P
Popaprany
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2018
- Odpowiedzi
- 11
Jako , że to pierwszy post na forum to witam wszystkim.
Na wstępie zaznaczam ,że zdaję sobie sprawę ,że wszystkie kłopoty jakie mam są efektem mojego zaniedbania , więc wszelkie uwagi w tej materii są zbędne. Również niech będzie jasne, że się absolutnie nie znam na przepisach i karach jakie mi grożą oraz sposobach postępowania z urzędami, stąd moja obecność tutaj.
Teraz się zastanawiam jak się wykaraskać
Problem jaki mam wygląda następująco. W październiku 2006 r zarejestrowałem działalność gospodarczą, o charakterze handlowym (zaopatrzenie gastronomi).
Był człowiek , który zadeklarował , że mi pomoże z księgowością , żeby się nic nie martwić. Po pierwszym miesiącu dostarczyłem mu komplet dokumentów, później z drugiego miesiąca. Po drugim miesiącu okazało się że nie zrobił NIC.
Nic nie policzył, nie wypełnił, nie zgłosił, tak jak mu komplet faktur dostarczyłem, tak leżały w segregatorze.
Wystraszyłem się postanowiłem udać się do prawdziwej księgowej, ale że był to początek mojej działalności i trochę "krucho" było , postanowiłem że jeszcze miesiąc odczekam i jak coś " uzbieram" to wyprostuję.
Jak można się domyślić potem był drugi miesiąc itd aż zamknęło się na półtora rocznym okresie "za miesiąc". W marcu 2008 stwierdziłem ,że nic z tego nie będzie i że trzeba się zawijać.Zaznaczam że w tym okresie cały czas kupowałem i sprzedawałem towar wystawiając FV. Zysk po odliczeniu kosztów jaki firma generowała to ok 6-10 tyś zł , przy obrotach na poziomie 40-70 tyś zł.
W marcu zatrzasnąłem "magazyn" i rozpocząłem pracę będąc normalnie zatrudnionym . Nie dopełniłem ŻADNYCH formalności poza rejestracją firmy na samym poczatku.
Do tej pory nikt się do mnie nie odzywał, nie pisał, nie dzwonił , ale zdaję sobie sprawę że takie rzeczy nie giną, więc chciałbym w jakiś kontrolowany sposób to wyprostować.
Czy istnieje szansa by nie skończyć w więzieniu , lub nie skończyć na licytacji majątku ( jestem współwłaścicielem nieruchomości od roku czasu). Nie jest moja intencją się migać czy oszukiwać. Chciałbym się dogadać na spłatę należności, która sam nie wiem ile wynosi wobec US oraz ZUS. Stać mnie na to by płacić raty w wysokości np 2tyś zł miesięcznie. Czy to realna kwota? Czy może lepiej dalej się ukrywać i migać i liczyć ze nie znajdą (w co nie wierzę)?
Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelką pomoc.
Na wstępie zaznaczam ,że zdaję sobie sprawę ,że wszystkie kłopoty jakie mam są efektem mojego zaniedbania , więc wszelkie uwagi w tej materii są zbędne. Również niech będzie jasne, że się absolutnie nie znam na przepisach i karach jakie mi grożą oraz sposobach postępowania z urzędami, stąd moja obecność tutaj.
Teraz się zastanawiam jak się wykaraskać
Problem jaki mam wygląda następująco. W październiku 2006 r zarejestrowałem działalność gospodarczą, o charakterze handlowym (zaopatrzenie gastronomi).
Był człowiek , który zadeklarował , że mi pomoże z księgowością , żeby się nic nie martwić. Po pierwszym miesiącu dostarczyłem mu komplet dokumentów, później z drugiego miesiąca. Po drugim miesiącu okazało się że nie zrobił NIC.
Nic nie policzył, nie wypełnił, nie zgłosił, tak jak mu komplet faktur dostarczyłem, tak leżały w segregatorze.
Wystraszyłem się postanowiłem udać się do prawdziwej księgowej, ale że był to początek mojej działalności i trochę "krucho" było , postanowiłem że jeszcze miesiąc odczekam i jak coś " uzbieram" to wyprostuję.
Jak można się domyślić potem był drugi miesiąc itd aż zamknęło się na półtora rocznym okresie "za miesiąc". W marcu 2008 stwierdziłem ,że nic z tego nie będzie i że trzeba się zawijać.Zaznaczam że w tym okresie cały czas kupowałem i sprzedawałem towar wystawiając FV. Zysk po odliczeniu kosztów jaki firma generowała to ok 6-10 tyś zł , przy obrotach na poziomie 40-70 tyś zł.
W marcu zatrzasnąłem "magazyn" i rozpocząłem pracę będąc normalnie zatrudnionym . Nie dopełniłem ŻADNYCH formalności poza rejestracją firmy na samym poczatku.
Do tej pory nikt się do mnie nie odzywał, nie pisał, nie dzwonił , ale zdaję sobie sprawę że takie rzeczy nie giną, więc chciałbym w jakiś kontrolowany sposób to wyprostować.
Czy istnieje szansa by nie skończyć w więzieniu , lub nie skończyć na licytacji majątku ( jestem współwłaścicielem nieruchomości od roku czasu). Nie jest moja intencją się migać czy oszukiwać. Chciałbym się dogadać na spłatę należności, która sam nie wiem ile wynosi wobec US oraz ZUS. Stać mnie na to by płacić raty w wysokości np 2tyś zł miesięcznie. Czy to realna kwota? Czy może lepiej dalej się ukrywać i migać i liczyć ze nie znajdą (w co nie wierzę)?
Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelką pomoc.