Nielegalny znak drogowy

  • Autor wątku Autor wątku MavisV
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

MavisV

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2023
Odpowiedzi
2
Witam forumowiczów, jestem tu nowa i nie bardzo wiem, jak poradzić sobie z pewną kuriozalną sytuacją, a internet nie pomógł.
Otóż mieszkam w małej wiosce przy wewnętrznej nieutwardzonej drodze. Po drugiej stronie dróżki stoi ponad stuletni dom jednorodzinny nieoddzielony żadnym płotem, gdyż tak się kiedyś budowało. Dróżka prowadzi do innego gospodarstwa, które obecnie zajmuje się usługami związanymi z częściami do samochodów. Nagminnie zdarza się, że tą dróżką przejeżdża TIR z dostawą, jak i multum samochodów osobowych. Jak wspominałam obok stoi stuletni dom, który ma stare fundamenty i w związku z bliską odległością od drogi (może z 30 cm trawy) powstały pęknięcia wskutek drgań. Po drugiej stronie dróżki stoi inny dom jednorodzinny (nieco młodszy), który wskutek jazdy zapada się coraz bardziej. Na prośbę mieszkańców złożony został wniosek o ustawienie znaku zakazu wjazdu dla pojazdów wielotonowych. Przed wjazdem na drogę ustawiony został znak B18 powyżej 3,5 t. i tabliczka "Nie dotyczy maszyn rolniczych". Znak ten był wielokrotnie ignorowany, a fakt był zgłaszany na policję i do Urzędu Miasta.
I tutaj pojawia się kuriozum sytuacji. Otóż właściciel gospodarstwa, do którego jeżdżą tiry skombinował kolejną tabliczkę, która dopuszcza wjazd do jego firmy wielotonowych pojazdów tą dróżką, mimo poprzedniego zakazu. Mało tego, gmina nie wie kto i kiedy wydał zgodę, a żaden wniosek nie wpłynął. Na odwrocie tabliczki znajduje się napis, iż jej powstanie zostało zlecone przez prywatną firmę.
Pragnę wspomnieć, iż właściciel stuletniego domu, jak i jego sąsiad otrzymywali groźby od właściciela firmy, że "nie wiedzą z kim zadzierają" oraz "żeby nie robili problemów, bo nie chcą mieć nieprzyjemności". Ów pieniacz jest nieobliczalny, posunął się nawet do zabicia zwierzęcia sąsiada, który "robi mu problemy". Dowodów nie ma, ale tylko on graniczy z tą działką, więc sprawca jest jasny. Oprócz szkód stuletniego budynku i gróźb, pan ten ma znajomości i wiadomo, że podpłacił za uchylenie zakazu, który dotyczył konkretnie wjazdu tirów, gdyż nigdy tą drogą tak duże pojazdy nie jeździły.
Proszę użytkowników o pomoc, jak poradzić sobie z tym wariatem, gdyż policja stwierdziła, że nic nie może zrobić (jak zawsze) i że są to sąsiedzkie sprawy osobiste. Proszę o podanie artykułów prawnych, żeby pieniaczowi poszło w pięty, a rajdy niszczące poniemieckie budynki, osadzające inne domy oraz wzbijające tumany kurzu ustały.
 
MavisV napisał:
mieszkam w małej wiosce przy wewnętrznej nieutwardzonej drodze

Czy ta droga ma status publicznej?

Jeśli jest jak Pani pisze to drogi wewnętrzne nie wchodzą w zakres zastosowania art. 7 ust. 1 pkt 2 ustawy o samorządzie gminnym, gdyż nie należą do dróg publicznych.

MavisV napisał:
Proszę o podanie artykułów prawnych, żeby pieniaczowi poszło w pięty

Proszę sprawdzić i doprecyzować, gdyż osobiście, jakkolwiek irytująca jest ta sytuacja, nie widzę patrząc na powyższe żadnych podstaw do działania, po za pozwem cywilnym za uszkodzenia, ale droga do udowodnienia tego i finalizacji długa i kosztowna.
 
Odnośnie drogi publicznej to podejrzewam, że tak, każdy może się nią poruszać, jednak ze względu na pogorszenie się stanu budynków urzędnicy gminni ustawili tabliczkę z zakazem wjazdu dla pojazdów powyżej 3,5t. Sprawdziłam dziś tył tabliczki i widnieje na niej napis "KUPZNAK.PL", który po wyszukaniu w internecie przenosi na stronę sklepu online. Innymi słowy sąsiad nielegalnie z kolegami przykręcili tablicę kupioną na lewo omijającą zakaz wjazdu ustawioną przez gminę. Tak jak mówiłam w urzędzie miasta nikt nic nie wie o żadnej nowej tabliczce, gdyż nie wydano na nią zgody, ba nawet wniosku nie ma. Właściciel firmy zrobił sobie samowolkę w ustawianiu znaków, co zgodnie z artykułem 85 kodeksu wykroczeń karane jest aresztem, ograniczeniem wolności lub grzywną. Mam dowody w postaci zdjęć na fakt łamania zakazu wjazdu, jak i zdjęć tablicy przed i po samowolce w prawie drogowym. Nie ma co, mieszkańcy się wkurzyli i piszą petycję. Zobaczymy, co z tego wyniknie.
 
każdy znak drogowy musi mieć HOMOLOGACJĘ
to powinno być naklejone z tyłu znaku
bez tego ZNAK jest NIEWAŻNY.
p.s.
w razie stwierdzenia, że nie ma HOMOLOGACJI
sugeruję wezwanie POLICJI, a ta wystąpi do stosownego organu o jego usunięcie.
p.s.
doczytaj sobie w necie co to jest "homologacja znaku drogowego" bo policjanci na najniższym szczeblu
nie są ORŁAMI PRAWA i w ogóle mogą nie znać takich przepisów....
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra