nalot na akademik

  • Autor wątku Autor wątku Karton
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Karton

Użytkownik
Dołączył
12.2008
Odpowiedzi
36
1.Czy jeżeli podczas nalotu na akademik policja zabierze mi komputer(bo podejrzewa piractwo), a wszytko na nim jest w pełni legalne to mogę pozwać policję z tytułu utrudniania studiowania(czy jakoś tak)?

2.Czy jeżeli piszę program i przechowuję go na zaszyfrowanej partycji, to policja może nakazać mi jej rozszyfrowanie?
 
ad 1. Od policji raczej nie. chyba, że akcja policyjna nie była przeprowadzona zgodnie z prawem. Nawet jeżeli jesteś całkowicie "legalny", to jeżeli policja ma uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, ma obowiązek to sprawdzić.
ad 2. Możesz być podczas przesłuchania zapytany o hasło i/lub klucz deszyfrujący. Możesz ich nie dostarczyć powołując się na odpowiednie przepisy - w zależności od tego czy będziesz przesłuchiwany jako świadek, czy jako podejrzany.

PS. Pytanie przy okazji: kolega może z Gdańska?
 
Nie jestem z Gdańska, ale czytałem co się tam działo i, że podobno zabierali kompy jak leci, więc spytałem na wszelki wypadek, żeby wiedzieć jak się zachować.

Czy mógłbyś podać przepis na podstawie którego mógłbym odmówić podania hasła?
 
KPK:
"Art. 175. § 1. Oskarżony ma prawo składać wyjaśnienia; może jednak bez podania powodów odmówić odpowiedzi na poszczególne pytania lub odmówić składania wyjaśnień. O prawie tym należy go pouczyć."
"Art. 183. § 1. Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe."
 
Ripper - przecież Karton powiedział ,że ma wszystko legalne...a więc brak podstaw do odmowy udzielenia odpowiedzi o hasło... ;)
 
To, że ma wszystko legalne nie oznacza, że sprawdzenie komputera nie naraża go na odpowiedzialność karną. W Polsce tak to już jest, można być oskarżonym o posiadanie programów na licencji GPL, można być oskarżonym o posiadanie programów instalowanych z gazet, bo się samą gazetę już wyrzuciło. Po co komu udowadniać, że się nie jest wielbłądem. A i biegły się mniej namęczy, jak dostanie cały zaszyfrowany dysk...
 
No niestety. Robimy sobie tą ochroną praw autorskich coraz większe piekiełko - szczególnie widać to w przypadku oprogramowania. Dopóki sposób traktowania przez prawo oprogramowania komputerowego się diametralnie nie zmieni (a nic na to nie wskazuje), to będziemy dalej mieli do czynienia ze stosowaniem w praktyce zasady domniemania winy. To z kolei prowadzi do tego, że, szczególnie przy dzisiejszej wydajności komputerów, szyfrowanie danych coraz bardziej się rozpowszechnia. Efekt w końcu będzie taki, że każdy będzie wszystko szyfrował i udowodnienie komukolwiek jakiegokolwiek przestępstwa komputerowego będzie znacznie utrudnione.
 
Czyli jak mam legalnie to nie muszę podać im to hasło(jak nie podam, to jest domniemanie winy)?
 
Aż tak źle to nie jest (jeszcze).
Domniemanie winy jest wtedy, gdy zostanie u Ciebie znalezione oprogramowanie. Wedy de facto to Ty musisz dowodzić, iż w jego posiadanie wszedłeś legalnie. Paranoja? Cóż, witaj w kapitalizmie!
Jeżeli wszystko masz zaszyfrowane, to nic nie zostanie znalezione.
Powołując się na paragrafy zwalniające Cię od obowiązku udzielania odpowiedzi na dane pytanie w związku z możliwością karnego obciążenia siebie lub osoby najbliższej oczywiście wskazujesz np. przesłuchującemu policjantowi, iż masz prawdopodobnie coś na sumieniu, nic to mu nie daje. No bo co?
 
A tak przy okazji to czy policja znajdując zaszyfrowany wolumen może go próbować rozszyfrować i oddać komputer dopiero po tym jak jej się to uda(za 50 lat)?

Czy można się domagać pokwitowania z datą na zabrany sprzęt ?
 
Powrót
Góra