M
mrballbreaker
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2013
- Odpowiedzi
- 20
Witam!
Mam pytanie- do konca stycznia pracowalem w firmie X w Niemczech, od lutego w nowej firmie. Na poczatku marca dostalem wynagrodzenie za luty z firmy X, i to w kwocie ze 2x wiecej niz standardowo (choc od miesiaca juz tam nie pracuje!).
Generalnie nalezalo mi sie jakies wyrowanie ale napewno nie w takiej kwocie, co w tej sytuacji robic?
Czy powinienem sie obawiac jakichs konsekwencji jezeli wydam te kwote?
Watpie czy pracodawca skieruje ta sprawe do sadu albo wogole w najblizszym czasie sie polapie (ta Zeitfirma to taki slup werbujacy ludzi do quazi obozu pracy, do tego maja w ksiegowosci straszna kile, np. nie placili mi ubezpieczenia przez pol roku mojej pracy u nich 'bo sie pomylili', wyplaty byly po terminach z umowy, niepelne albo zanizone...) ale w razie czego jak sie bronic? Wystarczy uzasadnienie ze nie wiedzialem ile mi sie nalezy a pieniadze juz wydalem? Albo ze potraktowalem to jako odszkodowanie za spoznione wyplaty i brak ubezpieczenia, ew. wyrownanie?
Jakie sa w praktyce szanse ze pracodawca bedzie dociekal zwrotu? W razie rozprawy sadowej tez mam pewne niekorzystne dla nich argumenty, np. to ze mnie nie ubezpieczali (brak SV) i placili grubo po terminie, byly tez rozne inne nieprawidlowosci...
Mam pytanie- do konca stycznia pracowalem w firmie X w Niemczech, od lutego w nowej firmie. Na poczatku marca dostalem wynagrodzenie za luty z firmy X, i to w kwocie ze 2x wiecej niz standardowo (choc od miesiaca juz tam nie pracuje!).
Generalnie nalezalo mi sie jakies wyrowanie ale napewno nie w takiej kwocie, co w tej sytuacji robic?
Czy powinienem sie obawiac jakichs konsekwencji jezeli wydam te kwote?
Watpie czy pracodawca skieruje ta sprawe do sadu albo wogole w najblizszym czasie sie polapie (ta Zeitfirma to taki slup werbujacy ludzi do quazi obozu pracy, do tego maja w ksiegowosci straszna kile, np. nie placili mi ubezpieczenia przez pol roku mojej pracy u nich 'bo sie pomylili', wyplaty byly po terminach z umowy, niepelne albo zanizone...) ale w razie czego jak sie bronic? Wystarczy uzasadnienie ze nie wiedzialem ile mi sie nalezy a pieniadze juz wydalem? Albo ze potraktowalem to jako odszkodowanie za spoznione wyplaty i brak ubezpieczenia, ew. wyrownanie?
Jakie sa w praktyce szanse ze pracodawca bedzie dociekal zwrotu? W razie rozprawy sadowej tez mam pewne niekorzystne dla nich argumenty, np. to ze mnie nie ubezpieczali (brak SV) i placili grubo po terminie, byly tez rozne inne nieprawidlowosci...