Mruganie światłami ostrzegając przed policją

  • Autor wątku Autor wątku modrih
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

modrih

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2010
Odpowiedzi
8
Witam!

Ciekawi mnie pewien aspekt. Od czasu do czasu pojawia się artykuł o karaniu kierowców którzy ostrzegali przed kontrolą prędkości poprzez miganie światłami. Przypadki te opisują sytuację w której kierowcy ostrzegali policjanta(ów) przed inną policją. Po prostu inny nieoznakowany patrol jechał znad przeciwka.

I teraz ciekawi mnie pewien aspekt. Jeżeli policjanci nie mają nagrania o miganiu światłami a mandat zostanie odmówiony (wniosek o ukaranie do sądu) to czy jest duża szansa na wybronienie się z tego? Nie ma nagrania, jest tylko słowo policjantów.

I teraz dwa aspekty:

1. gdy jedzie dwóch policjantów - tutaj trudniej by było się wybronić
2. gdy jedzie jeden policjant np. motocyklem

Przecież tłumaczenie może być takie że policjantowi się "przywidziało" - różne są sytuacje na drodze np. nierówności i tego typu sprawy które mogą powodować wrażenie uruchomienia świateł drogowych na chwilę. Sąd ma wydać wyrok tylko dlatego że policjant widział przez ułamek sekundy coś na co nie ma dowodu?
 
Ostatnia edycja:
Jak to nie ma dowodu? Zeznanie policjanta to właśnie dowód. Myślisz że sąd uznaje dowody tylko utrwalone na zdjęciu lub filmie wideo?
 
Uznałem że to jest słowo przeciwko słowu. Zeznać może każdy i wszystko.

Ja mogę zeznać że nie migałem. Nie ma nagrania, jeden policjant (na motocyklu), i co wtedy?
 
Ostatnia edycja:
Sąd ma dowolność w ocenie dowodów, jeden orzeknie tak drugi inaczej, ja osobiście brałbym stronę policji.

Wysłane z mojego HD1913 przy użyciu Tapatalka
 
modrih napisał:
Uznałem że to jest słowo przeciwko słowu. Zeznać może każdy i wszystko.
Nawet trzech świadków może mieć mniejszą wagę zeznań niż jeden policjant.
 
Powrót
Góra