P
pectore
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2014
- Odpowiedzi
- 36
Drodzy państwo
Mieszkałem na ostatnim piętrze w Niemczech z moją żoną. Po 7 latach zmieniła się właścicielka, która kupiła mieszkanie nawet wcześniej mieszkania nie oglądając. Otóż blok z dość starej cegły nawet nie wiem czy ocieplony bo ściany dość cienkie i gdy przychodziła zima, to gdy dotknęło się ściany była zimna jak piorun. Po jakimś czasie cala ściana robiła się aż siwa i pojawiał się grzyb. Nawet obraz który powiesiłem się wykrzywił, bo jego ramki były z drewna. Zrobił się z niego łuk.
No tak, postanowiliśmy się w sumie wyprowadzić, a przed wyprowadzką jeszcze mówiłem nowej właścicielce że kupiła badziew a nie mieszkanie, ponieważ jest grzyb. No nic. Zostało to bez echa. Jak już się wyprowadziliśmy sporządziła protokół iż jest pleśń w mieszkaniu, wspomnę że pleśń lubiła często nawet wchodzić nad oknami, robiłem chlorem na jakiś czas pomagało. Ale później wracało. Po wyprowadzeniu się z mieszkania właścicielka stwierdziła iż to ja mam pokryć koszty malarza, odgrzybiania tej ściany i nowej tapety. Wyszła nie mała suma bo aż 1700 euro za jedną ścianę i prawdopodobnie coś tam grzebał przy drugiej.
Przysłała rachunek od firmy, proszę zapłacić. Moja winę uznaje niby dlatego, iż mogłem MAŁO WIETRZYĆ mieszkanie, co nie jest prawdą bo bardzo często wietrzyliśmy. Codziennie. Czy my mamy jakieś prawo się od tego odwoływać, czy w ogóle warto, bo prawnicy no szczerze powiem nie należą tutaj do najtańszych opcji.
Mieszkałem na ostatnim piętrze w Niemczech z moją żoną. Po 7 latach zmieniła się właścicielka, która kupiła mieszkanie nawet wcześniej mieszkania nie oglądając. Otóż blok z dość starej cegły nawet nie wiem czy ocieplony bo ściany dość cienkie i gdy przychodziła zima, to gdy dotknęło się ściany była zimna jak piorun. Po jakimś czasie cala ściana robiła się aż siwa i pojawiał się grzyb. Nawet obraz który powiesiłem się wykrzywił, bo jego ramki były z drewna. Zrobił się z niego łuk.
No tak, postanowiliśmy się w sumie wyprowadzić, a przed wyprowadzką jeszcze mówiłem nowej właścicielce że kupiła badziew a nie mieszkanie, ponieważ jest grzyb. No nic. Zostało to bez echa. Jak już się wyprowadziliśmy sporządziła protokół iż jest pleśń w mieszkaniu, wspomnę że pleśń lubiła często nawet wchodzić nad oknami, robiłem chlorem na jakiś czas pomagało. Ale później wracało. Po wyprowadzeniu się z mieszkania właścicielka stwierdziła iż to ja mam pokryć koszty malarza, odgrzybiania tej ściany i nowej tapety. Wyszła nie mała suma bo aż 1700 euro za jedną ścianę i prawdopodobnie coś tam grzebał przy drugiej.
Przysłała rachunek od firmy, proszę zapłacić. Moja winę uznaje niby dlatego, iż mogłem MAŁO WIETRZYĆ mieszkanie, co nie jest prawdą bo bardzo często wietrzyliśmy. Codziennie. Czy my mamy jakieś prawo się od tego odwoływać, czy w ogóle warto, bo prawnicy no szczerze powiem nie należą tutaj do najtańszych opcji.