L
LambdaLambda
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2012
- Odpowiedzi
- 150
Piszę temat w imieniu mojej cioci, która jest nauczycielką w szkole publicznej i w ostatnim czasie zostało jej przyznanych kilka osób na nauczanie indywidualne i poprosiła mnie o spytanie osób bardziej kompetentnych w temacie prawa pracy/karty nauczyciela o doradztwo w kilku sprawach z tym związanych. Wszystkie nauczania indywidualne, o których tu wspominam dotyczą uczniów, do których trzeba dojeżdżać. I tutaj kilka pytań, bo informacje, które uzyskała w szkole wydają się - zarówno mnie, jak i jej - dość podejrzane:
1. Jak wygląda kwestia zwrotu kosztów przejazdu? Na początku było mówione, że szkoła kupuje i wydaje odpowiednie bilety komunikacji miejskiej i jest to jedyny sposób rozliczania wyjazdów. Jakież było jednak zdziwienie nauczycieli, kiedy po kilku tygodniach otrzymali informację, że dyrektor kupił bilety za łączną sumę 100zł i tyle musi wystarczyć, bo "skończył się budżet" - jak łatwo policzyć, po dwóch tygodniach bilety się skończyły. Czy dyrektor ma prawo zrobić coś takiego? Co robić w takiej sytuacji, kiedy biletów nie ma i jest jasna informacja, że nie będzie? Dojeżdżać za swoje i siedzieć cicho?
2. Z uwagi na poprzedni punkt, ale też na kwestie czasowe, z którymi wiązałoby się dojeżdżanie do niektórych uczniów, wielu nauczycieli decyduje się jeździć własnymi samochodami. Czy prawdą jest, że jedyny sposób rozliczania takich wyjazdów to komunikacja publiczna (w teorii, bo jak widać w pkt. 1, różnie z tym bywa...)? Nie ma możliwości uzyskania jakiegoś ryczałtu na benzynę?
3. Co z kwestią czasu, który zajmuje dojazd do ucznia i zapłaty za niego? Nauczyciele mają płacone za same lekcje - co w praktyce oznacza, że np. ciocia dwukrotnie w każdym tygodniu ma sytuacje, kiedy dojazd do ucznia i z powrotem zajmuje jej łącznie godzinę, a sama lekcja trwa 45 lub maksymalnie 90 minut, natomiast płacone ma oczywiście za same lekcje. Gdyby chciała dojeżdżać faktycznie komunikacją miejską (gdyby faktycznie były bilety na nią...), czas dojazdów bez problemu wydłużyłby się niemal dwukrotnie. Czy za czas potrzebny na dojazd i powrót nauczycielom nie należy się żadne wynagrodzenie? Wiadomo, że nie mają możliwości się teleportować więc czas dojazdu i powrotu jest przecież ich pobytem w pracy i nieodzowną częścią dotarcia do ucznia, którego nauczanie indywidualne zostało im przyznane.
Z góry bardzo dziękuję za rozjaśnienie sytuacji
1. Jak wygląda kwestia zwrotu kosztów przejazdu? Na początku było mówione, że szkoła kupuje i wydaje odpowiednie bilety komunikacji miejskiej i jest to jedyny sposób rozliczania wyjazdów. Jakież było jednak zdziwienie nauczycieli, kiedy po kilku tygodniach otrzymali informację, że dyrektor kupił bilety za łączną sumę 100zł i tyle musi wystarczyć, bo "skończył się budżet" - jak łatwo policzyć, po dwóch tygodniach bilety się skończyły. Czy dyrektor ma prawo zrobić coś takiego? Co robić w takiej sytuacji, kiedy biletów nie ma i jest jasna informacja, że nie będzie? Dojeżdżać za swoje i siedzieć cicho?
2. Z uwagi na poprzedni punkt, ale też na kwestie czasowe, z którymi wiązałoby się dojeżdżanie do niektórych uczniów, wielu nauczycieli decyduje się jeździć własnymi samochodami. Czy prawdą jest, że jedyny sposób rozliczania takich wyjazdów to komunikacja publiczna (w teorii, bo jak widać w pkt. 1, różnie z tym bywa...)? Nie ma możliwości uzyskania jakiegoś ryczałtu na benzynę?
3. Co z kwestią czasu, który zajmuje dojazd do ucznia i zapłaty za niego? Nauczyciele mają płacone za same lekcje - co w praktyce oznacza, że np. ciocia dwukrotnie w każdym tygodniu ma sytuacje, kiedy dojazd do ucznia i z powrotem zajmuje jej łącznie godzinę, a sama lekcja trwa 45 lub maksymalnie 90 minut, natomiast płacone ma oczywiście za same lekcje. Gdyby chciała dojeżdżać faktycznie komunikacją miejską (gdyby faktycznie były bilety na nią...), czas dojazdów bez problemu wydłużyłby się niemal dwukrotnie. Czy za czas potrzebny na dojazd i powrót nauczycielom nie należy się żadne wynagrodzenie? Wiadomo, że nie mają możliwości się teleportować więc czas dojazdu i powrotu jest przecież ich pobytem w pracy i nieodzowną częścią dotarcia do ucznia, którego nauczanie indywidualne zostało im przyznane.
Z góry bardzo dziękuję za rozjaśnienie sytuacji