C
chewi
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2016
- Odpowiedzi
- 3
Miałem wczoraj dość dziwną sytuację. Wracałem z lasu samochodem ciężarowym do przewozu drewna (Kamaz). Jadąc przez teren zabudowany przyhamowałem gdyż na drogę wtargnął pies. Po chwili gdy ruszyłem dalej samochód z tyłu zaczął trąbić, następnie mnie wyprzedził i dawał sygnały by się zatrzymać. Zjechałem na pobocze, kierowca wysiadł i od razu stwierdził że gwałtownie zahamowałem przez co on najechał na tył mojego pojazdu i uszkodził swój samochód. Sugerował że jestem winny kolizji, żebyśmy spisali oświadczenie do wypłaty odszkodowania. Czy doszło w ogóle do kontaktu między pojazdami ciężko mi powiedzieć. Ze względu na gabaryty mojego samochodu i głośną pracę silnika nic nie poczułem, nic też nie słyszałem. Poza tym nie pasowały mi uszkodzenia VW Passata jadącego za mną. Auto miało uszkodzoną tablicę rejestracyjną i rysy w okolicach tablicy. Gdyby rzeczywiście uderzył w moją ciężarówkę, jego uszkodzenia powstałyby znacznie wyżej, minimum w okolicach reflektorów. Pan nie dawał za wygraną i wezwał Policję która stwierdziła ewidentnie że jeśli doszło do kolizji to sprawcą jest kierowca Passata, policjant doszedł też do podobnego wniosku co ja czyli nie pasowała mu wysokość uszkodzeń w pojeździe osobowym. Mimo tego kierowca mandatu nie przyjął sprawa trafi więc do sądu. Czy w takim wypadku muszę dopełnić jeszcze jakieś formalności typu stawienie się na rozprawę itp.? Pytam bo pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. I tak na marginesie czy cała ta sytuacja nie jest według was próbą wyłudzenia OC?