N
niewiem9999999
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2013
- Odpowiedzi
- 9
Otóż problem wygląda następująco - poszłam na studia wieczorowe, ponieważ chciałam jednocześnie iść do pracy i stać się przez to niezależna od rodziców. Niestety przez pracę dorobiłam się kilku nadprogramowych nieobecności w pierwszym semestrze, tak więc w drugim przestałam pracować żeby nadrobić zaległości. Mimo to nie zostałam dopuszczona do sesji właśnie ze względu na te nieobecności. Mowa tu o przedmiocie praktycznym, więc nie mogę wziąć warunku, a co za tym idzie - czeka mnie ponowna rekrutacja (jestem na pierwszym roku i nie mogę go powtarzać).
Z tego co się dowiedziałam od prowadzącego i kierownika studiów nie mam szans, żeby dopuszczono mnie do sesji chociażby wrześniowej.
Od dwóch lat cierpię na depresję, która nie była na tyle "poważna", żebym zdała sobie z niej sprawę (skomplikowana sytuacja, długo by to wyjaśniać). Dopiero od stycznia tego roku chodzę na terapię i widać wyraźną poprawę. Moje pytanie więc brzmi, czy byłby to jakiś argument w tej kwestii? Wolałabym, żeby nikt na uczelni o tym nie wiedział (wiem, że nie będą tego nikomu rozgłaszać, ale chyba jasne, że o takich rzeczach ciężko mówić komukolwiek), ale równocześnie nie chcę stracić tego roku, tym bardziej, że włożyłam w to niemałe (jak dla mnie) pieniądze. Czy zaświadczenie o uczęszczaniu na terapię ma podobną moc prawną jak długoterminowe zwolnienie lekarskie? Czy W OGÓLE da się coś jeszcze zrobić w tej kwestii?
Z tego co się dowiedziałam od prowadzącego i kierownika studiów nie mam szans, żeby dopuszczono mnie do sesji chociażby wrześniowej.
Od dwóch lat cierpię na depresję, która nie była na tyle "poważna", żebym zdała sobie z niej sprawę (skomplikowana sytuacja, długo by to wyjaśniać). Dopiero od stycznia tego roku chodzę na terapię i widać wyraźną poprawę. Moje pytanie więc brzmi, czy byłby to jakiś argument w tej kwestii? Wolałabym, żeby nikt na uczelni o tym nie wiedział (wiem, że nie będą tego nikomu rozgłaszać, ale chyba jasne, że o takich rzeczach ciężko mówić komukolwiek), ale równocześnie nie chcę stracić tego roku, tym bardziej, że włożyłam w to niemałe (jak dla mnie) pieniądze. Czy zaświadczenie o uczęszczaniu na terapię ma podobną moc prawną jak długoterminowe zwolnienie lekarskie? Czy W OGÓLE da się coś jeszcze zrobić w tej kwestii?