Nagłe zniknięcie lekarza, całkowity brak kontaktu - jak zdobyć od niego dokumentacje.

  • Autor wątku Autor wątku kfap
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kfap

Użytkownik
Dołączył
09.2009
Odpowiedzi
34
Witam, zakładam ten temat gdyż jest to moja ostatnia deska ratunku - pozostałem całkowicie bezradny.

Piszę z bardzo ważną sprawą, otóż z dnia na dzień zostałem bez bardzo silnych leków od psychiatry.

Jak zwykle na drugi dzień po wizycie(23 września) udałem się do tej samej co zawsze apteki i wykupiłem po 1 opakowaniu każdego z 4 leków. Po prostu 1 opakowanie wystarczało mi na +/- 7 dni leczenia a poza tym chodziło również o pieniążki - nie było mnie stać aby wykupić wszystkie leki z 5 recept na raz...

Pod koniec następnego tygodnia wróciłem po kolejne 1 opakowanie każdego z 4 leków (ten 5ty to kompleks witamin i z względu na ceny realizowałem to w innej aptece).

Zastałem zamknięte drzwi oraz wywieszone informacje jakoby mieli awarie i że zapraszają ponownie od października - pomyślałem, że od 1 X więc od nowego tygodnia.
W poniedziałek udało mi się tam dodzwonić i niestety ale ta awaria nie wiadomo jak długo jeszcze potrwa - OCZYWIŚCIE PRZYPOMNIAŁEM TEJ PANI O TYM ŻE MAM U NIEJ POOTWIERANE 4 RÓŻNE RECECPTY NA LEKI KTÓRYCH NIE MOGĘ SOBIE TAK PO PROSTU Z DNIA NA DZIEŃ PRZESTAĆ ZAŻYWAĆ.
Ona mi na to nic nie poradzi. Doradziła żebym skontaktował się z Panem doktorem w celu uzyskania nowych kodów recept (a tamte zamknąć) bo nie ma innego wyjścia - sugerowałem, że skoro codziennie w aptece jest przynajmniej jedna osoba z personelu to przecież mogliby mi wydać po 1 opakowaniu tych 3 najważniejszych leków które muszę z konieczności przyjmować. Następnie zapisać w dokumentacji ten fakt, a później wprowadzić w system jednak nic z tego. Tak samo jak nie ma możliwości żeby wykupić te leki w którejkolwiek z sieci tych aptek G****i np. w Krakowie.
Z lekarzem nie było jakiegokolwiek kontaktu mimo 2 nr telefonu oraz adresu e-mail i codziennych prób dzwonienia, sms'ów jak i maili.
Przez te jakieś 10 do 14 dni dwukrotnie udało mi się dostać recepty na 7 dni leczenia ale tylko 2 z 4 leków - tych które były najważniejsze tj antydepresantu/leku na ADHD oraz p.bólowego (silne bóle różnego rodzaju - neuropatyczne, pooperacyjne stawów biodrowych oraz mięśniowe). Kolejne 2 leki musiałem zdobyć "na szaro" jeśli rozumiecie o co mi chodzi.

W końcu zdecydowałem się na podróż by osobiście załatwić sprawę z tym psychiatrą. Jak się okazało po przeszukaniu sieci to jest mnóstwo opinii innych pacjentów którzy opisują fakt całkowitego braku kontaktu z doktorem - poza osobistym pojawieniem się w gabinecie.

A tutaj coś czego w ogóle nie brałem pod uwagę czyli że doktor już nie będzie przyjmował pod tym adresem - chciałem większą część szczegółowego opisu wstawić w spoiler jednak na tym forum nie widzę takiej opcji.

Gabinet był na dole pod nr 2 natomiast sam doktor wraz z jak się domyślam małżonką mieszkał na samej górze pod nr 8. Udało mi się tam wdrapać (jestem niepełnosprawny po porażeniu 4 kończynowym z niedowładami głównie k. dolnych i poruszam się z trudem o kulach łokciowych). Otworzyła jego żona, ja przedstawiłem sytuacje a ona poinformowała mnie iż są w trakcie wyprowadzki (faktycznie widziałem wiele spakowanych toreb w mieszkaniu) i że lekarz już nie będzie w ogóle przyjmował bo wyjeżdżają wgłąb kraju.
Wzięła ode mnie wypisane na ostatniej wizycie kody wszystkich recept gdzie doktor podbijał dwiema pieczątkami te kody oraz pisał termin następnej wizyty. Obiecała, że na pewno jak tylko wróci(rzekomo był na konferencji w Barcelonie i miał wrócić za 2 dni) to "przepisze" mi te recepty i wyśle na mój nr telefonu.
Tak jak miałem przeczucie nic nie otrzymałem.

I teraz proszę o pomoc. Lekarka rodzinna tzw POZ zapowiedziała mi ostatnio, że nie wypiszę kolejnych recept oraz żebym zdobył od tegoż psychiatry przede wszystkim zaświadczenie o zdiagnozowanych schorzeniach oraz konieczności przyjmowania wszystkich tych leków.
Wtedy znajdę sobie innego lekarza - ze względu na terminy oraz podejście do pacjenta również prywatnie, poza NFZ i będe kontynuował leczenie na podstawie ww. dokumentów.
Tylko, że jak opisałem to wyżej nie jest to możliwe. A być może już wyjechali i nie ma lekarza pod tym adresem? Co wtedy?

Co mam zrobić, proszę pomóżcie. Czy jest jakaś ustawa/prawnie udokumentowana możliwość np. wysłania na adres lekarza wniosku o udostępnienie mi dotychczasowej dokumentacji a przede wszystkim zaświadczenia o leczeniu które zostało wdrożone.

Niestety ale są to leki których nie można odstawić tak z dnia na dzień. Byłoby to równoznaczne z atakami padaczki, bólami nie do wytrzymania, myślami samobójczymi z powodu niesamowitego dołka psychicznego(a miałem już próby samobójcze, samookaleczenia) - to tylko najbardziej groźne objawy.

Będe wdzięczny za udzieloną pomoc za którą z góry dziękuje.

Pozdrawiam wszystkich.

Daniel F.
 
Powrót
Góra