C
Cecylia1
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2007
- Odpowiedzi
- 20
[/b]Nie wiem gdzie powinnam już szukać informacji dot. wielkości klas w "zerówce".
Dziś ja i moje dziecko przeżyliśmy koszmar. Przed wyjazdem do pracy do centrum, zaprowadziłam dziecko do przedszkola w naszej dzielnicy. Przywitano nas ze zdumieniem, że dziecko ma być w grupie 8-godzinnej. Wcześniej był składany wniosek o przyjęcie, a jeszcze w ostatnią środę odbyła się rozmowa z p. dyrektor. Wszystko miało być ok i bez problemów. Nagle oświadczono mi dziś rano, że dziecko będzie w grupie 5-godzinnej do godz. 13. Potem ma być systematycznie (codziennie) kierowane do jednej z grup 8-godzinnej (są dwie). No cóż, musiałam na razie przyjąć wytyczne. Usłyszałm na koniec od przedszkolanki, że źle to jakoś zorganizowałam. Sporo czasu poświęciłam z w/w panią i dyrektor na temat wyżywienia dziecka.
Po godz. 8 miało być śniadanie dla dzieci, których rodzice zadeklarowali wyżywieni pełne - w tym moje dziecko. Dzieci z grupy 5 godz. w większości mają swoje kanapki.
O godz. 13 dzwoni do mnie jakaś inna osoba, że mam odebrać dziecko z przedszkola. Z toku rozmowy dowiaduję się też, iż dziecko nie dostało nic jeść. Zgubiły aneks, a o reszcie zapomniały.
Po rozmowie pojechałam zaraz po dziecko, które w między czasie dostało w końcu jeść. Całe szczęście, że dziecko miało w plecaku chociaż jabłko.
Przeproszono za sytuację, ale to wina "ogromu" dzieci. Myślę, że gdyby się jakieś zgubiło, to może by nie zauważono.
Nadal byłam miła, może błąd. Przyznano się do błędu, ale dziecka nadal dyrktor nie chce oddać do właściwej grupy. Ma do końca roku zmieniać dwa razy dziennie sale.
Czy jest na to jakiś przepis, czy tak można? Co z nauką, emocjami dziecka?
Dziś ja i moje dziecko przeżyliśmy koszmar. Przed wyjazdem do pracy do centrum, zaprowadziłam dziecko do przedszkola w naszej dzielnicy. Przywitano nas ze zdumieniem, że dziecko ma być w grupie 8-godzinnej. Wcześniej był składany wniosek o przyjęcie, a jeszcze w ostatnią środę odbyła się rozmowa z p. dyrektor. Wszystko miało być ok i bez problemów. Nagle oświadczono mi dziś rano, że dziecko będzie w grupie 5-godzinnej do godz. 13. Potem ma być systematycznie (codziennie) kierowane do jednej z grup 8-godzinnej (są dwie). No cóż, musiałam na razie przyjąć wytyczne. Usłyszałm na koniec od przedszkolanki, że źle to jakoś zorganizowałam. Sporo czasu poświęciłam z w/w panią i dyrektor na temat wyżywienia dziecka.
Po godz. 8 miało być śniadanie dla dzieci, których rodzice zadeklarowali wyżywieni pełne - w tym moje dziecko. Dzieci z grupy 5 godz. w większości mają swoje kanapki.
O godz. 13 dzwoni do mnie jakaś inna osoba, że mam odebrać dziecko z przedszkola. Z toku rozmowy dowiaduję się też, iż dziecko nie dostało nic jeść. Zgubiły aneks, a o reszcie zapomniały.
Po rozmowie pojechałam zaraz po dziecko, które w między czasie dostało w końcu jeść. Całe szczęście, że dziecko miało w plecaku chociaż jabłko.
Przeproszono za sytuację, ale to wina "ogromu" dzieci. Myślę, że gdyby się jakieś zgubiło, to może by nie zauważono.
Nadal byłam miła, może błąd. Przyznano się do błędu, ale dziecka nadal dyrktor nie chce oddać do właściwej grupy. Ma do końca roku zmieniać dwa razy dziennie sale.
Czy jest na to jakiś przepis, czy tak można? Co z nauką, emocjami dziecka?