S
Simply Law
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2015
- Odpowiedzi
- 24
- Autor Autor
- #21
RE: Egzamin adwokacki 2015 cz. II
Teraz, to już czysta beletrystyka u Ciebie
Yozayan, bardzo proszę o szacunek dla logiki!
Przecież gdyby inwestor nie wziął do wykonawstwa profesjonalisty, to też było by to przestępstwo, ale kogo tu obchodzi ewentualna odpowiedzialność karnoprawna?
Wziął jednak profesjonalistę (czy może miał wziąć?
), więc zdaniem autorów wytycznych, z tego właśnie powodu, zaistniała przesłanka z art. 429 K.c. zwalniająca inwestora z odpowiedzialności.
Schemat tej przesłanki z art. 429 K.c. jest bardzo prosty:
profesjonalista -> szkoda -> odpowiada profesjonalista a nie inwestor.
Ty dopuszczasz działanie tego schematu dla wykonawcy, ale dla inspektora nadzoru inwestycyjnego już nie.
Dlaczego?
Bo "brygadzista wykonawcy też w pewien sposób nadzoruje" proces budowlany, lub że nie ustanowienie inspektorem profesjonalisty, nie skutkuje odpowiedzialnością za jego zaniedbania "na zewnątrz"?
Wolne żarty!
W kazusie potwierdzono, że to przedstawiciel inwestora nadzorował roboty (i temu nikt nie zaprzeczył) i nie było to "pojawianie się na budowie", zaś drugą Twoją tezę o "wewnętrzności odpowiedzialności" nie skomentuję ...
Nie pytaj mnie, proszę, czy na budowie zatrudnił bym szwagra itp., bo nie z braku uprzejmości, ale z bezsensowności takich rozważań dla tego kazusu egzaminacyjnego brak jest reakcji. Nie pytaj - z tego samego powodu - co zrobił bym w innej sytuacji faktycznej, bo ważne jest "tu i teraz", czyli ten konkretny kazus.
Twoim lapsusem jest też przypisanie mi twierdzenia, że zasadą odpowiedzialności inwestora jest art. 25 P.b., bowiem jest ona zawarta w art. 429 K.c., zaś czyn niedozwolony, którego dopuścił się nieprofesjonalista inwestora, to uchybienie obowiązkom z art. 25 P.b.
Imputujesz mi dogmatyzm, przy założonej z góry wadliwości wytycznych.
Zatem ja te zarzuty jeszcze raz powtórzę poniżej (i mam nadzieję, że tym razem nie zostaną ocenzurowane).
Pierwszy, podstawowy zarzut, to to, że autorzy wytycznych wydawali by się nie dostrzegać, że były to roboty budowlane. W konsekwencji przypisali wykonawcy obowiązek z rozporządzenia, który jeśli rzeczywiście abstrahować od przepisów Prawa budowlanego (które wskazują na kim ten obowiązek spoczywa), wcale by na nim nie spoczywał. To jest "ciekawostka", a jest ich niestety więcej.
Więc jak w takiej sytuacji zdawać egzamin, gdy wynik to czysta probabilistyka?
Snuć na egzaminie rozważania, proponowane przez Ciebie, a jak by szwagier w takiej sytuacji postąpił?
Pzdr
Teraz, to już czysta beletrystyka u Ciebie
Yozayan napisał:Nie nie był, chyba że popełnił tym samym przestępstwo. Nie każdy człowiek pojawiający się na budowie jest uczestnikiem procesu budowlanego (brygadzista wykonawcy też w pewien sposób "nadzoruje" wykonanie prac, a uczestnikiem tym bezwzględnie nie jest). ...
Yozayan, bardzo proszę o szacunek dla logiki!
Przecież gdyby inwestor nie wziął do wykonawstwa profesjonalisty, to też było by to przestępstwo, ale kogo tu obchodzi ewentualna odpowiedzialność karnoprawna?
Wziął jednak profesjonalistę (czy może miał wziąć?
Schemat tej przesłanki z art. 429 K.c. jest bardzo prosty:
profesjonalista -> szkoda -> odpowiada profesjonalista a nie inwestor.
Ty dopuszczasz działanie tego schematu dla wykonawcy, ale dla inspektora nadzoru inwestycyjnego już nie.
Dlaczego?
Bo "brygadzista wykonawcy też w pewien sposób nadzoruje" proces budowlany, lub że nie ustanowienie inspektorem profesjonalisty, nie skutkuje odpowiedzialnością za jego zaniedbania "na zewnątrz"?
Wolne żarty!
W kazusie potwierdzono, że to przedstawiciel inwestora nadzorował roboty (i temu nikt nie zaprzeczył) i nie było to "pojawianie się na budowie", zaś drugą Twoją tezę o "wewnętrzności odpowiedzialności" nie skomentuję ...
Nie pytaj mnie, proszę, czy na budowie zatrudnił bym szwagra itp., bo nie z braku uprzejmości, ale z bezsensowności takich rozważań dla tego kazusu egzaminacyjnego brak jest reakcji. Nie pytaj - z tego samego powodu - co zrobił bym w innej sytuacji faktycznej, bo ważne jest "tu i teraz", czyli ten konkretny kazus.
Twoim lapsusem jest też przypisanie mi twierdzenia, że zasadą odpowiedzialności inwestora jest art. 25 P.b., bowiem jest ona zawarta w art. 429 K.c., zaś czyn niedozwolony, którego dopuścił się nieprofesjonalista inwestora, to uchybienie obowiązkom z art. 25 P.b.
Imputujesz mi dogmatyzm, przy założonej z góry wadliwości wytycznych.
Zatem ja te zarzuty jeszcze raz powtórzę poniżej (i mam nadzieję, że tym razem nie zostaną ocenzurowane).
Pierwszy, podstawowy zarzut, to to, że autorzy wytycznych wydawali by się nie dostrzegać, że były to roboty budowlane. W konsekwencji przypisali wykonawcy obowiązek z rozporządzenia, który jeśli rzeczywiście abstrahować od przepisów Prawa budowlanego (które wskazują na kim ten obowiązek spoczywa), wcale by na nim nie spoczywał. To jest "ciekawostka", a jest ich niestety więcej.
Więc jak w takiej sytuacji zdawać egzamin, gdy wynik to czysta probabilistyka?
Snuć na egzaminie rozważania, proponowane przez Ciebie, a jak by szwagier w takiej sytuacji postąpił?
Pzdr