Natychmiastowy obowiązek spłaty - wniosek

  • Autor wątku Autor wątku kaku25
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kaku25

Użytkownik
Dołączył
03.2019
Odpowiedzi
71
Witam,
Potrzebuję do wniosku do sądu "dopisać" - natychmiastowy obowiązek spłaty po podziale spadku (nieruchomość).
1. W którym wniosku, o dział spadku czy o stwierdzenie nabycia spadku, mam go dopisać? (podział niezgodny)
2. Czy złożenie takiego wpisu łączy się ze złożeniem wniosku o zniesienie współwłasności?
3. Może to zależy, w którym sądzie składam sprawę i doradzą mi dopiero w Biurze Obsługi Interesanta?
4. W informacji Sądu nie ma potrzeby składania wypisu z KW nieruchomości. Czy sąd sprawdza to sobie sam?
 
1. O dział spadku. Skoro jeszcze nie przeprowadzono postępowania spadkowego, to i działu tak szybko nie będzie. Wnosisz o co tylko chcesz. Sąd i tak zostawi na spłatę min. 30 dni od dnia prawomocności tytułu. Może też rozłożyć spłatę na raty lub transze - maksymalnie na 10 lat.
2. Tak. Bo za co chcesz spłatę? I co ty z tym złożeniem wpisu? W pozwie o dział spadku wnioskujesz o spłatę z Twojego udziału. To, że tak wnioskujesz, nie oznacza że tak będzie. Dużo zależy od stanowiska drugiej strony.
3. Biuro obsługi nie udziela porad prawnych. Od tego są adwokaci/radcy.
4. Sprawdziłem pierwszy lepszy wzór wniosku o dział na stronie sądu (SR Cieszyn i Jelenia Góra) - wymagają.
 
1. Wszystko jasne. Jeżeli rozłoży na raty to będą odsetkowe. Na kogo wtedy idą takie odsetki?
2. Chcę spłatę swojej części po zmarłej mamie z nieruchomości gruntowej + dom w budowie.
3. Ok.
4. Też tam sprawdzałem ale konkretnie to Sąd w Wołominie i tak nie ma informacji na stronie.
 
1. Żadnych odsetek nie będzie.
2. Druga strona też może chcieć spłaty, nie znamy jej stanowiska. Póki nie udzieli odpowiedzi na pozew, to nikt stanowiska nie pozna. Sąd może zarządzić sprzedaż nieruchomości poprzez przetarg publiczny prowadzony przez komornika i podziale środków pomiędzy spadkobierców.
 
1. Chodziło mi przy braku kontynuacji spłat.
2. Mi przysługiwać będzie 1/6 majątku, więc raczej druga strona nie podejmie takiego stanowiska.
Chcę wyjaśnić temat dlatego, że Ojciec chce mnie wyrzucić z domu, po którym została część po zmarłej mamie. Zastraszył mnie, że mnie wydziedziczy z pozostałego majątku, jeżeli założę sprawę spadkową o tę nieruchomość a z resztą nie mogę w ogóle takiej sprawy założyć, ponieważ mam zbyt mały udział w przyszłym spadku. Podobno doradzał mu jakiś adwokat, ale jak poprosiłem numer telefonu do niego to nie chciał dać :D To tak na marginesie.
 
kaku25 napisał:
jeżeli założę sprawę spadkową o tę nieruchomość a z resztą nie mogę w ogóle takiej sprawy założyć, ponieważ mam zbyt mały udział w przyszłym spadku.
Nieprawda, dziedziczenie nawet najmniejszego udział w spadku uprawnia do żądania stwierdzenia nabycia spadku oraz do żądania podziału spadku.

kaku25 napisał:
Zastraszył mnie, że mnie wydziedziczy z pozostałego majątku, jeżeli założę sprawę spadkową o tę nieruchomość
Nagraj to, będzie dowód dla uznania wydziedziczenia za bezskuteczne. Zacznij rozmowę od tego że wyjmiesz kartkę i przeczytasz : "Tato? Rozmawiałem z prawnikiem i dowiedziałem się że sam fakt że ja chcę skorzystać z przysługującego mi prawa do podziału spadku nie może być przyczyną wydziedziczenia mnie. Taka przyczyna wydziedziczenia mnie byłaby po prostu nieważna."
Jeśli ojciec odpowie że "spokojnie już jakaś przyczyna się znajdzie, a może nawet kilka" wtedy Ty odpowiesz: "to okropne, tato.... chciałbyś mnie niesłusznie oczerniać w testamencie?".
A jeśli ojciec poda wtedy jakiś przykład Twojego karygodnego zachowania z przeszłości wtedy Ty odpowiedz "ale przecież już pogodziliśmy się po tym i wszystko było dobrze więc nie powinieneś mi tego wypominać, chyba że tak specjalnie pod pretekstem wydziedziczenia mnie".
Daj się wypowiedzieć ojcu, powiedz: "jestem tak zaskoczony Twoimi planami tato, że nie mam sił żeby się z Tobą kłócić" i zakończ rozmowę.
 
Dziękuję za zainteresowanie się tematem. Do powiedzenia tego muszę się psychicznie przygotować, ale na pewno do tego, by mu to powiedzieć będę dążył, tylko potrzebuję po prostu czasu. Napiszę, gdy już do tego dojdzie. Na razie nie odzywamy się do siebie.
Problem ten wystąpił gdy do domu wrócił jego syn "marnotrawny", ćpun, któremu skończyły się zasoby finansowe do życia na własną rękę i teraz wspaniałomyślnie go zaczął utrzymywać. Minął już miesiąc od wprowadzki i nie garnie się do żadnej pracy, czekając tylko na utrzymanie ze strony ojca.
Z mojej strony, ja mieszkam tu ze swoją rodziną. Dzieci chodzą tu do szkoły, dla mnie nie jest sprawą prostą wyprowadzka z dnia na dzień.
Dom jest nieoddany od 27lat(w budowie), i tak byśmy musieli stąd uciekać, bo taka sytuacja będzie generować tylko problemy, ale nie myślałem, że aż tak szybko to się stanie.
 
Podjąłem rozmowę i po przeczytaniu kartki ojciec wzruszył tylko ramionami. W sprawie oczerniania mnie w testamencie stwierdził, że i tak coś znajdzie i nie będę miał dostępu do pozostałej jego części majątku, ale potem bez powodu zmienia zdanie i mówi, że przed śmiercią testamentu nie napisze, bo on jest jeszcze za młody by umierać (72lata).
Nie posiada niestety żadnych przykładów mojego karygodnego zachowania, cała sprawa wyszła przez pomówienia brata, którego przypadkiem udało mi się nagrać na dyktafon gdy "suszy" ojcu głowę.
Ojciec jest uczulony na moje argumenty wysuwane spokojną mową bez krzyków. Po prostu nie chce mnie w ogóle słuchać, tylko stwierdza byśmy się wyprowadzili teraz już w trybie natychmiastowym.
Co mi zostało?
 
kaku25 napisał:
Po prostu nie chce mnie w ogóle słuchać, tylko stwierdza byśmy się wyprowadzili teraz już w trybie natychmiastowym.
Odpowiedz ojcu że wyprowadzisz się dopiero wtedy gdy zostanie spłacony Twój udział w nieruchomości który odziedziczyłeś po matce. Żaden ze współwłaścicieli nie może Ciebie eksmitować ponieważ nawet najmniejszy udział we współwłasności nieruchomości uprawnia Cię do korzystania z nieruchomości (art. 206 kc). Żaden sąd nie zasądzi Twojej eksmisji bo jesteś współwłaścicielem.
Spłaty dla Ciebie może dokonać którykolwiek ze spadkobierców matki.
Jeżeli któryś ze spadkobierców matki będzie chętny odkupić Twój udział we współwłasności nieruchomości to nie musi być nawet działu spadku, wystarczy że zostanie tylko stwierdzone nabycie spadku a następnie notarialnie sprzedasz swój udział w nieruchomości temu spadkobiercy.
 
Oczywiście powtarzam, że do powiedzenia tego muszę się psychicznie przygotować, ale na pewno do tego, by mu to powiedzieć będę dążył, tylko potrzebuję po prostu czasu.
Pomyślałem, że gdy nie chce rozmawiać to po prostu może lepiej będzie napisać mu list?
Po twojej odpowiedzi ta sprawa może zaczyna nabierać "rozpędu".
Ojcu pozostały majątek (dwa mieszkania w dobrej lokalizacji) wystarczy do spłacenia mojej części.
Jeżeli nadal będzie udawał niemowę, to mogę zrobić co zechcę z tą częścią.
Tylko nasuwa się pytanie co jeszcze?
Myślałem o wynajęciu tego ale prawdopodobnie nie mogę bo budynek jest nieoddany i US może się przyczepić.
 
Nawet jeżeli by uznać że wynajem nieruchomości jest czynnością zwykłego zarządu to jej zawarcie wymagało by zgody większości współwłaścicieli (art. 201 kc). Twój ojciec posiada większość udziałów więc zawarta bez jego zgody umowa wynajmu byłaby nieważna.

Możesz wystawić ogłoszenie sprzedaży udziału w nieruchomości. Tak samo wbić na działce tablicę z napisem: Sprzedam udział. Tel. .............

kaku25 napisał:
Pomyślałem, że gdy nie chce rozmawiać to po prostu może lepiej będzie napisać mu list?
Dobrze napisany list może zdziałać cuda. Czasami lepiej gdy osoba trzecia napisze list w Twoim imieniu. Wtedy nie dochodzi do bezpośredniej konfrontacji między Tobą a adresatem i adresat też liczy się ze słowami w odpowiedzi. Stąd chyba wzięła się potrzeba zawodu mediatora.
 
Ostatnia edycja:
Próbowałem mediacji przez aż dwie osoby trzecie, bezskutecznie. Te osoby twierdzą, że inni ich znajomi potrafią się dogadać, w tym przypadku występuje jakaś dzikość. Ten człowiek jest tak zawzięty.
Po mediacjach sam do niego poszedłem.
W sprawie wydziedziczenia powiedział, że to mówił w nerwach i już nikt nikogo nie będzie wydziedziczał.
Jak mu powiedziałem, że złożę sprawę do sądu i potem zamierzam swój udział sprzedać firmie skupującej udziały, bez emocji powiedział "to zobaczymy". Dodam, że cena udziału przy nieoddanej nieruchomości jest sporo mniejsza, niż gdy dom by był oddany.
Pytając go na koniec co ja mu zrobiłem, odpowiedział a "CO JA TOBIE ZROBIŁEM". Wychodzi na to, że wyrzucanie z domu własnego syna z rodziną i groźby wydziedziczenia, itd., to dla niego NIC. Jego drugi syn okrada go jawnie z pieniędzy i też NIC.
Po tej rozmowie przestało mi na tym wszystkim zależeć. Na szczęście mam gdzie uciec. Nie da się z takimi ludźmi mieszkać.
Będzie kiedyś potrzebował pomocy. Wtedy to ja się odwrócę od niego.
 
Powrót
Góra