M
mrballbreaker
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2013
- Odpowiedzi
- 20
Witajcie! :smile:
Stoję przed następującym problemem- od 10.06.2017 pracuję w Niemczech na standardowej umowie o pracę- 37,5h tygodniowo za 8,91€/h. Umowa kończy mi się 10.06.2018.
Jestem zatrudniony przez zewnętrzną firmę i oddelegowany do zakładu nieopodal, formalnie jako pomocnik przy produkcji (taśma) jednak ze względu na moje umiejętności, znajomość języka i kierunek podjętych studiów, dzięki porozumieniu z kierownictwem zakładu w którym pracuję, pełnię obowiązki stażysty. Zgodziłem się pozostać na zwykłej umowie ale wykonywać inne, lżejsze i ciekawsze obowiązki w tym samym wymiarze czasu i wynagrodzenia.
Problemy zaczęły się 11.01.2018- jako jedyny ze wszystkich pracowników z PL nie otrzymałem wypłaty za grudzień (termin jest do 15 ale zawsze płacą dużo wcześniej). Do tego dnia nikt nie poinformował mnie ustnie ani pisemnie, że jest jakiś problem, nie dostałem również Lohnbriefu. W biurze zakładu (który mnie jedynie 'wypożycza'), dopiero gdy sam się tam udałem, udzielono mi bardzo lakonicznych wyjaśnień, ogólnie wyglądało to tak jakby nikt nie zamierzał mi nic mówić o całej sprawie i tu uwaga:
"Do tej pory odprowadzaliśmy za Ciebie składki jak za praktykanta pracującego 20h w tygodniu i zarabiającego do 400€. Okazało się, że skoro pracujesz na etacie to musisz dopłacić do pełnej składki z odsetkami za miniony rok, więc nie dostaniesz wypłaty. Co do kolejnego miesiąca to w tej chwili nie wiemy."
Dodam, że na początku otrzymałem Krankenversicherungskarte z DAK i byłem poinformowany że wszystko odbywa się całkowicie legalnie, i poza rozliczeniem podatku i zgłoszeniem utraty pracy w urzędzie zatrudnienia nie mam żadnych dodatkowych obowiązków, co jest też zawarte w umowie. Na rozliczeniach z poprzednich miesięcy składki na Krankenkasse rzeczywiście nie były odprowadzane. Tak jak mówię, nigdzie na papierze nie było zawarte że jestem studentem, stażystą, praktykantem, mam taką umowę jak wszyscy inni, za których pracodawca odprowadza wszystkie składki automatycznie. Również składki przekalkulowane przeze mnie, nawet z ewentualnymi odsetkami, nie osiągają wysokości całej miesięcznej pensji. Poza tym pracodawca nie ma prawa potrącać pensji z powodu tego, że zapłacił za dużo albo pomylił się w księgowości, a już napewno nie 100%. W związku z tym wszystkim uważam, że póki co moje pieniądze przywłaszczono, żeby firma mogła załatać dziurę która sama zrobiła, i z tego co widzę oczekują że machnę na to ręką albo dam sobie wmówić że wina leży po mojej stronie, i za niepłacenie tych składek grożą mi gorsze konsekwencje.
Czy ktoś doświadczył podobnej sytuacji albo ma pojęcie która strona jest tutaj na wierzchu? Zostałem bez środków do życia, jestem gotów dochodzić swoich praw przed Arbetsgericht ale nie wiem czy w tej sytuacji prawo stoi po mojej stronie, pomożecie?
Stoję przed następującym problemem- od 10.06.2017 pracuję w Niemczech na standardowej umowie o pracę- 37,5h tygodniowo za 8,91€/h. Umowa kończy mi się 10.06.2018.
Jestem zatrudniony przez zewnętrzną firmę i oddelegowany do zakładu nieopodal, formalnie jako pomocnik przy produkcji (taśma) jednak ze względu na moje umiejętności, znajomość języka i kierunek podjętych studiów, dzięki porozumieniu z kierownictwem zakładu w którym pracuję, pełnię obowiązki stażysty. Zgodziłem się pozostać na zwykłej umowie ale wykonywać inne, lżejsze i ciekawsze obowiązki w tym samym wymiarze czasu i wynagrodzenia.
Problemy zaczęły się 11.01.2018- jako jedyny ze wszystkich pracowników z PL nie otrzymałem wypłaty za grudzień (termin jest do 15 ale zawsze płacą dużo wcześniej). Do tego dnia nikt nie poinformował mnie ustnie ani pisemnie, że jest jakiś problem, nie dostałem również Lohnbriefu. W biurze zakładu (który mnie jedynie 'wypożycza'), dopiero gdy sam się tam udałem, udzielono mi bardzo lakonicznych wyjaśnień, ogólnie wyglądało to tak jakby nikt nie zamierzał mi nic mówić o całej sprawie i tu uwaga:
"Do tej pory odprowadzaliśmy za Ciebie składki jak za praktykanta pracującego 20h w tygodniu i zarabiającego do 400€. Okazało się, że skoro pracujesz na etacie to musisz dopłacić do pełnej składki z odsetkami za miniony rok, więc nie dostaniesz wypłaty. Co do kolejnego miesiąca to w tej chwili nie wiemy."
Dodam, że na początku otrzymałem Krankenversicherungskarte z DAK i byłem poinformowany że wszystko odbywa się całkowicie legalnie, i poza rozliczeniem podatku i zgłoszeniem utraty pracy w urzędzie zatrudnienia nie mam żadnych dodatkowych obowiązków, co jest też zawarte w umowie. Na rozliczeniach z poprzednich miesięcy składki na Krankenkasse rzeczywiście nie były odprowadzane. Tak jak mówię, nigdzie na papierze nie było zawarte że jestem studentem, stażystą, praktykantem, mam taką umowę jak wszyscy inni, za których pracodawca odprowadza wszystkie składki automatycznie. Również składki przekalkulowane przeze mnie, nawet z ewentualnymi odsetkami, nie osiągają wysokości całej miesięcznej pensji. Poza tym pracodawca nie ma prawa potrącać pensji z powodu tego, że zapłacił za dużo albo pomylił się w księgowości, a już napewno nie 100%. W związku z tym wszystkim uważam, że póki co moje pieniądze przywłaszczono, żeby firma mogła załatać dziurę która sama zrobiła, i z tego co widzę oczekują że machnę na to ręką albo dam sobie wmówić że wina leży po mojej stronie, i za niepłacenie tych składek grożą mi gorsze konsekwencje.
Czy ktoś doświadczył podobnej sytuacji albo ma pojęcie która strona jest tutaj na wierzchu? Zostałem bez środków do życia, jestem gotów dochodzić swoich praw przed Arbetsgericht ale nie wiem czy w tej sytuacji prawo stoi po mojej stronie, pomożecie?