Nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym - nietypowa sytuacja

  • Autor wątku Autor wątku Kata rzyna
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Kata rzyna

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2012
Odpowiedzi
2
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Chciałabym prosić o pomoc i doradztwo co mam zrobić w poniżej opisanej sprawie. Dużo czytałam o nakazach zapłaty, ale mam w głowie mętlik. Mianowicie dostałam z sądu nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym na kwotę 900 zł + koszty rozprawy. Fakt, mieszkanie zostało zadłużone (nie przeze mnie, ale cóż... to teraz ważne nie jest). W momencie kiedy zorientowałam się, że tak jest od razu wpłaciłam całą kwotę na konto spółdzielni. Ponad tydzień później przyszedł do mnie ten nakaz opiewający na kwotę zadłużenia + odsetki + koszty rozprawy. Moje pytanie brzmi, w jaki sposób mam się odwołać? Wiem, że mogę się sprzeciwić, ale nie wiem jak ten sprzeciw działa. Ja nie podważam kwoty zadłużenia, którą już zdążyłam wcześniej uregulować. Jestem też w stanie zapłacić odsetki - w końcu to moja wina. Jednak ja nie chcę płacić tych kosztów rozprawy. Dodam również, że nie zostalam poinfomowana o zadłużeniu (choć wg nakazu taką informację otrzymałam od spółdzielni). Co mam zrobić? Jak się zachować? Gorąco proszę o pomoc. Katarzyna
 
skoro wytoczony został pozew, to spółdzielnia poniosła koszty procesu, a więc winna pani je zapłacić. Co prawda można próbować odwoływać się, skarżyć postanowienie w przedmiocie kosztów, aczkolwiek należy udowodnic, ze nie posiada pani srodkow finansowych, a i to moze nie byc skuteczne
 
Wbrew temu, co kolega wyżej pisze, jeśli rzeczywiście NIE została pani poinformowana o zadłużeniu w przewidziany w statucie spółdzielni sposób (zakładam że jest pani członkiem), to można uznać, że nie dała pani podstaw do wytoczenia powództwa.

Tylko trochę pani wyjaśnienia są niespójne, bo skoro pani nie wiedziała, to dlaczego pani zapłaciła??

Przy okazji proszę pamiętać, że jeśli pani nie opłaciła odsetek, to spółdzielnia ma prawo zarachować świadczenie w pierwszej kolejności na odsetki.
 
Kiedy mnie nie było opłaty w moim imieniu miał robić "życzliwy znajomy". Nagle zniknął. Zaczęłam więc sprawdzać wszystkie rachunki i zorientowałam się że mieszkanie jest zadłużone, uregulowałam całą sumę natychmiast. Wiem, że upomnienie ze spółdzielni nie doszło do mnie, bo korespondencja przychodzi do moich rodziców lub do mojej skrzynki, do której ja mam klucz. Cóż... za głupotę i naiwność się płaci. Ureguluję lepiej odsetki + koszty i zapomnę o sprawie. Mam nauczkę na przyszłość. Proszę mi tylko powiedzieć, jak wpłacę już tą resztę to muszę gdzieś to zgłaszać? Bo na tym nakazie nie ma takiej informacji, a wole dmuchać na zimne.
 
Można wnieść sprzeciw podnosząc, że zapłaciliśmy lub żądać, aby spółdzielnia z uwagi na zapłatę wniosła o umorzenie postępowania (cofnęła pozew).
 
Powrót
Góra