P
Perfekt69
Witam.
Także cierpię na chorobę zwana chronicznymi bólami głowy, która powoduje duże nieobecności i braki jeśli chodzi o lekcje/kartkówki/sprawdziany.
W marcu tego roku wpadłem na coś co nazywa się "Nauczanie indywidualne"
Wszystko pięknie fajnie, zostało mi przydzielone, jest git.
Niestety aż tak kolorowo nie było przez cały czas - nauczanie indywidualne nie pomniejszało mojej "choroby", pomniejszało zaległości które miałem, jednakże zdarza się, że z powodu mojej choroby nie ma mnie czasami 2 dni w szkole w ciągu tygodnia i tu rodzi się problem - klasyfikacja.
Często mam duże braki w "godzinach" które powinienem wyrobić - przykładowo 5-6 godzin z biologii (45 min x 6 lekcji), co wcale mi na rękę nie jest, sam wolałbym nie mieć zaległości, wiadomo.
Chodzi głównie o to, że moja nauczycielka biologii zagroziła mi, że najzwyczajniej mnie niezakwalifikuje z powodu braków w godzinach (gdzie w poprzednim półroczu nie było z tym żadnego problemu pomimo 50% frekwencji)
Pytania:
1.Czy pomimo tego że moja choroba została stwierdzona, mogę być nieklasyfikowany (posiadajac frekwencję 51% conajmniej) z danego przedmiotu?
2.Czy jest jakiś inny sposób? (dostosowanie nauczania do mojej choroby)
3.Czy to że jestem chory, nie powinno mieć jakiegokolwiek wpływu, lub nie powinno być brane pod uwagę w momencie klasyfikowania mnie?
4.Czy mogę wnieść do szkoły o zmianę nauczyciela?
Także cierpię na chorobę zwana chronicznymi bólami głowy, która powoduje duże nieobecności i braki jeśli chodzi o lekcje/kartkówki/sprawdziany.
W marcu tego roku wpadłem na coś co nazywa się "Nauczanie indywidualne"
Wszystko pięknie fajnie, zostało mi przydzielone, jest git.
Niestety aż tak kolorowo nie było przez cały czas - nauczanie indywidualne nie pomniejszało mojej "choroby", pomniejszało zaległości które miałem, jednakże zdarza się, że z powodu mojej choroby nie ma mnie czasami 2 dni w szkole w ciągu tygodnia i tu rodzi się problem - klasyfikacja.
Często mam duże braki w "godzinach" które powinienem wyrobić - przykładowo 5-6 godzin z biologii (45 min x 6 lekcji), co wcale mi na rękę nie jest, sam wolałbym nie mieć zaległości, wiadomo.
Chodzi głównie o to, że moja nauczycielka biologii zagroziła mi, że najzwyczajniej mnie niezakwalifikuje z powodu braków w godzinach (gdzie w poprzednim półroczu nie było z tym żadnego problemu pomimo 50% frekwencji)
Pytania:
1.Czy pomimo tego że moja choroba została stwierdzona, mogę być nieklasyfikowany (posiadajac frekwencję 51% conajmniej) z danego przedmiotu?
2.Czy jest jakiś inny sposób? (dostosowanie nauczania do mojej choroby)
3.Czy to że jestem chory, nie powinno mieć jakiegokolwiek wpływu, lub nie powinno być brane pod uwagę w momencie klasyfikowania mnie?
4.Czy mogę wnieść do szkoły o zmianę nauczyciela?