E
ereswude
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2008
- Odpowiedzi
- 1
No więc sprawa wyszła na jaw 3 dni temu, kiedy na innym forum moim oczom ukazało się
coś, co wyglądało bardzo znajomo... aż za bardzo - mianowicie skradziono kilkadziesiąt
tekstów napisanych przeze mnie. Teksty te są oceną, komentarzem i radom
dla ich autorów, a traktują one o grafice. Jedne mniej, inne bardziej złożone.
Niektóre z nich były zmienione w formie ("autor"/plagiator to coś od siebie dodał,
to wymieszał kilka ocen w jedną - generalnie jednak bez większych przeróbek).
Wiem, że zgodnie z ustawą o prawach autorskich przysługuje mi prawo żądania zaniechania tego działania
i usunięcia tych postów - tego też się domagałem, jednak to ciągle ma miejsce. Forum, na którym
się udzielam i z którego posty zostały wyprowadzone jest całkowicie darmowe, jednak forum na
którym posty się znalazły jest miejscem czerpiącym zyski (z umieszczanych reklam), a komentarze
które zostały wyprowadzone są pisane własnym stylem, na podstawie zdobytego doświadczenia
i uważam je za uczące, będące dobrą wizytówką - która w tej sytuacji pojawiła się tam,
gdzie istnieje element komercji... czy zostało również złamane prawo własności intelektualnej i
czy w związku z tym komercyjnym aspektem strony mogę się domagać nie tylko usunięcia,
ale i jakiejś formy zadośćuczynienia? Czy witryna może ponieść dalej idące konsekwencje,
jeśli tak to jakie? Osobą oskarżoną o (udowodniony) plagiat jest nie tylko administrator strony,
ale także kilkunastu jej użytkowników. Podejrzewamy, że to nie jest przypadek, a przy takiej skali
raczej działanie celowe - tu niestety brak dowodów.
"Za treść postów administracja nie odpowiada." > czy ten wpis ma moc?
Pytanie nr2 również tyczy się prawa autorskiego.
Czy publikacja pracy w internecie (bez żadnego podpisu czy autorskiego znaku na niej)
na prawdę pozbawia mnie praw do niej i czyni wolną do dowolnego użytku?
Wątpliwość ta również narodziła się w sytuacji walki o plagiat.
pozdrawiam
Alexander
coś, co wyglądało bardzo znajomo... aż za bardzo - mianowicie skradziono kilkadziesiąt
tekstów napisanych przeze mnie. Teksty te są oceną, komentarzem i radom
dla ich autorów, a traktują one o grafice. Jedne mniej, inne bardziej złożone.
Niektóre z nich były zmienione w formie ("autor"/plagiator to coś od siebie dodał,
to wymieszał kilka ocen w jedną - generalnie jednak bez większych przeróbek).
Wiem, że zgodnie z ustawą o prawach autorskich przysługuje mi prawo żądania zaniechania tego działania
i usunięcia tych postów - tego też się domagałem, jednak to ciągle ma miejsce. Forum, na którym
się udzielam i z którego posty zostały wyprowadzone jest całkowicie darmowe, jednak forum na
którym posty się znalazły jest miejscem czerpiącym zyski (z umieszczanych reklam), a komentarze
które zostały wyprowadzone są pisane własnym stylem, na podstawie zdobytego doświadczenia
i uważam je za uczące, będące dobrą wizytówką - która w tej sytuacji pojawiła się tam,
gdzie istnieje element komercji... czy zostało również złamane prawo własności intelektualnej i
czy w związku z tym komercyjnym aspektem strony mogę się domagać nie tylko usunięcia,
ale i jakiejś formy zadośćuczynienia? Czy witryna może ponieść dalej idące konsekwencje,
jeśli tak to jakie? Osobą oskarżoną o (udowodniony) plagiat jest nie tylko administrator strony,
ale także kilkunastu jej użytkowników. Podejrzewamy, że to nie jest przypadek, a przy takiej skali
raczej działanie celowe - tu niestety brak dowodów.
"Za treść postów administracja nie odpowiada." > czy ten wpis ma moc?
Pytanie nr2 również tyczy się prawa autorskiego.
Czy publikacja pracy w internecie (bez żadnego podpisu czy autorskiego znaku na niej)
na prawdę pozbawia mnie praw do niej i czyni wolną do dowolnego użytku?
Wątpliwość ta również narodziła się w sytuacji walki o plagiat.
pozdrawiam
Alexander