K
Korbamoto
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2015
- Odpowiedzi
- 5
Wszystkie porady dotyczące kupna auta z wadami są jakby "jednokierunkowe". Gdy zły i podstępny sprzedawca świadomie oszukał biednego kupującego. A nie ma w drugą stronę. Ja właśnie mam sytuację odwrotną. Więc przejdę do rzeczy:
W dn. 15.12.2015 sprzedałem (jako osoba fizyczna) auto z 2003 roku, z przebiegiem 246 tys. km. Za kwotę 4900 zł. Samochód bezwypadkowy, sprawny. Wiadomo, że nie ideał, ale "do jazdy" Posiadałem to auto 7 lat. Nie jestem handlarzem. Sprzedałem po prostu swoje, starzejące się auto.
W dniu 16.01.2015 nabywca przyjechał do mnie i zażądał zwrotu kwoty 2000 zł, lub odstąpienia od umowy, ponieważ auto ma wady ukryte o których go nie poinformowałem. A mianowicie: są skorodowane przewody hamulcowe. Nie są dziurawe, ani cieknące- tylko zardzewiałe z wierzchu. Auto w momencie sprzedaży miało ważne badanie techniczne. Podbite w dniu zawarcia umowy, gdyż samochód ten był używany rzadko i wcześniej po prostu przegapiłem termin przeglądu. Nabywca twierdzi również, że auto nie powinno przejść badania technicznego, z uwagi na te skorodowane przewody i jeszcze z diagnostą który je podpisał chce walki toczyć. Auto jednak przegląd przeszło, bez żadnych układów, czy znajomości.
Na kwotę 2000 zł za przewody hamulcowe parsknąłem śmiechem po prostu. Pan zacytował mi paragrafy, jakąś niby- opinię prawnika i postraszył mnie sądem. Oczywiście nic ode mnie nie dostał, bo czy w 12 letnim aucie, z przebiegiem ćwierć miliona km, przewody hamulcowe nie mają prawa zardzewieć? Zardzewiało w nim również wiele innych elementów, ale jako pretekst wyrwania ode mnie pieniędzy, wymyślił sobie akurat przewody. A ja codziennie nie wchodzę pod samochód, żeby oceniać w nim szczegółowo postęp korozji.
I teraz pytanie: Czy mam się przejmować nim w ogóle? Czy taki zawzięty nabywca, co się w internecie naczytał, może prawnie i legalnie z takiego powodu wyciągnąć ode mnie pieniądze, lub czy sąd może mi to nakazać? Przy starym aucie za 4900 zł?
Czy może ja powinienem jakieś kroki zapobiegawcze przedsięwziąć?
Będę wdzięczny za porady. Pozdrawiam,
W dn. 15.12.2015 sprzedałem (jako osoba fizyczna) auto z 2003 roku, z przebiegiem 246 tys. km. Za kwotę 4900 zł. Samochód bezwypadkowy, sprawny. Wiadomo, że nie ideał, ale "do jazdy" Posiadałem to auto 7 lat. Nie jestem handlarzem. Sprzedałem po prostu swoje, starzejące się auto.
W dniu 16.01.2015 nabywca przyjechał do mnie i zażądał zwrotu kwoty 2000 zł, lub odstąpienia od umowy, ponieważ auto ma wady ukryte o których go nie poinformowałem. A mianowicie: są skorodowane przewody hamulcowe. Nie są dziurawe, ani cieknące- tylko zardzewiałe z wierzchu. Auto w momencie sprzedaży miało ważne badanie techniczne. Podbite w dniu zawarcia umowy, gdyż samochód ten był używany rzadko i wcześniej po prostu przegapiłem termin przeglądu. Nabywca twierdzi również, że auto nie powinno przejść badania technicznego, z uwagi na te skorodowane przewody i jeszcze z diagnostą który je podpisał chce walki toczyć. Auto jednak przegląd przeszło, bez żadnych układów, czy znajomości.
Na kwotę 2000 zł za przewody hamulcowe parsknąłem śmiechem po prostu. Pan zacytował mi paragrafy, jakąś niby- opinię prawnika i postraszył mnie sądem. Oczywiście nic ode mnie nie dostał, bo czy w 12 letnim aucie, z przebiegiem ćwierć miliona km, przewody hamulcowe nie mają prawa zardzewieć? Zardzewiało w nim również wiele innych elementów, ale jako pretekst wyrwania ode mnie pieniędzy, wymyślił sobie akurat przewody. A ja codziennie nie wchodzę pod samochód, żeby oceniać w nim szczegółowo postęp korozji.
I teraz pytanie: Czy mam się przejmować nim w ogóle? Czy taki zawzięty nabywca, co się w internecie naczytał, może prawnie i legalnie z takiego powodu wyciągnąć ode mnie pieniądze, lub czy sąd może mi to nakazać? Przy starym aucie za 4900 zł?
Czy może ja powinienem jakieś kroki zapobiegawcze przedsięwziąć?
Będę wdzięczny za porady. Pozdrawiam,