M
Morricorne
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2019
- Odpowiedzi
- 5
Proszę o poradę.
Sprawa wygląda następująco.
Znajomy miał wypadek w tramwaju. Jest osobą niepełnosprawną, ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Która choruje na padaczkę.
Tego dnia wracał z pracy jadąc tramwajem do domu. Jechał sam w drugim wagonie starym taborem MPK gdzie nie ma zamontowanych kamer. Trzymał się barierki. Tramwaj gwałtownie zahamował. W skutek czego znajomy uderzył się w lewy bark i doznał ataku padaczki. Dopiero po chwili się ocknął. Wysiadł z tramwaju na najbliższym przystanku i wrócił do domu.
Po udaniu się następnego dnia do pracy. W pracy bark a właściwie ręką zaczęła go boleć i z polecenia swojej brygadzistki udał się na po bliską izbę przyjęć by zbadał go lekarz. Lekarz zbadał. Wystawił zwolnienie lekarskie na miesiąc. Gdyż znajomy nie mógł z powodu bólu nic dźwigać. Znajomy zgłosił wypadek w drodze z pracy do domu swojej przełożonej. Zostało to udokumentowane. Znajomy posiada kartę wypisową ze szpitala, gdzie lekarz go zbadał i stwierdził ze w skutek czego zerwane są jakieś mięśnie w barku, dlatego go boli przy dzwiganiu.
Posiada kartę wypadkową z pracy. Którą przysłał mu człowiek z działu BHP w jego firmie.
Kilka dni temu do znajomego dzwonili z MPK Łódź z propozycją polubownego załatwienia sprawy. Żeby nie ciągnąć się po sądach i załatwić sprawę od ręki. Zaproponowali znajomemu kwotę 4600 zł zadośćuczynienia. Na co znajomy przystał wstępnie.
Znajomy był w MPK Łódź celem polubownego załatwienia sprawy. Po czym usłyszał że skserują sobie oni jego kartę wypadkową i się odezwą.
No i odezwali się najpierw wczoraj z propozycją wypłaty kwoty 2000 zł. Na co znajomy się nie zgodził bo mowa była o kwocie 4600 zł.
Dzisiaj zadzwonili do znajomego znowu.
Że jeżeli znajomy chce. To może na drogę sądową wystąpić. Bo oni się nie boją. Jak załatwić tą sprawę by uzyskać zadośćuczynienia za winę MPK?
Sprawa wygląda następująco.
Znajomy miał wypadek w tramwaju. Jest osobą niepełnosprawną, ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Która choruje na padaczkę.
Tego dnia wracał z pracy jadąc tramwajem do domu. Jechał sam w drugim wagonie starym taborem MPK gdzie nie ma zamontowanych kamer. Trzymał się barierki. Tramwaj gwałtownie zahamował. W skutek czego znajomy uderzył się w lewy bark i doznał ataku padaczki. Dopiero po chwili się ocknął. Wysiadł z tramwaju na najbliższym przystanku i wrócił do domu.
Po udaniu się następnego dnia do pracy. W pracy bark a właściwie ręką zaczęła go boleć i z polecenia swojej brygadzistki udał się na po bliską izbę przyjęć by zbadał go lekarz. Lekarz zbadał. Wystawił zwolnienie lekarskie na miesiąc. Gdyż znajomy nie mógł z powodu bólu nic dźwigać. Znajomy zgłosił wypadek w drodze z pracy do domu swojej przełożonej. Zostało to udokumentowane. Znajomy posiada kartę wypisową ze szpitala, gdzie lekarz go zbadał i stwierdził ze w skutek czego zerwane są jakieś mięśnie w barku, dlatego go boli przy dzwiganiu.
Posiada kartę wypadkową z pracy. Którą przysłał mu człowiek z działu BHP w jego firmie.
Kilka dni temu do znajomego dzwonili z MPK Łódź z propozycją polubownego załatwienia sprawy. Żeby nie ciągnąć się po sądach i załatwić sprawę od ręki. Zaproponowali znajomemu kwotę 4600 zł zadośćuczynienia. Na co znajomy przystał wstępnie.
Znajomy był w MPK Łódź celem polubownego załatwienia sprawy. Po czym usłyszał że skserują sobie oni jego kartę wypadkową i się odezwą.
No i odezwali się najpierw wczoraj z propozycją wypłaty kwoty 2000 zł. Na co znajomy się nie zgodził bo mowa była o kwocie 4600 zł.
Dzisiaj zadzwonili do znajomego znowu.
Że jeżeli znajomy chce. To może na drogę sądową wystąpić. Bo oni się nie boją. Jak załatwić tą sprawę by uzyskać zadośćuczynienia za winę MPK?