Nabywca chce oddać auto sprzedającemu

  • Autor wątku Autor wątku Gabor311
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

Gabor311

Użytkownik
Dołączył
05.2007
Odpowiedzi
50
Proszę o pomoc w takiej sytuacji. Moja znajoma w listopadzie ubiegłego roku sprzedała auto - starą Toyote. Umowa została sporzadzona w jednym egzemplarzu, który oddała nabywcy. Za to auto nie wzięła pieniędzy, zapłata miała byc kreślona ilość drewna, która nabywca miał dostarczyć na jej działkę letniskowąNie wyrejestrowała auta sama licząc, że nabywca auto zarejestruje. Po tej transakcji wyjechała do Niemiec i tam zamieszkała jako świeża męzatka. Teraz przyjechała z meżem na wakacje , oczywiście nabywca nie wywiązal sie z zobowiązania. Udali się do niego i stwierdzili , ze auto nadal jest nie przerejestrowane. On zas oświadczył, że drewna nie ma ponieważ auto jest w fatalnym stanie, strasznie duzo pali wszystko jest praktycznie do wymiany i oni maja to auto zabrać. Nie odebrali go podczas tej wizyty (dwa dni temu). Od dnia wydania auta minęło ponad pół roku . Nie wiadomo jak było w tym czasie uzywane, ile przejechało itd. W dniu wydania auta nabywca jeżdził nim aby stwierdzić stan techniczny, czy jemu odpowiada. Nie ma jednak w umowie oświadczenia, że on zapoznał się ze stanem technicznym. Od tego czasu nie oplacała ubezpieczenia, nie wiadomo czy to auto nie uczestniczyło np. w jakims przestepstwie. Jak mozna z tego wybrnąć? Ona nie chce tego auta. Proszę o pomoc.
 
Ufff... aż się ciśnie na usta retoryczne pytanie: czy to możliwe, żeby ludzie byli aż tak naiwni?
Po pierwsze: umowa w jednym egzemplarzu, czyli praktycznie jej brak, przynajmniej w formie pisemnej.
Po drugie: nie wyrejestrowanie auta ze wszystkimi tego konsekwencjami czyli zagrożenia, które sama wymieniasz plus koszt kontynuowanej polisy ubezpieczeniowej, ciekawe w jakiej wysokości.
Zresztą, szkoda słów.

Przejdżmy do konkretów: czy są jacyś świadkowie tej "transakcji"?
 
ufff dzieki. Jacys przygodni nieznani z nazwiska a wiec nie istnieja. Jest osoba ktora wskazywala , mowiła właścicielce , że ten pan chce kupic od niej auto
Myslałam o tym aby podpuścic go do wydania umowy z zapisem zwracam umowę (tylko ten tekst bez opisu dlaczego) ale to chyba blędne myslenie
Tez mi ręce opadly jak to uslyszalam i zobaczylam ale coz ludzie mysla ze problemy to szukają innych a nie ich:)
 
on jak sie uprze to moze im kazac zaplacici za przechowanie ;(
 
Czy nabywca miał mozliwośc kontaktu z tą panią podczas jej pobytu za granicą? I jaki jest obecnie stan licznika?
[cytat="Gabor311"]on jak sie uprze to moze im kazac zaplacici za przechowanie ;([/cytat]
Nie wydaje mi się.
 
Witam. Nie wiadomo jaki jest stan licznika pytałam zaraz ale nie wiedzą
Miał możliwośc kontaktu . Ponieważ prosil ich o znalezienie w Niemczech przyczepy campingowej za 300euro full wypas co oczywiscie bylo niemozliwe i w tej sprawie rozmawiali kilka razy telefonicznie slali smsy.
A jaka bylaby wartość dowodowa tych kontaktów. bardzo prosze o pomoc w tej sprawie . To sa starsi ludzie i bardzo ich to martwi.
 
[cytat="Gabor311"]Nie wiadomo jaki jest stan licznika pytałam zaraz ale nie wiedzą
[/cytat]To niech sprawdzą i zapiszą. Najlepiej niech to zrobi jakiś świadek. Być może facet nie przekręcił licznika i mam nadzieję, że jego stan był wpisany w umowie sprzedaży.
Chodzi o wykazanie, że gość - mając taką możliwość - nie informował przez pół roku że odstępuje od umowy i używał auta. To powinien być dla sądu wystarczający argument.
 
Tak jak napisałam na początku : nie wiadomo ile przejechalo. A z jakiego powodu? Ponieważ w umowie nie ma nic na temat staniu licznika nie ma też oswiadczenia ze nabywca zapoznał się ze stanem technicznym auta. A umowa jest w jednym egzemplarzu i oczywiście jest w posiadaniu nabywcy. Myśle nad tym i mam wrazenie ze trzeba przełknąć tę żabę oebrać auto i ponieść koszty
Chyba że jest jakiś "patent" na takich "nabyFców"
 
Oświadczenie że zapoznało się ze stanem technicznym tak na prawdę niewiele znaczy.
Ale w tym wypadku marne szanse na sukces chyba, że uda się zdobyć kopię tej umowy. Nie rozumiem jak można nie posiadać umowy.
Jeżeli uda się wykazać, że istniała umowa sprzedaży. Np pieniądze za samochód wpłynęły na konto bankowe to by było dobrze. Ale tutaj zapłatą miało być jakieś drewno.... ehhhh może jacyś świadkowie?
 
[cytat="Gabor311"]Tak jak napisałam na początku : nie wiadomo ile przejechalo. A z jakiego powodu? Ponieważ w umowie nie ma nic na temat staniu licznika [/cytat]
Cóż, dużego pola manewru ta pani nie daje.
Jedyny "patent" jaki zostaje, to zdobycie świadków na to, że gośc odstępuje od umowy, co pośrednio wykaże, ze taka umowa została zawarta. Im wiecej faktów i szczegółów zostanie podczas tej rozmowy wyświetlonych, tym lepiej.
Nie od rzeczy byłoby to nagrać.

[cytat="Pasqud"]Oświadczenie że zapoznało się ze stanem technicznym tak na prawdę niewiele znaczy. [/cytat]
Dlaczego tak uważasz?
 
no dobrze a jak juz nagramy i bedziemy miec świadków na odstapienie od umowy czyli pośredni dowód , że umowa była zawarta to czego mozna się ubiegać od niego i na jakiej drodze?
 
Powrót
Góra