C
chcepomoc
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2009
- Odpowiedzi
- 4
Witam!
Mam do Panów Prawników parę pytań w związku z historią, którą zaraz opowiem.
Pracowałem jako osoba zatrudniona na stanowisku "operatora czatów sms". Odpisywałem różnym osobom będąc raz Renatą, innym razem Anną, Heńkiem, Basią i innymi osobami. Były to osoby o zdecydowanym nastawieniu erotycznym dlatego też nie miałem zbytnich wyrzutów sumienia robiąc taką robotę. Jednak zdarzyły się też takie sytuacje, które w efekcie nie pozwoliły mi dalej pracować jako taki pracownik. Nie miałem do tego sumienia. Otóż - pewnego dnia przydzielono mi do rozmowy osobę, będącą stałym "klientem" firmy. Przeglądając historię rozmowy serce mi się dosłownie pokroiło. Otóż - historia kontaktów z tą osobą zaczęła się blisko rok temu. Przez rok, pracownicy firmy udawali jedną osobę, z którą tamta nawiązała kontakt. Firma mająca na celu zbudowanie jak najdłuższej relacji pomiędzy klientem a rzekomą osobą (tą osobą było blisko 50 pracowników firmy) tak prowadziła relację aby osoba-klient nie zrezygnowała z kontaktów i wysyłania smsów. Doszło do tego że osoba-klient zaangażowała się uczuciowo, a osoby pracujące w firmie wykorzystały to do pozyskiwania jak największych nakładów finansowych dla firmy, poprzez wysyłanie i odbieranie wiadomości od tej osoby. Z wyjątkowym cynizmem i okrucieństwem, przy okazji tej relacji obrażając pomiędzy sobą osobę-klienta, doprowadziły tę osobę do depresji i załamania (firma zakazała jakichkolwiek prawdziwych kontaktów z tą osobą, ze względu na wysłanie osobie-klientowi fotografii osoby pracującej w branży mody, w związku z czym prywatny kontakt mógłby spowodować zerwanie relacji, albo powiedzenie prawdy o fikcyjnej osobie. Wszelki prawdziwy kontak między pracownikami firmy a klientami był zabroniony - nie tylko w tym przypadku). Osoba-klient zrezygnowała też przez firmę z możliwości związku z osobą realną pochodzącą najprawdopodobniej z tego samego miasta co o-k. Firma świadczy także usługi ezoteryczne, bez jakichkolwiek uprawnień, gdzie "wróżkami" są pracownicy firmy. Historia jaką opisałem wyżej nie jest pojedynczym wypadkiem, a tylko jedną z wielu bardzo podobnych historii, które nie pozwoliły mi podjąć dłuższej pracy w tak odrażającej firmie. Jak już wyżej pisałem z oszukiwania ludzi poszukujących miłości i wróżby firma czerpie nie małe korzyści materialne.
Teraz moje pytania:
1. Czy zgłoszenie sprawy Policji w tym przypadku ma jakiś sens?
2. Czy Policja posiada takie uprawnienia aby móc zbadać podejrzaną działalność firmy.
3. Czy istnieje zapis Kodeksu Karnego bądź Kodeksu Cywilnego czy Gospodarczego pod jaki podpada ww. przypadek.
4. Czy w ogóle jest szansa na to że firma zostanie za swoją działalność ukarana.
Mam do Panów Prawników parę pytań w związku z historią, którą zaraz opowiem.
Pracowałem jako osoba zatrudniona na stanowisku "operatora czatów sms". Odpisywałem różnym osobom będąc raz Renatą, innym razem Anną, Heńkiem, Basią i innymi osobami. Były to osoby o zdecydowanym nastawieniu erotycznym dlatego też nie miałem zbytnich wyrzutów sumienia robiąc taką robotę. Jednak zdarzyły się też takie sytuacje, które w efekcie nie pozwoliły mi dalej pracować jako taki pracownik. Nie miałem do tego sumienia. Otóż - pewnego dnia przydzielono mi do rozmowy osobę, będącą stałym "klientem" firmy. Przeglądając historię rozmowy serce mi się dosłownie pokroiło. Otóż - historia kontaktów z tą osobą zaczęła się blisko rok temu. Przez rok, pracownicy firmy udawali jedną osobę, z którą tamta nawiązała kontakt. Firma mająca na celu zbudowanie jak najdłuższej relacji pomiędzy klientem a rzekomą osobą (tą osobą było blisko 50 pracowników firmy) tak prowadziła relację aby osoba-klient nie zrezygnowała z kontaktów i wysyłania smsów. Doszło do tego że osoba-klient zaangażowała się uczuciowo, a osoby pracujące w firmie wykorzystały to do pozyskiwania jak największych nakładów finansowych dla firmy, poprzez wysyłanie i odbieranie wiadomości od tej osoby. Z wyjątkowym cynizmem i okrucieństwem, przy okazji tej relacji obrażając pomiędzy sobą osobę-klienta, doprowadziły tę osobę do depresji i załamania (firma zakazała jakichkolwiek prawdziwych kontaktów z tą osobą, ze względu na wysłanie osobie-klientowi fotografii osoby pracującej w branży mody, w związku z czym prywatny kontakt mógłby spowodować zerwanie relacji, albo powiedzenie prawdy o fikcyjnej osobie. Wszelki prawdziwy kontak między pracownikami firmy a klientami był zabroniony - nie tylko w tym przypadku). Osoba-klient zrezygnowała też przez firmę z możliwości związku z osobą realną pochodzącą najprawdopodobniej z tego samego miasta co o-k. Firma świadczy także usługi ezoteryczne, bez jakichkolwiek uprawnień, gdzie "wróżkami" są pracownicy firmy. Historia jaką opisałem wyżej nie jest pojedynczym wypadkiem, a tylko jedną z wielu bardzo podobnych historii, które nie pozwoliły mi podjąć dłuższej pracy w tak odrażającej firmie. Jak już wyżej pisałem z oszukiwania ludzi poszukujących miłości i wróżby firma czerpie nie małe korzyści materialne.
Teraz moje pytania:
1. Czy zgłoszenie sprawy Policji w tym przypadku ma jakiś sens?
2. Czy Policja posiada takie uprawnienia aby móc zbadać podejrzaną działalność firmy.
3. Czy istnieje zapis Kodeksu Karnego bądź Kodeksu Cywilnego czy Gospodarczego pod jaki podpada ww. przypadek.
4. Czy w ogóle jest szansa na to że firma zostanie za swoją działalność ukarana.
Ostatnia edycja: