D
Danuta Wr
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2012
- Odpowiedzi
- 3
Witam,
miałam podpisaną umowę z gminą na odprowadzanie ścieków (mieszkanie w bloku). Wszystkie należności regulowałam terminowo i zawsze za cały rok z góry, gdyż opłata kwartalna wynosiła ok.7zł. W 2006, w związku z zamiarem sprzedaży mieszkania, zapłaciłam tylko za I kwartał. Mieszkanie sprzedałam w pierwszych dniach maja 2006r.,i o ile pamiętam, zgłosiłam ten fakt w gminie telefonicznie (dziś wiem, ze to był błąd). Nadmieniam, że z racji, iż od ok.2004r. formalnie mieszkałam w innej miejscowości, podałam swój nowy adres do korespondencji. Niestety pod koniec 2011r. porządkując domowe archiwum zniszczyłam dowody opłaty za wspomniane ścieki, sadząc, ze nie będą mi juz potrzebne z racji upływu czasu. Jednak tuż przed Nowym Rokiem, dostałam wezwanie do zapłaty za odprowadzanie ścieków za pozostałe 3 kwartały 2006r. a więc za okres, kiedy nie byłam już właścicielem mieszkania. Argumentowano to faktem, że wezwania wysyłano na stary adres, a dopiero kiedy zorientowano się, że nie odbieram (od 2006r.) odnaleziono mój nowy adres. Powoływano sie na art.41parag.1 kodeksu postęp.admin., a także par.2 kpa. Na początku stycznia 2012 wysłałam do gminy pismo z wyjaśnieniem i z podaniem nazwiska nowej właścicielki (która nie dopełniła obowiązku podpisania wspomnianej umowy z chwilą nabycia mieszkania)od której powinno się żądać zapłaty. Na początku lutego otrzymałam odpowiedź, z której wynikało, iż nikt nie zadał sobie nawet trudu przeczytania moich wyjaśnień. Po kolejnym moim piśmie z wyjaśnieniami korespondencja przestała przychodzić, uznałam więc, że sprawa jest załatwiona. Nagle we wrześniu otrzymuję wezwanie do zapłaty z firmy windykacyjnej. Żadne logiczne argumenty do urzędników nie docierają, nie otrzymałam np. odpowiedzi, dlaczego żądają zapłaty za 2006 a nie za pozostałe lata skoro uważają, że nie zgłosiłam faktu sprzedaży mieszkania, oraz dlaczego nie ściga się nowej właścicielki, czyżby nie miała obowiązku podpisać takiej umowy z gminą, z chwilą nabycia mieszkania. Ciekawe jest jeszcze to, że każdym kolejnym liście z gminy jest inna kwota, którą mam zapłacić (coraz mniejsza), ale tak się składa, że nigdy nie ma tej pani co to jest najbardziej poinformowana i wie skąd to się bierze. Nie mam zamiaru płacić za cudze długi, z drugiej strony w firmie windykacyjnej powiedziano mi, że będą naliczać odsetki, co mogę zrobić w tej sytuacji. W mojej ocenie to urzędniczy absurd, który nadaje się do telewizji. D.
miałam podpisaną umowę z gminą na odprowadzanie ścieków (mieszkanie w bloku). Wszystkie należności regulowałam terminowo i zawsze za cały rok z góry, gdyż opłata kwartalna wynosiła ok.7zł. W 2006, w związku z zamiarem sprzedaży mieszkania, zapłaciłam tylko za I kwartał. Mieszkanie sprzedałam w pierwszych dniach maja 2006r.,i o ile pamiętam, zgłosiłam ten fakt w gminie telefonicznie (dziś wiem, ze to był błąd). Nadmieniam, że z racji, iż od ok.2004r. formalnie mieszkałam w innej miejscowości, podałam swój nowy adres do korespondencji. Niestety pod koniec 2011r. porządkując domowe archiwum zniszczyłam dowody opłaty za wspomniane ścieki, sadząc, ze nie będą mi juz potrzebne z racji upływu czasu. Jednak tuż przed Nowym Rokiem, dostałam wezwanie do zapłaty za odprowadzanie ścieków za pozostałe 3 kwartały 2006r. a więc za okres, kiedy nie byłam już właścicielem mieszkania. Argumentowano to faktem, że wezwania wysyłano na stary adres, a dopiero kiedy zorientowano się, że nie odbieram (od 2006r.) odnaleziono mój nowy adres. Powoływano sie na art.41parag.1 kodeksu postęp.admin., a także par.2 kpa. Na początku stycznia 2012 wysłałam do gminy pismo z wyjaśnieniem i z podaniem nazwiska nowej właścicielki (która nie dopełniła obowiązku podpisania wspomnianej umowy z chwilą nabycia mieszkania)od której powinno się żądać zapłaty. Na początku lutego otrzymałam odpowiedź, z której wynikało, iż nikt nie zadał sobie nawet trudu przeczytania moich wyjaśnień. Po kolejnym moim piśmie z wyjaśnieniami korespondencja przestała przychodzić, uznałam więc, że sprawa jest załatwiona. Nagle we wrześniu otrzymuję wezwanie do zapłaty z firmy windykacyjnej. Żadne logiczne argumenty do urzędników nie docierają, nie otrzymałam np. odpowiedzi, dlaczego żądają zapłaty za 2006 a nie za pozostałe lata skoro uważają, że nie zgłosiłam faktu sprzedaży mieszkania, oraz dlaczego nie ściga się nowej właścicielki, czyżby nie miała obowiązku podpisać takiej umowy z gminą, z chwilą nabycia mieszkania. Ciekawe jest jeszcze to, że każdym kolejnym liście z gminy jest inna kwota, którą mam zapłacić (coraz mniejsza), ale tak się składa, że nigdy nie ma tej pani co to jest najbardziej poinformowana i wie skąd to się bierze. Nie mam zamiaru płacić za cudze długi, z drugiej strony w firmie windykacyjnej powiedziano mi, że będą naliczać odsetki, co mogę zrobić w tej sytuacji. W mojej ocenie to urzędniczy absurd, który nadaje się do telewizji. D.