NFZ - odmowa świdczenia

  • Autor wątku Autor wątku Okto
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

Okto

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2013
Odpowiedzi
3
Szanowni Państwo,

mam problem, byłem z synem w przychodni sportowo lekarskiej gdzie odmówiono badań ze względu na wyczerpanie się jakiegoś limit - Pani w rejestracji poinformowała mnie, że NFZ już nie zapłaci im za badanie mojego syna i mam przyjść w styczniu :confused: . Zadzwoniłem na infolinie NFZ i wskazano mi jeszcze dwie inne placówki, które również odmówiły, przy ponowny kontakcie z NFZ pani poinformowała mnie, że mam pecha :mad:, rozmowy nagrywałem.
Wydaje mi się, że to nie jest do końca zgodne z prawem w końcu co miesiąc płacę pond 750 zł ubezpieczenia zdrowotnego. Czy mam wykonać badania za własne pieniądze a fakturę przesłać do NFZ z żądanie zwrotu ?
Syn bez tych badań nie może uczestniczyć w zawodach oraz w treningach wiem, że to nie zagrożenie zdrowia lub życia, ale lepiej, że to wyszło w takim przypadku.
Czy są jakieś przepisy, które obligują NFZ do świadczeń z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego ? Jak na tych mataczach wymusić zwrot kosztów ? :-x
 
Właśnie miałem zakładać podobny temat. Poszedłem ze skierowaniem do specjalisty i usłyszałem, że mam przyjść w grudniu i będę mógł się zapisać na przyszły rok.


Wiem, że konstytucja gwarantuje "leczenie". Może ktoś będzie mógł coś więcej napisać w temacie konstytucji ? Ewentualnie jak inaczej rozwiązywać takie sprawy ? Trzeba pozywać dany szpital, a może NFZ ?
 
Ostatnia edycja:
Ani w jednym ani w drugim przypadku nie odmówiono leczenia. Jest kolejka, limity, trzeba poczekać. Konstytucja gwarantuje "dostęp" i on jest, a że za miesiąc/pół roku itp, no cóż.... O terminach w konstytucji nie ma ani słowa (na szczęście dla NFZ)
 
Niestety urzędasy NFZtu kosztują i gdzieś trzeba obciąć. Wiadomo że nie sobie. Mi do laryngologa udało się zapisać na luty 2014. Ten kraj to kpina.
 
jolantaa napisał:
Ani w jednym ani w drugim przypadku nie odmówiono leczenia. Jest kolejka, limity, trzeba poczekać. Konstytucja gwarantuje "dostęp" i on jest, a że za miesiąc/pół roku itp, no cóż.... O terminach w konstytucji nie ma ani słowa (na szczęście dla NFZ)



Konstytucja gwarantuje równy dostęp. Nie mamy tego równego dostępu, bo Ci którzy się załapią na limity w danym roku są równiejsi od tych, którzy będą czekać do kolejnego roku. Co to w ogóle znaczy limity ? Pozostali chorują mniej i mogą sobie dłużej poczekać ? Kontynuując wątek równości ... czy nasi posłowie też maja takie limity ? Też czekają po 3-6 miesięcy na wizytę ? Na koniec zapytam kto odpowiada za pogorszenie się stanu zdrowia i często wyrok śmierci lub kalectwo związane z oczekiwaniem na "limit" ?
 
Powrót
Góra