T
Theviper69
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2019
- Odpowiedzi
- 3
Witam
No więc tak, sytuacja przedstawia się następująco. W 2017r przemieszczajac się na terenie Niemiec pociągiem dostałem w sumie chyba 3 mandaty (nie w jednym czasie oczywiście) na kwotę 60€ za przejazd z miasta do miasta w Niemczech, niemiecka koleją Deutsche Bahn. Kontrolerowi dałem dowód osobisty który wcześniej został uniewazniony w urzędzie miasta w Polsce bo zgłaszałem go jako zagubiony (następnie ktoś mi go odesłał na adres i tak, byłem w Niemczech z powrotem z nie ważnym dowodem osobistym przy sobie). Kontroler wypisał mandat i odszedł. Taka sytuacja zdarzyła mi się 3 razy, 3 razy na ten sam nieważny dowód z tym że w 2 przypadkach kontroler spisał mnie na adres zamieszkania z dowodu osobistego (nie ważnego przypominam) w Polsce, a ostatnim razem pytał o meldunek w Niemczech więc podałem zmyslony ponieważ znałem miasto X w Niemczech oraz ulice i podałem przypadkowy adres. Kontroler na ten adres wypisał mandat. Oczywiście tych 3mandatow NIE opłaciłem. Teraz mam nowy dowód osobisty. Wiem że zrobiłem źle 19lat wtedy miałem teraz mam 21 i chciałbym przyjechać do pracy do niemiec. Legalnie zameldowac się otworzyć konto w banku itp itd. Po prostu żyć "jak Bóg przykazal". Wiadomo człowiek młody to głupi robi durnoty by uniknąć konsekwencji.
I teraz tak, pytanie czy oni wysyłali jakieś listy do polski z ponagleniami do zapłaty?
Czy może być już tak że szykowali się na rozprawę sądową że mną bądź nałożyłli do tej pory duże kary?
Czy wysyłali listy z ponagleniami do zapłaty na ten przypadkowy adres w Niemczech który podałem?
Czy teraz od razu przy kontroli policyjnej w Niemczech bądź przy zakładaniu konta bankowego szukaniu pracy będą wiedzieli że mam coś do zapłaty?
A może mandaty są nie ważne skoro zostały wydane na uniewazniony dowód osobisty "i nie ma się czym przejmować"?
Co najlepiej teraz zrobić? Skontaktować się z policją? Deutsche Bahnem i opłacić należności? /a może zameldowac się w Niemczech pracować żyć i liczyć na "szczęście" bądź jakiś inny obrót spraw
Jak ta sytuacja może się rozwinąć z jakimi konsekwencjami bądź czy ewentualnie można ich uniknąć? Kompletnie nie znam się na prawie niemieckim
PS dodam że na adres zamieszkania w Polsce też nie wiem czy te listy dochodziły bo nie mam kontaktu z rodzicami. Odcialem się od rodziny i od ponad 2 lat tam nie zaglądałem i dlatego nikt też nie informował mnie by coś do zapłaty z Niemiec przyszlo.
Gdyby ktoś mniej więcej orientować się co teraz zrobić to proszę o pomoc?
Czy to jest tak że w przypadku mandatu kolejowego będzie funkcjonowac podobnie jak za drogowy że tak jak już tu na forach czytałem że tak czy siak trzeba zapłacić jak policja złapie na drodze albo że w Niemczech na adres zameldowania przyjdą po kasę a jak nie będą odsiadka jakiś "stawek dziennych" czy jak to się fachowo nazywa, jeżeli akurat nie będziesz mieć w domu przy sobie zadanej kwoty €
Pozdrawiam serdecznie
Radek
No więc tak, sytuacja przedstawia się następująco. W 2017r przemieszczajac się na terenie Niemiec pociągiem dostałem w sumie chyba 3 mandaty (nie w jednym czasie oczywiście) na kwotę 60€ za przejazd z miasta do miasta w Niemczech, niemiecka koleją Deutsche Bahn. Kontrolerowi dałem dowód osobisty który wcześniej został uniewazniony w urzędzie miasta w Polsce bo zgłaszałem go jako zagubiony (następnie ktoś mi go odesłał na adres i tak, byłem w Niemczech z powrotem z nie ważnym dowodem osobistym przy sobie). Kontroler wypisał mandat i odszedł. Taka sytuacja zdarzyła mi się 3 razy, 3 razy na ten sam nieważny dowód z tym że w 2 przypadkach kontroler spisał mnie na adres zamieszkania z dowodu osobistego (nie ważnego przypominam) w Polsce, a ostatnim razem pytał o meldunek w Niemczech więc podałem zmyslony ponieważ znałem miasto X w Niemczech oraz ulice i podałem przypadkowy adres. Kontroler na ten adres wypisał mandat. Oczywiście tych 3mandatow NIE opłaciłem. Teraz mam nowy dowód osobisty. Wiem że zrobiłem źle 19lat wtedy miałem teraz mam 21 i chciałbym przyjechać do pracy do niemiec. Legalnie zameldowac się otworzyć konto w banku itp itd. Po prostu żyć "jak Bóg przykazal". Wiadomo człowiek młody to głupi robi durnoty by uniknąć konsekwencji.
I teraz tak, pytanie czy oni wysyłali jakieś listy do polski z ponagleniami do zapłaty?
Czy może być już tak że szykowali się na rozprawę sądową że mną bądź nałożyłli do tej pory duże kary?
Czy wysyłali listy z ponagleniami do zapłaty na ten przypadkowy adres w Niemczech który podałem?
Czy teraz od razu przy kontroli policyjnej w Niemczech bądź przy zakładaniu konta bankowego szukaniu pracy będą wiedzieli że mam coś do zapłaty?
A może mandaty są nie ważne skoro zostały wydane na uniewazniony dowód osobisty "i nie ma się czym przejmować"?
Co najlepiej teraz zrobić? Skontaktować się z policją? Deutsche Bahnem i opłacić należności? /a może zameldowac się w Niemczech pracować żyć i liczyć na "szczęście" bądź jakiś inny obrót spraw
Jak ta sytuacja może się rozwinąć z jakimi konsekwencjami bądź czy ewentualnie można ich uniknąć? Kompletnie nie znam się na prawie niemieckim
PS dodam że na adres zamieszkania w Polsce też nie wiem czy te listy dochodziły bo nie mam kontaktu z rodzicami. Odcialem się od rodziny i od ponad 2 lat tam nie zaglądałem i dlatego nikt też nie informował mnie by coś do zapłaty z Niemiec przyszlo.
Gdyby ktoś mniej więcej orientować się co teraz zrobić to proszę o pomoc?
Czy to jest tak że w przypadku mandatu kolejowego będzie funkcjonowac podobnie jak za drogowy że tak jak już tu na forach czytałem że tak czy siak trzeba zapłacić jak policja złapie na drodze albo że w Niemczech na adres zameldowania przyjdą po kasę a jak nie będą odsiadka jakiś "stawek dziennych" czy jak to się fachowo nazywa, jeżeli akurat nie będziesz mieć w domu przy sobie zadanej kwoty €
Pozdrawiam serdecznie
Radek