naliczenie kary przez bibliotekę

  • Autor wątku Autor wątku agnes1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

agnes1

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2011
Odpowiedzi
21
Witam,
dzisiaj do mojego byłego miejsca zamieszkania, skąd wyprowadziłam się w 2008 r listonosz przyniósł list z biblioteki o zaleganie z kwotą 17 zł za nieterminowe oddawanie książek z 2008 r. Książki mam wszystkie oddane. W 2008 r przed moim wyjazdem na stałe do innego miasta oddając książki nikt mnie o tym nie poinformował, dopiero sobie teraz o tym przypomnieli. To ,że mają bałagan nie znaczy że po takim czasie muszę teraz to zapłacić. Według mnie sprawa się przedawniła ponadto nie dostawałam od tamtej pory żadnych upomnień i ponagleń :/
Czy znacie na to jakiś artykuł, paragraf itp. jak się nie dać im zrobić w balona bo to już jest przegięcie a wydaje mi się ,że szukają idiotów, którzy im zapłacą.
 
Idź i spytaj jakie to książki i oddaj. Nie widzę innej opcji, bo sprawa przedawnia się po 10 latach :)
 
sorki, ale chyba źle zrozumiałeś, książki mam wszystkie oddane, oddałam w 2008 r. a oni nagle teraz przysyłają mi list o zaleganie z kwotą 17 zł za nieterminowe oddawanie książek a najlepsze jest to że w ciągu tych kilku lat nie dostałam ani ponaglenia ani upomnienia...
 
No co ty, nie będę jechała tylko po to 600 km:/ oczywiście,ze wcześniej rozmawiałam z nimi przez telefon, nawet z samą Panią Dyrektor, która wmawia mi ,że zostałam na pewno o tym poinformowana przy oddawaniu książek , ale to bym pamiętała na 100 %, nie wyjechałabym zostawiając po sobie długi...jeszcze ta wstrętna baba powiedziała mi, że te 17 zł wisiałam w 2008 r i że od tej pory( odkąd dostałam list) od tej kwoty będą mi naliczać odsetki...
czy ktoś wie jak rozwiązać ten problem?
 
Są w stanie Ci udowodnić to, że masz te książki? Podpis, jakaś karta czytelnika, cokolwiek?
 
wszystkie książki oddałam i z niczym nie zalegam. chodzi o to że nagle sobie wymyślili po kilku latach że powinnam im zapłacić za to że je oddałam później niż powinnam.
jak je oddawałam w 2008 r nie poinformowali mnie o karze ani nie dostawałam od tamtej pory żadnych ponagleń itp.aż do teraz
 
Ale zadałem inne pytanie... czy mają dowód na to, że rzekomo wypożyczałaś te książki? :)
 
oj, to było dawno. Chyba jak wypożyczałam to tylko zapisali je w kartę, chyba jeszcze taką starą metodą. Wydaje mi się, że nic nie podpisywałam ale nie daję sobie głowy uciąć...:(
 
Jeśli nic nie mają, to ci nie udowodnią, że wypożyczyłaś książkę. Ja bym to zostawił :D
 
Powrót
Góra