nieletni udziałowiec

  • Autor wątku Autor wątku izz69
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
I

izz69

Użytkownik
Dołączył
11.2015
Odpowiedzi
58
Witam,
Czy dziecko, ktore ukonczylo 13 lat moze byc udzialowcem sp. z o o ?
Mysle o takiej sytuacji:
Panie X i Y zakladaja spolke w proporcjach 80%:20%. Kiedy dziecko pani X konczy 13 lat odkupuje 20% od pani Y i jest na walnych zgromadzeniach reprezentowane przez swoja matke X (do ukonczenia lat 18 oczywiscie).
Czy to mozliwe, czy sa jakies przeciwwskazania?
 
na pewno dziecko (nie tylko po ukończeniu 13 rż. ale i przed) posiada zdolność prawną, a więc może być podmiotem praw i obowiązków majątkowych

spotkałem się nawet z dziedziczeniem udziałów przez jednodniowe niemowlę

jestem pewny że przekazanie udziałów dziecku przez matkę jest możliwe ale nie jestem pewny czy nie będzie potrzebne zatwierdzenie tego przez sąd rodzinny

myślę także że lepsza byłaby darowizna niż kupno-sprzedaż (przecież dziecko w tym wieku i tak nie ma własnych dochodów, więc "kupowałoby" od matki za pieniądze które matka da mu do ręki - lepiej wyglądałaby darowizna)

tak na marginesie: czy spółka zoo ma postanowienie o "dopłatach" albo inne postanowienia umowne które potencjalnie mogą być niekorzystne dla udziałowca?
 
Nie, nie. Dziecko nie kupuje od swojej matki, tylko od drugiej wspolniczki. W ten sposob matka X ma 80% swoich udzialow, a jej nieletnie dziecko 20%. Wyczytalam gdzies, ze nieletni nie moga byc reprezentowani na walnych przez czlonkow zarzadu ani innych pracownikow spolki. A co jesli matka nie chce ustanowic innego opiekuna prawnego do takiej reprezentacji (np. ojca marnotrawnego tego dziecka)?
I jeszcze jedno pytanie: czy w momencie odsprzedazy udzialow trzeba robic nowa ich wycene, czy mozna sprzedac po cenie z momentu zakladania spolki (np. 50 pln, mimo, ze splka w miedzyczasie juz sie wzbogacila i wzrosla realna wartosc udzialow)?
 
w mojej opinii lepiej nie kombinować z głosowaniami i reprezentowaniem dziecka przez inne osoby; o wiele praktyczniej byłoby zapisać w umowie spółki że prawo głosu mają tylko pełnoletni udziałowcy (udziały małoletniego byłyby "nieme" do 18 rż.)

tak na marginesie: podział 60% A 20% B i 20% nieme powoduje, że wspólniczka A miałaby 75% głosów czyli mogłaby nawet wbrew woli drugiej wspólniczki przeforsować wszystko co się jej spodoba. Wniosek: "nie trzeba" zabiegać o te dodatkowe głosy (które podniosły by udzial A+dziecko z 75% do 80% bo to i tak nie przynosi dodatkowej korzyści skoro mając 75% można praktycznie wszystko)

nie trzeba extra wyceny jeśli w umowie spółki będzie napisane że wspólnik "lub osoba najbliższa" (a dziecko jest właśnie osobą najbliższą) może odkupić udziały płacąc wartość nominalną

tak na marginesie: dobrze byłoby aby ewentualny zysk dla małoletniego był przeznaczany na jego potrzeby, ale przekraczające te minimum do którego matka i tak jest zobowiązana (czyli żeby pieniądze dziecka nie szły na zakup butów i kurtek zimowych ale np. na opłacenie jakichś dodatkowych kursów językowych itp. - cos co jest dla dziecka i jest pożyteczne ale nie jest niezbędnym minimum)
 
uzupełnię wypowiedź bo nie mogę już edytować:

jeśli dziecko wykupi te 20% i docelowo będzie 80% matka i 20% dziecko to matka na walnym zebraniu wspólników i tak może wszystko a jedyne ograniczenie to konieczność korespondencyjnego zapowiadania zebrania wspólników

gdyby matka miała 100% mogłaby po prostu pójść do notariusza i dokonać dowolnych zmian w umowie lub podjąć dowolne inne uchwały. Gdy dziecko ma 20% trzeba będzie na adres dziecka wysyłać list polecony informujący o walnym zebraniu a potem czekać że ten list nieodebrany wróci, odebrać na poczcie list jako zwrócony i włożyć ten zwrócony list do akt; a w protokole walnego zebraniu wspólników odnotować że w zebraniu uczestniczyła wspólniczka mająca 80% udziałów.

może to wyglądać absurdalnie ale taki "nieodebrany list zaadresowany do dziecka" będzie łatwym do sporządzenia (to żadna trudność: nadać list polecony) dokumentem poświadczającym prawidłowość zwołania walnego zebrania wspólników
 
Tak, wszystko się zgadza, ale chodzi o to, żeby to nie była jednoosobowa spółka (na początku działalności składki zus niszczą wiele interesów)
 
ok, rozumiem motywację do niepłacenia ZUS-u,

o tym "liście poleconym do dziecka" wspomianam dlatego, że wysyłanie takiego listu tylko pozornie jest "bezsensowne":

owszem, dziecko go nie odbierze i list wróci

ale dzięki temu że list wróci i że na kopercie będą pieczątki poczty polskiej, matka będąca glównym udziałowcem będzie mogła udokumentować że zebranie wspólników zostało zwołane prawidłowo
 
Niby teoretycznie wszystko jest jasne, ale to jest tak glupie, ze az trudno uwierzyc )))
 
Powrót
Góra