K
Klaudia48
Trzy lata temu mój były chłopak po informacji o tym, że spodziewam się dziecka, zaczął mnie straszyć, że ode mnie odejdzie i namawiać do usunięcia ciąży. Zachęcał mnie do tego na spotkaniu, z którego nie posiadam żadnych dowodów, dysponuje jedynie rozmową smsową w której dwa razy pisze wprost "usuń ciąże". Po wizycie u ginekologa okazało się, że ciąży nie było lub ze względu na zastraszenie mogła zostać odrzucona. Czy składając pozew, ta krótka rozmowa smsowa może posłużyć jako dowód w sprawie, czy sąd odrzuci wniosek ze względu na brak dowodów i finalny brak ciąży?