nie wiem co robic:(

  • Autor wątku Autor wątku samotna88
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

samotna88

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2008
Odpowiedzi
3
czesc!jestem tu po raz pierwszy i mam nadzieje ze ktos mi odpowie na moje pytanie.Niedlugo moj maz ma rozprawe.Jest w areszcie i ma zostac tam do sprawy.Nie byl nigdy karany.Zostal nieslusznie oskarzony.Teraz postanowil isc na samoukaranie bo juz nie moze wytrzymac z tesknoty bo jezeli sie nie wstawia swiadkowie to bedzie nowy termin wyznaczony tylko ja sie obawiam ze skoro przyzna sie do winy to czy nie dostanie wyroku do odsiadki?on mowi ze dostanie w zawieszeniu bo nie byl karany i do tego jeszcze sam poddaje sie karze,sprawa dotyczy art 279 kk
 
Przyznawanie się z tęsknoty do niepopełnionego przestępstwa to decyzja z którą trudno racjonalnie dyskutować. Z formalnoprawnego punktu widzenia trudno ją pochwalać, ale nie jest rolą forumowiczów wdawać się w ocenę osobistych pobudek jakie kierują człowiekiem.

Odkładając na bok dyskusyjność przyznawania się do przestępstwa którego ktoś nie popełnił, moge tylko napisać, że Twój mąż może spróbować podjąć negocjacje w sprawie ewentualnej kary, a jeśli propozycja kary mu się nie spodoba, może się na nią po prostu nie zgodzić.

Warto też pamiętać że jeżeli raz dobrowolnie się przyzna to potem (w razie zmiany stanowiska) ciężko będzie przekonać np. Sąd, że przyznało się wcześniej tylko z tęsknoty, bo to zachowanie mało racjonalne.
 
ja to rozumiem ale chce wiedziec czy dostanie w zawieszeniu wyrok czy odsiadke?
 
mój mąż też kiedyś przyznał się do tego co nie zrobił bo miał już dość czekania, poddał się dobrowolnie karze - dostał wyrok-nie radzę jeśli czegoś nie zrobił niech walczy.Trzymaj sie
 
Mój mąż też chciał się przyznać do czegoś czego nie zrobił ale dzięki bogu nie zrobił tego. Obecnie jest na wolności bo wyszedł za kaucją... czekamy na zakończenie śledztwa. Ma recydywę...
Nie warto jest się przyznawać do czegoś czego się nie zrobiło. Powtórzę Ci słowa naszego adwokata "Już tyle wytrzymaliście to i jeszcze trochę wytrzymacie"... 3 miesiące później miałam męża na wolności :ok:
 
Powrót
Góra