Nieopłacony mandat ZTM

  • Autor wątku Autor wątku aleksandraana
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

aleksandraana

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2015
Odpowiedzi
1
Witam,
w sierpniu bodajże 2013 roku w Gdańsku wyszło niestety tak, że dostałam mandat za brak skasowanego biletu (wchodząc do tramwaju na śmierć o tym zapomniałam, a miałam bilet w kieszeni). Pech chciał, że akurat wsiedli kontrolerzy i mnie złapali. Niestety zapomniałam o tym mandacie, nie zapłaciłam go. I stąd moje pytanie, kiedy przyjdzie mi jakieś ponowne wezwanie do zapłaty (bo jeszcze go nie dostałam) i w jakiej wielkości będą naliczone odsetki? Możliwe, że mandat został przedawniony i już nie dostanę tego ponaglenia? Czy przyjdzie mi za kolejne 2 lata w wysokości z kosmosu? Trochę się martwię, ponieważ jestem studentką i nie pracuję aktualnie.
 
Nie dostałaś mandatu tylko opłatę dodatkową, mandat to potoczne określenie.
Twoją sprawę reguluje Ustawa Prawo przewozowe. Zgodnie z art. 77 tejże ustawy roszczenia z tego tytułu przedawniają się z upływem roku. Termin ten należy liczyć od końca terminu widniejącego na mandacie, w trakcie którego powinnaś zapłacić karę.
Jeżeli zatem przewoźnik do tego czasu nie podjął odpowiednich kroków, będziesz miała możliwość powołać się na zarzut przedawnienia, a tym samym uchylić się od obowiązku płacenia. Kwestia otrzymania pisma z wezwaniem do zaplaty jest tu kluczowa. pamietaj jednak że przewoźnik ma prawo skierować sprawę na droge postępowania sądowego, jeśli to zrobił i otrzymasz nakaz zapłaty, przewoźnik skutecznie będzie mógł cię ścigać conajmniej 10 lat. Weź też pod uwagę że każda czynność prawna przerywa bieg przedawnienia, tak że teoretycznie można ścigać dłużnika aż do przysłowiowej grobowej deski.
 
Witam,
By nie zakładać nowego tematu dołączę się do pytania.
Żona dostała mandat w 2012 roku. Wyjechała na rok do Zambii i po powrocie dostała wezwanie do zapłaty. Zapłaciła mandat, zapłaciła odsetki. W tym tygodniu w banku dowiedzieliśmy się, że żona jest w KRD. Okazało się, że to mandat z ZTM, który wisi tam już ~650 dni pomimo opłacenia. Pani w ZTM (Poznań) tłumaczy się, że to prawda, że żona opłaciła mandat, nawet dwa, ale w rzeczywistości były trzy. Na co żona mi mówi, że w życiu tylko raz dostała "mandat" od kanara. Rozumiem, że mandat za przekroczenie prędkości się nie zalicza do ztm...
Jak można rozwiązać tą sytuację? Nagle zrobiło się 370 zł do zapłacenia. Dodam, że od sierpnia 2013 (wtedy żona zapłaciła mandat i odsetki osobno) nie było żadnych informacji od ztm o jakimkolwiek zadłużeniu. Minął ponad rok i gdyby nie wizyta w banku to dalej byśmy żyli w błogiej nieświadomości. Czy można się jakoś odwołać od tego "mandatu"?
 
adamkucewicz napisał:
Okazało się, że to mandat z ZTM, który wisi tam już ~650 dni pomimo opłacenia.
Wierzyciel (w twoim przypadku ZTM) zobowiązany jest niezwłocznie, a nie później niż w terminie 14 dni od powzięcia informacji o spłacie długu, albo o jego nieistnieniu, do wystąpienia do KRD z żądaniem usunięcia informacji o tym zobowiązaniu i dłużniku.
W przypadku twojej żony wskazane byłoby wezwanie wierzyciela (ZTM)do niezwłocznego wystąpienia do KRD z żądaniem usunięcia wpisu pod rygorem zgłoszenia sprawy odpowiednim organom ścigania.
Ponadto twoja żona, której dobre imię czy reputacja zostały naruszone w wyniku bezpodstawnego wpisu albo poprzez nieusunięcie go z KRD niezwłocznie po spłacie zobowiązania, może dochodzić ochrony swoich dóbr osobistych na drodze cywilnej. Podstawa prawna. art.29 Ustawy z dnia 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych (Dz.U. 2010 nr 81 poz. 530) oraz art. 24 par. 1 Kodeksu Cywilnego z dnia 23 kwietnia 1964 r. (Dz.U. Nr 16 poz. 93 ze zm.).
 
nintendo007 napisał:
pamietaj jednak że przewoźnik ma prawo skierować sprawę na droge postępowania sądowego, jeśli to zrobił i otrzymasz nakaz zapłaty, przewoźnik skutecznie będzie mógł cię ścigać conajmniej 10 lat. Weź też pod uwagę że każda czynność prawna przerywa bieg przedawnienia, tak że teoretycznie można ścigać dłużnika aż do przysłowiowej grobowej deski.
Jeśli otrzyma nakaz zapłaty to musi wnieść sprzeciw - tak więc nie galopuj tak do przodu z tym ściganiem. Ścigać to można, ale z prawomocnym wyrokiem w ręku.

adamkucewicz napisał:
Pani w ZTM (Poznań) tłumaczy się, że to prawda, że żona opłaciła mandat, nawet dwa, ale w rzeczywistości były trzy. Na co żona mi mówi, że w życiu tylko raz dostała "mandat" od kanara. Rozumiem, że mandat za przekroczenie prędkości się nie zalicza do ztm...
Jak można rozwiązać tą sytuację? Nagle zrobiło się 370 zł do zapłacenia. Dodam, że od sierpnia 2013 (wtedy żona zapłaciła mandat i odsetki osobno) nie było żadnych informacji od ztm o jakimkolwiek zadłużeniu. Minął ponad rok i gdyby nie wizyta w banku to dalej byśmy żyli w błogiej nieświadomości. Czy można się jakoś odwołać od tego "mandatu"?
Odwołanie? Nic z tego. Ale - jeśli nie było sprawy w sądzie to jest to co najmniej przedawnione. co najmniej - bowiem może być i tak, że jest po prostu nienależne (coś sobie wymyślili, mają bałagan w papierach itp). W razie pozwu żona wnosi odpowiednie zarzuty.

Doradzałbym dokładne sprawdzenie w KRD, ściągnij po prostu raport i przejrzyj o co chodzi. Nastepnie zażądajcie od ZTM dokumentów na te ich wpisy. Jeśli nie potrafią udowodnić zasadności jakiegoś wpisu - macie ich w garści - grzywna na bezprawny wpis to 30 tys zł plus jakieś zadośćuczynienie dla żony
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra