą do spowodowania u przeciwnika złamania, zwichnięcia czy zerwania więzadeł a sędzia spokojnie się temu przygląda i reaguje dopiero jak już dojdzie do poważnej kontuzji? Czy pozaustawowy kontratyp ryzyka sportowego można do tego stopnia rozciągnąć, żeby psychole, którzy robią takie rzeczy byli zupełnie wyjęci spod normalnego prawa?
 
a uważasz że złamanie to nie jest poważna "kontuzja"??
 
Oczywiście, że jest i właśnie dlatego pytam, czy w Polsce coś podobnego jest dopuszczalne. W cywilizowanych sportach w sytuacji zagrożenia taką kontuzją przerywa się walkę, choćby na chwilę, żeby temu zapobiec, nie czeka się aż to się stanie.
 
Ostatnia edycja:
działanie mające kierunkowy i umyślny cel spowodowania u kogoś uszczerbku na zdrowiu to już nie jest sport...
 
To można zakazać większość walk na tej podstawie . Prowadzą do trwałego uszczerbku na zdrowiu . może nie odrazu ale dłuższej perspektywie tak .
 
EndriuKrzywy napisał:
To można zakazać większość walk na tej podstawie . Prowadzą do trwałego uszczerbku na zdrowiu . może nie odrazu ale dłuższej perspektywie tak .
Niepotrzebnie popadasz w skrajność. Istnieją sporty walki, które przewidują nawet dyskwalifikację za użycie przesadnej siły, a wcale nie polegają tylko na wzajemnym głaskaniu się przez przeciwników. I moim zdaniem zawody w sportach walki powinny polegać przede wszystkim na wypunktowaniu przeciwnika, a zadawanie ciosów z maksymalną siłą powinno odbywać się tylko na treningach przy zachowaniu ostrożności i w sytuacji samoobrony.

Kiedyś obowiązywało Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 12 listopada 2002 r. w sprawie uprawiania dalekowschodnich sportów i sztuk walki oraz kick-boxingu, które w § 9 ust. 1 wyraźnie zakazywało dążenia do spowodowania u przeciwnika uszkodzenia ciała. Nie znalazłem podobnych regulacji wydanych na podstawie obecnej ustawy o sporcie.
 
Ostatnia edycja:
Po latach bokserzy zawodowi mają problemy związane z licznymi ciosami w głowę , wady wymowy , koncentracja . Zatem problem jest .
 
Ogólnie w sportach kontaktowych wystarczająco często dochodzi do przypadkowych kontuzji. W niektórych państwach zdarza się natomiast, że wyjątkowo brutalne, umyślne faule np. w piłce nożnej, niezależnie od postępowań dyscyplinarnych, kończą się postępowaniem karnym i jestem tego zwolennikiem. A legalność robienia komuś kaszki z mózgu pod nazwą "boks", w takiej postaci jak to obecnie funkcjonuje, uważam za jakieś nieporozumienie.

Interesuje mnie jednak, czy obecnie zasady organizowania w Polsce zawodów w sportach walki są w jakikolwiek sposób regulowane na poziomie ustawy czy rozporządzenia, czy wszystko zostało pozostawione do uregulowania przez poszczególne federacje sportowe.
 
Ostatnia edycja:
Chyba jakaś pomyłka. Tamten temat nie ma praktycznie nic wspólnego z tym. Nie ma tam nic o kontratypie ryzyka sportowego ani aktualnych regulacjach dotyczących sportów walki. Jest mowa o pobiciu kogoś poza zawodami.
 
MMA jako system walki ( nie sztuka walki ) ma różne federacje w różnych krajach.
Wiele już nieistniejących niestety.
Polecam skupić się na różnicach w federacjach/poziomach a nie samym MMA.
Ta w PL ma chyba najwięcej obostrzeń.
Polecam też poznanie podstaw MMA czy BJJ/JUDO jako wyjściowego stylu.
Nikt nikogo do oktagonu na siłę nie wrzuca.

Również MMA nie można porównać do boksu/kickboksu czy nawet lekko brutalniejszego muai tai, bardziej do Krav Magi w różnych wydaniach, albo karate kombat też w różnych "wydaniach"

A tak z ciekawości, to w czym problem jest ?
 
Po prostu ciekawi mnie czy polski zawodnik stanąłby przed sądem za celowe łamanie kości przeciwników.

LLawyer napisał:
Nikt nikogo do oktagonu na siłę nie wrzuca.
Podobnie jak nikt nikogo nie zmusza do udziału w kibolskich ustawkach, a tym bardziej w ustawkach, w których używa się nielegalnego sprzętu dla podniesienia wrażeń. Prawo w którymś miejscu stawia jednak granicę, interesuje mnie, gdzie ta granica przebiega.
 
Oglądałam kiedyś walkę w której zawodnik prawie uśmiercił drugiego zawodnika. Leżał na macie i się nie ruszał a sędzia nie przerwał walki. Nie wiem na co czekał. Potem nagle zaskoczenie bo zawodnik leży nieprzytomny i nie daje znaku życia. Ja wiem że to sport ale jeśli widzę że kogoś doprowadzam do śmierci to chyba odpuszczam a nie za wszelką cenę chcę wygrać. Zresztą nie rozumiem jak można fascynować sie tym sportem. Już nawet boks jest lepszy.
 
To się nie fascynuj.
Tak jak nikt nikogo nie zmusza do walk w oktagonie czy klasycznie, tak samo nikt nie zmusza do oglądania.

Nie wiem co ma piernik do wiatraka, bo tak to można nazwać porównując kibolskie bojówki ze sprzętem ( najpierw się ten fakt uzgadnia - w gwoli ścisłości ) do walk MMA w różnych federacjach i formułach.
 
Piernik do wiatraka ma to, że nie wszystko to, na co niektórzy ludzie byliby gotowi dobrowolnie się zgodzić, jest dozwolone.
 
askirkov napisał:
Piernik do wiatraka ma to, że nie wszystko to, na co niektórzy ludzie byliby gotowi dobrowolnie się zgodzić, jest dozwolone.

A powinno. Chcącemu nie dziaje się krzywda. - Korwin Krul :lol:
 
LLawyer napisał:
Tak jak nikt nikogo nie zmusza do walk w oktagonie czy klasycznie, tak samo nikt nie zmusza do oglądania.

Nie wiem co ma piernik do wiatraka, bo tak to można nazwać porównując kibolskie bojówki ze sprzętem ( najpierw się ten fakt uzgadnia - w gwoli ścisłości ) do walk MMA w różnych federacjach i formułach.
Wiatrak jest zrobiony z piernika, a piernik jest w kształcie wiatraka.
Piłkarz, zawodnik MMA i kibol podczas ustawki, wszyscy odpowiadają przed tym samym prawem. To, że nikt nikogo nie zmusza do walki w MMA nie ma żadnego znaczenia. O ile wiem, kibole na ustawki również uczęszczają z własnej woli.
 
Na ustawki uczęszczają oddelegowane bojówki kibolskie, nie kibole co do zasady, chyba że jakiś przypadkowy spontan.
Co do samych ustawek to raczej publicznego charakteru jak amatorskie mniej lub bardziej zawody MMA nie mają.
A to zasadnicza różnica.
 
LLawyer napisał:
A to zasadnicza różnica.
Bez względu na to, co rozumiesz przez "publiczny charakter" (obecność publiczności?), w świetle prawa karnego różnica jest dokładnie żadna.
 
Widownia, sędziowie, kamery, komisje i inne media a towarzystwo innej grupy biorącej udział w potyczce, gdzie paru trzyma smartfona i rejestruje ( albo i nie ) a osób postronnych nie ma to rzeczywiście identyczna sytuacja.
 
Powrót
Góra