2
2jacks
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2015
- Odpowiedzi
- 8
Dzień dobry. Chciałbym dopytać o kwestię opłat za korzystanie z obrazów dzieł sztuki, których prawa autorskie należą do muzeum narodowego.
Muzea dygitalizują swoje zbiory. Te zdygitalizowane obrazy są udostępniane..jednak na różnych prawach. Niektóre muzea nie pobierają opłat na korzystanie ze zdjęć dzieł sztuki jakie posiadają(są opłaty jednorazowe za plik). Tak funkcjonuje między innymi Muzeum Narodowe w Warszawie. Nie wiem jak to wygląda na zachodzie.
Muzeum Zamek Królewski w Warszawie pobiera jednak opłaty. Problem w tym, że są one dla mnie zaporowe . Chcę zająć się takim swoim małym biznesem i chcę oferować grafiki na zasadzie banku zdjęć. Tak jak istnieją stockowe banki zdjęć. Tak samo ja chcę zgromadzić odpowiednią ilość zdjęć i je oferować do wyboru klienta końcowego. nie jest to produkcja masowa, nie ma tu hurtu itd...
Nie podpisuję umowy na produkcję na tyś egzemplarzy jakiegoś produktu.
Z tego też powodu ceny za korzystanie ze zdjęć muzeum Zamek Królewski są dla mnie zaporowe. Mój przedział zaczyna w dziale materiały handlowe(do sprzedaży) w przedziale do 5000...opłata za zdjęcie to 500 zł na rok. Ja podejrzewam że na początku sprzedawałbym tego po kilka miesięcznie(jeśli biznes wypali). Przy zysku rządu kilkadziesiąt zł to jest dla mnie za dużo.
Mam wrażenie że oni nie brali tego rodzaju działalności pod uwagę
Teraz moje pytanie. Oni przecież są placówką publiczną. Funkcjonują także z moich pieniędzy. Czy to jest w porządku, że jako obywatel nie mogę skorzystać z tych zbiorów? Czy mam prawo prosić o dopasowanie oferty w taki sposób żeby osoby takie jak ja też mogły z tych zbirów korzystać?...W końcu oni nie są placówką handlową. 500 zł za zdjęcie to jest dużo...ilustratorzy/graficy tyle za ilustrację nie biorą. Są profesjonaliści co tyle za swoje zdjęcia nie biorą itd...A oni mają 500 zł abonamentu rocznego.
Drugie pytanie to czy ja mogę zrobić sam takowe zdjęcie? Czy to nic nie zmienia. Bo prawa autorskie ma muzeum i nadal obowiązuje mnie ich cennik?
Dodam że samo muzeum nie ma zamiaru mi odpisać. Sprawa nie jest dla mnie też tak ważna, żeby się tam do nich dobijać...jednakże trochę mnie to wszystko zastanawia.
Muzea dygitalizują swoje zbiory. Te zdygitalizowane obrazy są udostępniane..jednak na różnych prawach. Niektóre muzea nie pobierają opłat na korzystanie ze zdjęć dzieł sztuki jakie posiadają(są opłaty jednorazowe za plik). Tak funkcjonuje między innymi Muzeum Narodowe w Warszawie. Nie wiem jak to wygląda na zachodzie.
Muzeum Zamek Królewski w Warszawie pobiera jednak opłaty. Problem w tym, że są one dla mnie zaporowe . Chcę zająć się takim swoim małym biznesem i chcę oferować grafiki na zasadzie banku zdjęć. Tak jak istnieją stockowe banki zdjęć. Tak samo ja chcę zgromadzić odpowiednią ilość zdjęć i je oferować do wyboru klienta końcowego. nie jest to produkcja masowa, nie ma tu hurtu itd...
Nie podpisuję umowy na produkcję na tyś egzemplarzy jakiegoś produktu.
Z tego też powodu ceny za korzystanie ze zdjęć muzeum Zamek Królewski są dla mnie zaporowe. Mój przedział zaczyna w dziale materiały handlowe(do sprzedaży) w przedziale do 5000...opłata za zdjęcie to 500 zł na rok. Ja podejrzewam że na początku sprzedawałbym tego po kilka miesięcznie(jeśli biznes wypali). Przy zysku rządu kilkadziesiąt zł to jest dla mnie za dużo.
Mam wrażenie że oni nie brali tego rodzaju działalności pod uwagę
Teraz moje pytanie. Oni przecież są placówką publiczną. Funkcjonują także z moich pieniędzy. Czy to jest w porządku, że jako obywatel nie mogę skorzystać z tych zbiorów? Czy mam prawo prosić o dopasowanie oferty w taki sposób żeby osoby takie jak ja też mogły z tych zbirów korzystać?...W końcu oni nie są placówką handlową. 500 zł za zdjęcie to jest dużo...ilustratorzy/graficy tyle za ilustrację nie biorą. Są profesjonaliści co tyle za swoje zdjęcia nie biorą itd...A oni mają 500 zł abonamentu rocznego.
Drugie pytanie to czy ja mogę zrobić sam takowe zdjęcie? Czy to nic nie zmienia. Bo prawa autorskie ma muzeum i nadal obowiązuje mnie ich cennik?
Dodam że samo muzeum nie ma zamiaru mi odpisać. Sprawa nie jest dla mnie też tak ważna, żeby się tam do nich dobijać...jednakże trochę mnie to wszystko zastanawia.