T
trycta
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2015
- Odpowiedzi
- 38
Witam
Mój tata jest po operacji. Miał zakładanego stenda w celu poprawy drożności kwioobiegu. Jakiś czas temu zaczął się czuć źle. Znalazłem w sieci lekarza. Umówiłem tatę na wizytę u niego. Lekarz nie tylko nie pomógł ale jeszcze pogorszył stan jego zdrowia. Przepisał mu podwójną dawkę leku który jak się później okazało wywoływał u niego bardzo wysokie ciśnienie. Zwykle było to 90 na 170 z drobnymi wahanięciami. Trwało to ok. 2 tygodnie. Udało się znaleźć innego lekarza który pomógł i wskazał przyczyny zaistniałej sytuacji. Po czasie zdecydowałem się zamieścić komentarz w sekcji komentarzy google pod profilem pana doktora . Opisałem całą historię wyrażając swoją frustrację chcąc unaocznić i przestrzec innych pacjentów przed powtórzeniem sie sytuacji której doświadczylismy. Oto treść tego komentarza.
Doktorze
No i coś ty człowieku narobił? Pytam grzecznie.
Sugerując się opiniami pacjentów i pana specjalizacją która odpowiada problemom z którymi zmagał się tata zdecydowałem się umówić go na wizytę u pana. Liczyłem że podejdzie pan do tematu rzetelnie i profesjonalnie na co wskazuje pana tytuł i rzekome doświadczenie w tematyce problemów z sercem. Nie będę się rozwodził opowiadając całą historię. Po prostu finalnie okazało się że lek o nazwie ''Lerakta'' szkodził mu wywołując ogromne skoki ciśnienia. Zwykle było to 170 na 90 lub 180 na 90 z drobnymi wachnięciami i tak przez 2 tygodnie. Lek przepisał inny lekarz (chyba jakiś pana kolega) natomiast pan zlecił przyjmowanie podwójnej dawki tego leku. Może pan sobie wyobrazić co się działo z tatą gdy zaczął stosować dawkowanie które pan mu rozpisał. Myśleliśmy że to koniec. Blady, spuchnięty, zmęczony i całkowicie przerażony tym co się dzieje i kolejnymi skokami ciśnienia które zaczęły pojawiać się jeszcze częściej. To tak w dużym skrócie. Ile strachu i stresu nas to kosztowało to tylko my wiemy i nie da się tego unaocznić.
Także to jest pana dzieło.
Więc no może pan sobie pogratulować. Prawie wysłał pan człowieka na tamten świat. Nie mogę pojąć jak doświadczony i wykwalifikowany lekarz może tak bezmyślnie podchodzić do pacjenta. Mówimy przecież o kardiologu.
Mam wrażenie że ten tytuł wygrał pan w chipsach bo w żaden sposób nie oddaje on tego jak pan się zachował. Nie godzi się. Nie godzi się zlecać przyjmowania zwiększonej dawki leku nie mając pojęcia o jego działaniach niepożądanych, które szkodzą pacjentowi zagrażając jego zdrowiu i życiu.
Po za tym lekarz w poczuciu odpowiedzialności posiadający kręgosłup moralny powinie być dostępny dla pacjenta któremu przepisał leki ktore jak wiadomo czasem trzeba zmienić bo nie pomagają bądź wpływają nie korzystnie na stan zdrowia pacjenta. Tym czesem z panem nie było kontaktu gdzie wskazywał pan na pełną dyspozycyjność w razie jakichkolwiek problemów i komplikacji. Po prostu nie mam słów.
Ludzkość powinna wykreślić pana z listy obecności. Jest Pan nieodpowiedzialny i nigdy nie powinien otrzymać tytułu medycznego którym tak dumnie się pieczętuje. Wstyd.
Jestem ciekawy czy kiedyś jeszcze jakiś inny lekarz przeskoczy tak wysoko i finezyjnie zawieczoną poprzeczkę niekompetencji...
Najlepsze że przyjmuje pan prywatnie.
Jeżeli już usługi świadczone prywatnie spadną do poziomu który prezentuje NFZ to nie ma dla nas nadziei...
Nie pozdrawiam i nie polecam!!!
Kilka dni później lekarz wysłał mi wiadomość pod którą podpisała się kancelaria prawna która najpewniej go reprezentuje. Zarząda on usunięcia mojego wpisu, zamieszczenie nowej treści komentarza którą mi podał oraz wpłaty 500zl na cele dobroczynne ponieważ naruszyłem jego dobra osobiste. TĄ KWOTĘ MA TEŻ WPŁACIĆ MÓJ TATA. Łącznie obaj mamy wpłacić 1000 zł na podane konto bankowe. Lekarz chce w ten sposób rozwiązać sprawę za porozumieniem stron. Jeśli nie zastosuje się do ww. lekarz skieruje sprawę do sądu.
Pytania:
1. Czy zamieszczając taki komentarz naruszam dobra osobiste tego lekarza?
2. Czy mogę w sieci zamieszczać komentarze opisujące działania lekarza które mogą prowadzić do utraty zdrowia i życia pacjenta?
3. Czy sprawa dotyczy mojego taty skoro to ja opisałem całą sytuację w sekcji komentarzy google?
4. Co zrobić w obecnej sytuacji?
Mój tata jest po operacji. Miał zakładanego stenda w celu poprawy drożności kwioobiegu. Jakiś czas temu zaczął się czuć źle. Znalazłem w sieci lekarza. Umówiłem tatę na wizytę u niego. Lekarz nie tylko nie pomógł ale jeszcze pogorszył stan jego zdrowia. Przepisał mu podwójną dawkę leku który jak się później okazało wywoływał u niego bardzo wysokie ciśnienie. Zwykle było to 90 na 170 z drobnymi wahanięciami. Trwało to ok. 2 tygodnie. Udało się znaleźć innego lekarza który pomógł i wskazał przyczyny zaistniałej sytuacji. Po czasie zdecydowałem się zamieścić komentarz w sekcji komentarzy google pod profilem pana doktora . Opisałem całą historię wyrażając swoją frustrację chcąc unaocznić i przestrzec innych pacjentów przed powtórzeniem sie sytuacji której doświadczylismy. Oto treść tego komentarza.
Doktorze
No i coś ty człowieku narobił? Pytam grzecznie.
Sugerując się opiniami pacjentów i pana specjalizacją która odpowiada problemom z którymi zmagał się tata zdecydowałem się umówić go na wizytę u pana. Liczyłem że podejdzie pan do tematu rzetelnie i profesjonalnie na co wskazuje pana tytuł i rzekome doświadczenie w tematyce problemów z sercem. Nie będę się rozwodził opowiadając całą historię. Po prostu finalnie okazało się że lek o nazwie ''Lerakta'' szkodził mu wywołując ogromne skoki ciśnienia. Zwykle było to 170 na 90 lub 180 na 90 z drobnymi wachnięciami i tak przez 2 tygodnie. Lek przepisał inny lekarz (chyba jakiś pana kolega) natomiast pan zlecił przyjmowanie podwójnej dawki tego leku. Może pan sobie wyobrazić co się działo z tatą gdy zaczął stosować dawkowanie które pan mu rozpisał. Myśleliśmy że to koniec. Blady, spuchnięty, zmęczony i całkowicie przerażony tym co się dzieje i kolejnymi skokami ciśnienia które zaczęły pojawiać się jeszcze częściej. To tak w dużym skrócie. Ile strachu i stresu nas to kosztowało to tylko my wiemy i nie da się tego unaocznić.
Także to jest pana dzieło.
Więc no może pan sobie pogratulować. Prawie wysłał pan człowieka na tamten świat. Nie mogę pojąć jak doświadczony i wykwalifikowany lekarz może tak bezmyślnie podchodzić do pacjenta. Mówimy przecież o kardiologu.
Mam wrażenie że ten tytuł wygrał pan w chipsach bo w żaden sposób nie oddaje on tego jak pan się zachował. Nie godzi się. Nie godzi się zlecać przyjmowania zwiększonej dawki leku nie mając pojęcia o jego działaniach niepożądanych, które szkodzą pacjentowi zagrażając jego zdrowiu i życiu.
Po za tym lekarz w poczuciu odpowiedzialności posiadający kręgosłup moralny powinie być dostępny dla pacjenta któremu przepisał leki ktore jak wiadomo czasem trzeba zmienić bo nie pomagają bądź wpływają nie korzystnie na stan zdrowia pacjenta. Tym czesem z panem nie było kontaktu gdzie wskazywał pan na pełną dyspozycyjność w razie jakichkolwiek problemów i komplikacji. Po prostu nie mam słów.
Ludzkość powinna wykreślić pana z listy obecności. Jest Pan nieodpowiedzialny i nigdy nie powinien otrzymać tytułu medycznego którym tak dumnie się pieczętuje. Wstyd.
Jestem ciekawy czy kiedyś jeszcze jakiś inny lekarz przeskoczy tak wysoko i finezyjnie zawieczoną poprzeczkę niekompetencji...
Najlepsze że przyjmuje pan prywatnie.
Jeżeli już usługi świadczone prywatnie spadną do poziomu który prezentuje NFZ to nie ma dla nas nadziei...
Nie pozdrawiam i nie polecam!!!
Kilka dni później lekarz wysłał mi wiadomość pod którą podpisała się kancelaria prawna która najpewniej go reprezentuje. Zarząda on usunięcia mojego wpisu, zamieszczenie nowej treści komentarza którą mi podał oraz wpłaty 500zl na cele dobroczynne ponieważ naruszyłem jego dobra osobiste. TĄ KWOTĘ MA TEŻ WPŁACIĆ MÓJ TATA. Łącznie obaj mamy wpłacić 1000 zł na podane konto bankowe. Lekarz chce w ten sposób rozwiązać sprawę za porozumieniem stron. Jeśli nie zastosuje się do ww. lekarz skieruje sprawę do sądu.
Pytania:
1. Czy zamieszczając taki komentarz naruszam dobra osobiste tego lekarza?
2. Czy mogę w sieci zamieszczać komentarze opisujące działania lekarza które mogą prowadzić do utraty zdrowia i życia pacjenta?
3. Czy sprawa dotyczy mojego taty skoro to ja opisałem całą sytuację w sekcji komentarzy google?
4. Co zrobić w obecnej sytuacji?