Nieodpowiednie oferty z UP

  • Autor wątku Autor wątku alex2392
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
A

alex2392

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2016
Odpowiedzi
9
Zarejestrowalam sie w UP. Mam wyzsze wyksztalcenie (mgr inz. geodezji i kartografii), ale nie posiadam zadnego doswiadczenia. Nie przysluguje mi zasilek.
Za 2 tyg mam pierwsza wizyte, na ktorej zostana mi przedstawione oferty. Przejrzalam strone UP i nie ma tam ani jednej ofery odpowiadajacej mojemu wyksztalceniu (o oczekiwaniach finansowych nie wspominajac). Znajomy (z dosc dlugim stazem bezrobotnego w UP) powiedzial, ze mimo to zostana mi przedstwione oferty typu nauczyciel, sprzedawca itp. i bede musiala przyjac cokolwiek, bo inaczej strace status bezrobotnego i prawo do ubezpieczenia na 120 dni (po kolejnych odmowach czas sie wydluza). Ewentualnie moga mnie skierowac na staz (obecnie przyjmuja do przychodni i biblioteki) i rowniez nie bede mogla odmowic jesli chce unikac tych niemilych konsekwencji.
Uwazam, ze podjecie pracy/stazu jako nauczycielka, sprzedawczyni, rejestratorka w przychodni, bibliotekarka itp. z moim wyksztalceniam kompletnie mija sie z celem z przyczyn oczywistych (przynajmniej dla mnie). Czy takie uzasadnienie ma sens dla UP czy zostanie mi odebrany status bezrobotnej?
 
Rejestracji jako bezrobotni dokonują osoby które nie mają pracy. UP właśnie to oferuje. Propozycje to nie koncert życzeń, jeśli chcesz pracować w zawodzie to szukaj na własną rękę.
 
Oczywiscie, ze szukam. Jedno przeciez nie wyklucza drugiego.
 
Jakąś pracę musisz zacząć, abyśmy za Ciebie nie płacili ubezpieczenia. W międzyczasie możesz szukać pracy w swoim kierunku. Nie każdy mgr inz. geodezji i kartografii z urzędu nadaje się do swojej kierukowej pracy. Trzeba przecież z czegoś żyć, a jak masz na życie bez zasiłku i nie chcesz przyjmować propozycji urzędu, to pozostanie Ci ubezpieczyć się we własnym zakresie. Jakaż to ujma pracować jako nauczycielka?
 
Ujma zadna. Po prostu nie po to studiowalam geodezje i kartografie, zeby potem pracowac jako nauczyciel. Po pierwsze nie mam odpowiedniego wyksztalcenia, a po drugie nie lubie pracowac z wieksza iloscia osob, a zwlaszcza z dziecmi. Wiec ani mi ani tym dzieciom to na dobre to na pewno nie wyjdzie. A chyba nie chodzi o to, zebysmy chodzili niezadowoleni - ja z pracy, a dzieci z nauczyciela.

Na przyszlosc prosze o odpowiedzi rozwiewajace moje watpliwosci/obawy, a za 'dobre rady' serdecznie dziekuje :)
 
Jak zaczynać miewać 'watpliwosci/obawy", to może do psychologa. Widocznie w swoim zawodzie nie jesteś przekonywująca, aby jakaś firma zapewniła Ci jak to określiłaś odpowiednie warunki, nie lubisz pracy w zespole, masz oczekiwania finansowe. A co do pracy zastępczej to i Tobie potrzebny grosz i ja jako podatnik nie bardzo chcę płacić za Ciebie ubezpieczenie, bo masz fochy. I to nie są dobre rady, tylko moje zdanie na temat marnowania moich ciężko zarobionych pieniędzy na utrzymanie bezrobotnego z aspiracjami Misiewicza.
 
obser napisał:
Jak zaczynać miewać 'watpliwosci/obawy", to może do psychologa. Widocznie w swoim zawodzie nie jesteś przekonywująca, aby jakaś firma zapewniła Ci jak to określiłaś odpowiednie warunki, nie lubisz pracy w zespole, masz oczekiwania finansowe. A co do pracy zastępczej to i Tobie potrzebny grosz i ja jako podatnik nie bardzo chcę płacić za Ciebie ubezpieczenie, bo masz fochy. I to nie są dobre rady, tylko moje zdanie na temat marnowania moich ciężko zarobionych pieniędzy na utrzymanie bezrobotnego z aspiracjami Misiewicza.

Do psychologa to chyba Ty sie musisz wybrac, zeby wyleczyc swoje kompleksy.
Ja nie widze w tym nic dziwnego, ze czlowiek jest ambitny, ma swoje cele i stara sie do nich dazyc. Skoro Ty wybrales sobie zycie meczennika i godzisz sie na prace w niezadowalajacych warunkach za marne grosze to Twoja sprawa.

JWF1506 bardzo dziekuje za konkretna odpowiedz :)
 
Tu nie chodzi o bycie ambitnym czy też nie. Chodzi o to, że dopóki jesteś bezrobotna to na Twoje ubezpieczenie składamy się my. Urząd pracy ma doprowadzić do tego, żebyśmy jak najkrócej to robili dlatego jak najbardziej może Ci znaleźć pracę sprzedawczyni za 2000 brutto, a nie geodety za 5000 na rękę.
 
alex2392 napisał:
Do psychologa to chyba Ty sie musisz wybrac, zeby wyleczyc swoje kompleksy.
Ja nie widze w tym nic dziwnego, ze czlowiek jest ambitny, ma swoje cele i stara sie do nich dazyc. Skoro Ty wybrales sobie zycie meczennika i godzisz sie na prace w niezadowalajacych warunkach za marne grosze to Twoja sprawa.

JWF1506 bardzo dziekuje za konkretna odpowiedz :)

Za grosze nie pracuje, ale pracuję. Ciekaw jestem, jak nie masz prawa do zasiłku, to i tak obecnie żyjesz jako pasożyt. Chyba coś jesz i pijesz, a za darmo nie dawają. Ciekawe dlaczego akurat użalasz się nad ubezpieczeniem, a nie losem darmozjada. Dlaczego nie przeszkadza Ci, że żyjesz z kogoś pracy, mniemam, że z rodziny, a boli Cię odebranie ubezpieczenia na które my wszyscy się składamy, aby taka damulka mogła z gardziołkiem do lekarza pójść. Nie pracuję w wyuczonym zawodzie, ale była taka potrzeba, szybko się przebranżowiłem, wziąłem sprawy w swoje ręce i nie narzekam. Dziwię się Tobie, że mając taki fach nie możesz nigdzie się zatrudnić (ale to zapewne ambicja- minimum parę tysiaków na łapkę, no i warunki doboru sobie osób które mogą dostąpić zaszczytu przebywania z Tobą).
 
Ostatnia edycja:
alex2392
Kobieta.gif
wnioskuję, że jest Pani osobą młodą i stawia Pani pierwsze kroki na rynku pracy, ale chyba kompletnie nic Pani o nim nie wie. Nie każdy ma szczęście pracować w wyuczonym zawodzie, czasem, a raczej coraz częściej życie zmusza do innej pracy. Najprawdopodobniej Pani ma jeszcze to szczęście posiadać rodziców czy opiekunów, którzy ponoszą koszty Pani życia, bo gdyby było inaczej, to pytanie nie padłoby na forum.
Daruje Pani, ale Pani postawie mocno brakuje pokory, więc proszę w takim razie przemyśleć sens rejestracji w urzędzie, bo czekając na gwiazdkę z nieba może Pani przeoczyć oferty, które pozwolą Pani na początek zdobyć jakiekolwiek doświadczenie, zarobić pieniądze na własne potrzeby, a w dalszej perspektywie dążyć do podjęcia wymarzonej pracy.
Samo wykształcenie w zetknięciu z rzeczywistością rynku pracy niewiele teraz znaczy. Czy orientuje się Pani czy na lokalnym rynku pracy (w Pani miejscowości czy też powiecie) jest w ogóle zapotrzebowanie na fachowców z Pani branży? Ile w skali roku jest takich ofert pracy? Analizowała to Pani wybierając taki, a nie inny kierunek studiów?
Poza tym im dłużej pozostaje Pani "na garnuszku" Państwa, tym bardziej traci Pani na atrakcyjności w oczach przyszłego pracodawcy. Pracodawcy krzywo patrzą na osoby, które długo pozostają bez jakiegokolwiek zajęcia, bo najzwyczajniej w świecie postrzegają ich jako leniuchów. A taki Pani obraz nie ułatwi zdobycia pracy ani wymarzonej ani żadnej.

A wracając do Pani pytania:
alex2392 napisał:
Uwazam, ze podjecie pracy/stazu jako nauczycielka, sprzedawczyni, rejestratorka w przychodni, bibliotekarka itp. z moim wyksztalceniam kompletnie mija sie z celem z przyczyn oczywistych (przynajmniej dla mnie). Czy takie uzasadnienie ma sens dla UP czy zostanie mi odebrany status bezrobotnej?
Przecież nie może Pani wiedzieć jakie oferty zostaną Pani przedstawione.... To aż za 2 tygodnie. Natomiast przytoczona wyżej argumentacja na pewno nie przejdzie, więc proszę się liczyć z utratą statusu bezrobotnego.
Odpowiednia praca oznacza zatrudnienie lub inną pracę zarobkową, które podlegają ubezpieczeniom społecznym i do wykonywania których bezrobotny ma wystarczające kwalifikacje lub doświadczenie zawodowe lub może je wykonywać po uprzednim szkoleniu albo przygotowaniu zawodowym dorosłych, a stan zdrowia pozwala mu na ich wykonywanie oraz łączny czas dojazdu do miejsca pracy i z powrotem środkami transportu zbiorowego nie przekracza 3 godzin, za wykonywanie których osiąga miesięczne wynagrodzenie brutto, w wysokości co najmniej minimalnego wynagrodzenia za pracę w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy. - art. 2 ust. 1 pkt. 16 ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy.
"Starosta pozbawia statusu bezrobotnego bezrobotnego, który: odmówił bez uzasadnionej przyczyny przyjęcia propozycji odpowiedniej pracy lub innej formy pomocy określonej w ustawie lub poddania się badaniom lekarskim lub psychologicznym, mającym na celu ustalenie zdolności do pracy lub udziału w innej formie pomocy określonej w ustawie(...)" - art. 33 ust. 4 ww. ustawy.

Zanim jednak pójdzie Pani z "takim" nastawieniem, to ja ze swojej strony pragnę wyjaśnić, że przyjęcie oferty, to nie to samo co podjęcie do pracy. To tylko skierowanie na rozmowę kwalifikacyjną, a skoro nie posiada Pani kwalifikacji, aby np. uczyć, to pracodawca Pani nie przyjmie.
 
Ostatnia edycja:
obser napisał:
Za grosze nie pracuje, ale pracuję. Ciekaw jestem, jak nie masz prawa do zasiłku, to i tak obecnie żyjesz jako pasożyt. Chyba coś jesz i pijesz, a za darmo nie dawają. Ciekawe dlaczego akurat użalasz się nad ubezpieczeniem, a nie losem darmozjada. Dlaczego nie przeszkadza Ci, że żyjesz z kogoś pracy, mniemam, że z rodziny, a boli Cię odebranie ubezpieczenia na które my wszyscy się składamy, aby taka damulka mogła z gardziołkiem do lekarza pójść.

Owszem, "za darmo nie dawają" :) Jednak nigdzie nie pisalam, ze moj przychod wynosi 0. Utrzymuje sie z wynajmu moich nieruchomosci i musze przyznac, ze to swietna sprawa, ale na dluzsza mete czlowiek sie po prostu nudzi (pieniadze sa bardzo dobre, ale siedzenie w domu jest czasem dobijajace). Dlatego tez postanowilam poszukac pracy w zawodzie, by po prostu zabic czas :) Stad tez nie mam presji, zeby brac tzw. pierwsza lepsza prace. Dla mnie praca ma byc przyjemnoscia, a nie przykrym obowiazkiem.

Stac mnie na prywatna opieke lekarska, ale skoro moge miec to za darmo to dlaczego nie korzystac? Jestem takim samym obywatelem tego kraju jak Wy, podlegam temu samemu prawu. Jesli chcecie to rzucie swoje zajecia i rejestrujcie sie do urzedu pracy. Jesli nie to musicie jakos zyc z faktem, ze sponsorujecie innych. Ewentualnie mozecie wyjechac do innego kraju albo czekac na zmiany w przepisach.

Dodatkowo nie zycze, aby Wasze dzieci kiedykolwiek trafily na sfrustrowana nauczycielke, Wy na opieszalego sprzedawce itp. Gdyby jednak tak sie stalo, to nie narzekajcie, bo przeciez wedlug Was "pracowac trzeba, koniec, kropka".

Kosssz napisał:
"Starosta pozbawia statusu bezrobotnego bezrobotnego, który: odmówił bez uzasadnionej przyczyny przyjęcia propozycji odpowiedniej pracy lub innej formy pomocy określonej w ustawie lub poddania się badaniom lekarskim lub psychologicznym, mającym na celu ustalenie zdolności do pracy lub udziału w innej formie pomocy określonej w ustawie(...)" - art. 33 ust. 4 ww. ustawy.

Wedlug mnie odrzucenie oferty z powodu totalnej rozbieznosci miedzy kwalifikacjami i wymaganiami jest uzasadniona przyczyna. Jednak jak juz kilka osob pisalo, w rzeczywistosci jest inaczej :) Dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz.
 
Ostatnia edycja:
alex2392 napisał:
Wedlug mnie odrzucenie oferty z powodu totalnej rozbieznosci miedzy kwalifikacjami i wymaganiami jest uzasadniona przyczyna.
Nie jest. Pani patrzy na to subiektywnie, ale obiektywnie nie jest to uzasadniona przyczyna.
Inaczej mielibyśmy całe tabuny osób, które przez kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat nie podejmują żadnej pracy, żyją w tym czasie na koszt Państwa czyli innych pracujący bo czekają, aż pojawi się gwiazdka z nieba.
 
Ostatnia edycja:
Czegoś nie rozumię. Szczycisz się że jesteś obywatelem tego kraju, a wynajmujesz na lewo swoje nieruchomości, to tak naprawdę wyłudzasz ubezpieczenie, ponieważ status bezrobotnego nie przysługuje tobie i jeszcze się tym szczycisz. Wystąp jeszcze do MOPS-u po zasiłek, będziesz przynajmniej miała coś do pisania. A jak chcesz mieć przyjemność z pracy to oddawaj się na godziny, jak twoja powierzchowność na to pozwala, bo charakter na pewno.
 
alex2392 napisał:
Owszem, "za darmo nie dawają" Jednak nigdzie nie pisalam, ze moj przychod wynosi 0. Utrzymuje sie z wynajmu moich nieruchomosci i musze przyznac, ze to swietna sprawa, ale na dluzsza mete czlowiek sie po prostu nudzi (pieniadze sa bardzo dobre, ale siedzenie w domu jest czasem dobijajace). Dlatego tez postanowilam poszukac pracy w zawodzie, by po prostu zabic czas Stad tez nie mam presji, zeby brac tzw. pierwsza lepsza prace. Dla mnie praca ma byc przyjemnoscia, a nie przykrym obowiazkiem. Stac mnie na prywatna opieke lekarska, ale skoro moge miec to za darmo to dlaczego nie korzystac? Jestem takim samym obywatelem tego kraju jak Wy, podlegam temu samemu prawu. Jesli chcecie to rzucie swoje zajecia i rejestrujcie sie do urzedu pracy. Jesli nie to musicie jakos zyc z faktem, ze sponsorujecie innych. Ewentualnie mozecie wyjechac do innego kraju albo czekac na zmiany w przepisach. Dodatkowo nie zycze, aby Wasze dzieci kiedykolwiek trafily na sfrustrowana nauczycielke, Wy na opieszalego sprzedawce itp. Gdyby jednak tak sie stalo, to nie narzekajcie, bo przeciez wedlug Was "pracowac trzeba, koniec, kropka".
alex2392
Kobieta.gif
odkryła w końcu karty. Kończę tę żenującą dyskusję.
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra