Niedopuszczenie do matury

  • Autor wątku Autor wątku Ayakashi
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Ayakashi

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2017
Odpowiedzi
7
Witam.
Wiem, że niektórzy nie słyszeli o czymś takim, jak "niedopuszczenie do matury", więc tłumaczę: Nauczyciel powiadamia ucznia, że ma wybór: Zabierze ze szkoły deklarację maturalną, albo nauczyciel postawi mu ocenę niedostateczną na koniec roku i nie dość, że matury nie napisze, to może jeszcze nie skończyć szkoły.

Jestem uczennicą klasy maturalnej i przez większość pierwszego semestru nie mogłam uczęszczać do szkoły ze względu na ciężką chorobę. Miałam zamiar nadrobić zaległości i z pomocą korepetytora nauczyć się porządnie do matury, jednak nie będę miała takiej możliwości. Nauczycielka bowiem organizuje sprawdziany z materiału z poprzednich lat, a zasady ich przeprowadzania są następujące:
1. Raz w miesiącu lub częściej odbywa się sprawdzian z materiału z poprzednich lat.
2. Sprawdzianów jest 8. Jeśli 6 z nich uczeń zaliczy na ocenę przynajmniej dopuszczającą, problem z głowy i w tym momencie może spokojnie czekać na otrzymanie świadectwa.
I tu zaczyna się ciekawie:
3. Aby dostać ocenę dopuszczającą, należy uzyskać odpowiednią ilość punktów. Jaka to ilość punktów? Zależna od frekwencji. Dla osoby bez opuszczonych godzin będzie to 30%, dla osoby "niechodzącej" nawet 90%
4. Jeśli uczeń nie zaliczy więcej niż dwóch sprawdzianów, pisze tzw. giganta, czyli sprawdzian wiedzy z całego materiału. Tutaj próg zależy od liczby niezaliczonych sprawdzianów i tak samo może wynieść 90%.
I tu pojawiam się ja...
Sprawdzianów odbyło się już sześć. Kiedy pojawiłam się w szkole, spytałam o możliwość zaliczenia ich, a odpowiedź zwaliła mnie z nóg: "Napisz giganta na 90% skoro masz niezaliczone sprawdziany. Klasa uczyła się cały rok, a ty sobie leżałaś(!), inaczej byłoby to nieuczciwe". Nie muszę wspominać, że zdanie sprawdzianu na takich zasadach jest wyzwaniem dla prymusa, a dla przeciętnego ucznia praktycznie niemożliwym zadaniem?

Rodzicom i uczniom nie podobają się te zasady (ocenianie wiedzy z poprzednich lat i nierówne ocenianie uczniów jest niedozwolone), a dwa lata temu ktoś postanowił się postawić. Wychowawczyni ustąpiła i zrównała progi całej klasie... do 90%. Tym oto sposobem cała klasa w tym roku matury nie pisała.

Czy mam jakąś szansę na "wygranie" i napisanie matury w tym roku bez ryzyka, że pozbawię całą klasę tej możliwości, a ja zostanę w szkole na drugi rok?
Czy w sytuacji, kiedy zostałaby mi wystawiona ocena niedostateczna na koniec roku mimo opanowania podstawy programowej, miałabym prawo do egzaminu komisyjnego? Jeśli tak, jak powinien wyglądać wniosek o przeprowadzenie go?
Jeśli nie, czy wskóram coś zgłoszeniem sytuacji do kuratorium po skończeniu szkoły? Chciałabym przynajmniej, żeby poniosła chociaż konsekwencje swojego postępowania.
 
Ostatnia edycja:
Jak dostaniesz ocenę niedostateczną to niestety nie jesteś absolwentem szkoły średniej, co za tym idzie nie możesz zdawać matury.

Tak czy tak, to normalne, że w klasie maturalnej są sprawdziany z wszystkich lat. U mnie na j. polskim pisaliśmy kartkówki z każdej lektury, nawet tych nieobowiązkowych.

Co do ocen, reguluje to WSO i PSO.

Co do tej punktacji to chore, możesz to zgłosić ale co to da to jak wróżenie z fusów.
 
Żaden poważny uczeń nie ma zastrzeżeń co do powtórek z poprzednich lat w klasie maturalnej. Nie pytałam też o to, w jaki sposób nauczyciel może oceniać uczniów, bo to doskonale wiem, ani o to, czy mogę zdać maturę bez ukończenia szkoły, bo odpowiedź jest oczywista.

Pytałam, czy w związku ze stosowaniem niedozwolonego systemu nauczania mogę zgłosić gdzieś sprawę i uzyskać realną pomoc.
Pytałam także, czy w przypadku wystawienia oceny niedostatecznej przy takim systemie oceniania mam niepodważalne prawo do zdawania egzaminu komisyjnegp, czy też dyrekcja ma prawo się nie zgodzić.
Trzecie pytanie dotyczyło tego, czy w przypadku skończenia szkoły, ale niedopuszczenia matury (gdybym jednak nie chciała ryzykować niezdanego komisa i poprawki), zgłoszenie sprawy w czymkolwiek by pomogło (mam na myśli wyciągnięcie konsekwencji z zachowania wychowawczyni), czy spłynęłoby po niej jak po kaczce.

Z czterech Twoich odpowiedzi tylko ostatnia jest na temat, a brzmi ona "nie wiem"...
 
Widać, że nie wiesz jak nauczyciel może oceniać uczniów bo inaczej nie zadałabyś takiego pytania jak np. .
Ayakashi napisał:
czy w związku ze stosowaniem niedozwolonego systemu nauczania mogę zgłosić gdzieś sprawę i uzyskać realną pomoc.


1. Na jakiej podstawie stwierdzasz, że niedozwolony ? Przeczytaj WSO to będziesz wiedzieć czy niedozwolony czy dozwolony...
2. WSO, PSO i Statut... Ja nie znam wewnętrzych przepisów każdej szkoły i nie mam zamiaru się ich uczyć na pamięć. Jak ci się nie chce czytać to odpuść i tyle.
3. Konsekwencji za co ? Wychowawczyni nie ma prawa niedopuścić do matury, żaden nauczyciel nie ma prawa tego robić.

Ayakashi napisał:
Z czterech Twoich odpowiedzi tylko ostatnia jest na temat, a brzmi ona "nie wiem"...
Pytanie typu
"Napadłem na bank i ukradłem 200 tys. zł, ile lat za to dostanę ?"
Po to są kontrole aby wykazać ewentualne nieprawidłowości, skąd mam wiedzieć co kontrola orzeknie... Myślisz że mamy tutaj szklane kule ?
 
Może zamiast leżenia w domu weźmiesz się po prostu za naukę. Ta nauczycielka postępuje słusznie. Logicznym jest, że im więcej godzin lekcyjnych opuszczasz, tym mniejsze masz szanse na zdanie matury.
 
"Logicznym jest, że im więcej godzin lekcyjnych opuszczasz, tym mniejsze szanse na zdanie matury"
Nie doczytałaś chyba, że godziny lekcyjne były opuszczone z powodu ciężkiej choroby, a szanse na zdanie matury maleją nie z powodu lenistwa, ale z wymogu zdania egzaminu z wszystkich trzech lat na 90%, który to wymóg jest stosowany tylko wobec wybranych uczniów. Napisałam w pierwszym akapicie, że miałam zamiar się zabrać za naukę i być w stanie zdać maturę, jednak napisanie takiego sprawdzianu jest zadaniem prawie niemożliwym do wykonania. To nie jest ocena wiedzy i gotowości do przystąpienia do matury, tylko kara za nieobecność spowodowana chorobą.

@Marcin_Rejonowy - niedozwolony system nauczania (przepraszam, mój błąd, chodziło o ocenianie) to właśnie między innymi różne progi punktowe dla różnych osób, co jest niedozwolone. WSO nie mamy, co do PSO - istnieje dla wszystkich przedmiotów z wyjątkiem właśnie tego jednego. Nie dziwię się, bo taki sposób oceniania jest niedozwolony i gdyby był "na papierze", nauczycielka miałaby z marszu problemy.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra