P
pocho77
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2026
- Odpowiedzi
- 3
Dzień dobry,
Mam 22 lata, od 3 lat nie mieszkam z rodzicami, praktycznie nie kontaktowałem się z nimi. Studiowałem stacjonarnie (nie ukończyłem ich) i pracowałem na umowę zlecenie przez 2 lata do końca września. Od października podjąłem kolejne studia (zaoczne), które zakończyłem w styczniu. Nie chcę tu wdawać się w szczegóły i całą wcześniejszą zawikłaną historię, bo ta, myślę, że jako tło może mieć znaczenie w sądzie (poprawcie mnie jeśli się mylę), ale nie o to chcę tu zapytać.
W zeszłym roku ojciec złożył pozew o wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego w sierpniu, we wrześniu sprawa została podjęta przez sąd.
W listopadzie nastąpiła pierwsza próba doręczenia pozwu z wezwaniem do złożenia odpowiedzi w ciągu 14 dni - tu zaczynają się schody, ten pozew nie trafił w moje ręce, mimo, że rzekomy adres na dokumencie się zgadza.
Komornik dostarczył te pisma do mnie z sukcesem teraz, w marcu. Pytania są następujące:
1. Jakie jest ryzyko, że sąd przy procesie uzna za faktyczną datę doręczenia listopad? Czy jeśli w takim wypadku zasądzi wygaśnięcie obowiązku, będę musiał zwracać kwotę alimentów od listopada?
2. Jakie kwestie warto poruszyć w odpowiedzi - czy historia moich studiów sprzed sierpnia ma jakiekolwiek znaczenie w tej sprawie? Co z problemami zdrowotnymi wynikającymi z przeciążającego trybu życia, gdzie pracowałem, studiowałem i utrzymywałem się sam?
Bardzo proszę o wsparcie w temacie.
Mam 22 lata, od 3 lat nie mieszkam z rodzicami, praktycznie nie kontaktowałem się z nimi. Studiowałem stacjonarnie (nie ukończyłem ich) i pracowałem na umowę zlecenie przez 2 lata do końca września. Od października podjąłem kolejne studia (zaoczne), które zakończyłem w styczniu. Nie chcę tu wdawać się w szczegóły i całą wcześniejszą zawikłaną historię, bo ta, myślę, że jako tło może mieć znaczenie w sądzie (poprawcie mnie jeśli się mylę), ale nie o to chcę tu zapytać.
W zeszłym roku ojciec złożył pozew o wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego w sierpniu, we wrześniu sprawa została podjęta przez sąd.
W listopadzie nastąpiła pierwsza próba doręczenia pozwu z wezwaniem do złożenia odpowiedzi w ciągu 14 dni - tu zaczynają się schody, ten pozew nie trafił w moje ręce, mimo, że rzekomy adres na dokumencie się zgadza.
Komornik dostarczył te pisma do mnie z sukcesem teraz, w marcu. Pytania są następujące:
1. Jakie jest ryzyko, że sąd przy procesie uzna za faktyczną datę doręczenia listopad? Czy jeśli w takim wypadku zasądzi wygaśnięcie obowiązku, będę musiał zwracać kwotę alimentów od listopada?
2. Jakie kwestie warto poruszyć w odpowiedzi - czy historia moich studiów sprzed sierpnia ma jakiekolwiek znaczenie w tej sprawie? Co z problemami zdrowotnymi wynikającymi z przeciążającego trybu życia, gdzie pracowałem, studiowałem i utrzymywałem się sam?
Bardzo proszę o wsparcie w temacie.