Nieprawidłowo przyznany kredyt - windykacja

  • Autor wątku Autor wątku pinfold
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

pinfold

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2016
Odpowiedzi
4
Witam,

Prosze o poradę prawną odnośnie nieprzyjemnej sprawy która dotknęla moją babcie.
Ponad 1,5 roku temu babcia została poproszona przez swóją córkę i zięcia o wzięcie kredytu, której pół tej kwoty będzie babci, poł córki. Płacić oczywiście miała córka. Po 3 tygodniach okazało się, że ta kwota jednak ejst nie wystarczająca i w tym samym banku, został przyznany kredyt wysokosci o 4 tysiace wiekszy, niz ten pierwszy.

Problem w tym, ze babcia w momencie podpisywania kredytu miała 78lat
Bank ten ma maksymalny próg wiekowy 70lat.
Dodatkowo, pieniadze zostaly przelane na konto zięcia.
Drugi kredyt zostal wziety przez babcie nieswiadomie.

Jeden kredyt placi babcia, natomiast drugi dotychczas placila corka, dopoki nie wpadla w kolejna petle dlugów.
Corka babci zmienila jej bez informowania jej o tym numer telefonu, przchwytywala tez listy ze skrzynki, az w koncu windykator zapukal do drzwi.

Bank grozi wypowiedzeniem kredytu, niestety wtedy to babcia zostanie obciazona kosztami,zapewne pojawi sie komornik na emeryturze itp.

Bardzo prosze o poradę prawna w tej kwesti, czy jest mozliwe udowodnienie, ze drugi kredyt byl wyludzony?
Ze osoba posredniczaca w kredycie zostala skorumpowana?
Co mozna w tej sytuacji zrobic?

Kredyt w ogole nie powinien zostac nigdy przyznany.

Bardzo prosze o pomoc
 
Obawiam się że nie ma znaczenia co powinno a co nie powinno...Kredyt został uruchomiony. Kredytobiorcą jest babcia jak rozumiem. To ze poszło to na konto zięcia mało istotne. Kredytobiorca jest dysponentem przyznanej mu kwoty. Żadnej umowy pożyczki raczej nie było jak rozumiem. Słabo widzę ten temat.
 
Rozumiem, że kredyt został uruchomiony, jednak sama w banku poszłam jako zupełnie obca osoba, wypytać o kredyt dla emeryta, sami mi powiedzieli, że limit wiekowy to 70 lat, gdyz w wieku 80 musi zostac splacony, a pieniadze sa wyplacane tylko i wylacznie w banku, lub przekazem pocztowym.
Wiem, ze babci córka, krozystała z pomocy pośrednika' i wiem, ze dostal on od niej duze pieniadze za 'zalatwienie' kredytu.

Drugi kredyt natomiast byl typowo wyludzony, babcia nawet nie byla w banku, dostala od corki papiery pod nos do podpisania pod pretekstem 'upowaznienia do odbioru dokumentow'

Powolujac się na art. 388. § 1. nie można by tego uznac za wyludzenie?

Naprawde nie ma szans? Babcia nie ma nic, nie ma mieszkania, samochodu. Zostanei z dwoma kredytami, komornikiem , bez mieszkania
 
Przeprowadzenie dowodu na wyłudzenie to ciężki temat. Wyłudzenie czego? Podpisu? Kto od kogo i co wyłudził? To się nie broni w żaden sposób. Art 388 § kc, bo o ten zapewne chodzi, nie ma tutaj w ogóle zastosowania.
 
Jeżeli miałbym się zastanawiać jakie przepisy mogły by tu pomóc, to ewentualnie te związane z wadami oświadczenia woli np art. 86, art.82 KC. Ale że opisywanie zdarzenia miały miejsce 1,5 roku temu, bez szans na udowodnienie i nie mają zastosowania.
 
Ostatnia edycja:
pinfold napisał:
Drugi kredyt natomiast byl typowo wyludzony, babcia nawet nie byla w banku, dostala od corki papiery pod nos do podpisania pod pretekstem 'upowaznienia do odbioru dokumentow'
Gdzie te papiery babcia podpisała; w siedzibie pośrednika czy w... domu ? Czy przez "papiery" mamy rozumieć umowę kredytu/pożyczki ?
 
Drugi kredyt natomiast byl typowo wyludzony, babcia nawet nie byla w banku, dostala od corki papiery pod nos do podpisania pod pretekstem 'upowaznienia do odbioru dokumentow'

Tak jak napisałam powyżej, drugi kredyt został podpisany w domu, w sposób taki, że ciocia powiedziała Babci, że musi odebrac jeszcze dokumenty dotyczące pierwszego kredytu, ale żeby babcia nie musiała jeździć, wystarczy że podpisze upoważnienie, jak się okazało, nie było to upoważnienie tylko drugi kredyt.


Natomiast pierwszy babcia podpisywała normalnie w banku.

Co do tego że kredyty były brane 1,5 roku temu - przecież jest w banku monitoring, podpisy na umowach
 
No cóż. W banku jest monitoring.. ale nikt nie robi aż tak długich archiwów. Poza tym czego miałoby to dowieść? Jak słusznie zauważasz to są również podpisy na umowach. Co by z tego monitoringu można wyczytać? Że babcia była i podpisała papiery? Naprawdę sytuacja jest z kategorii beznadziejnych...
 
Babcia złożyła podpis, jeżeli kredyt był przyznany to musiała być to umowa kredytu. Kredyt był spłacany przez 1-1,5 roku i nagle po tym czasie mamy "wyłudzenie". Bank przed przyznaniem kredytu badał zdolność kredytobiorcy, napewno wymagał zaświadczenia o dochodach, odcinek renty/emerytury, czy wyciąg z historii ROR. Analityk zaakceptował kredyt, i dopiero bank wypłacił pieniądze. Jak Pani udowodni że ktoś podmienił dokumenty ? a ten obowiązek spoczywa na Pani (na gruncie prawa cywilnego).

Ma Pani świadomość, że nawet jakby jakimś cudem udało się coś udowodnić. To kredyt i tak będzie trzeba spłaci. Bank nie umorzy kredytu.
 
krzpal1051 napisał:
Cudzysłów jest całkowicie zbędny, jeśli przedstawiciel banku poświadcza obecność i własnoręczny podpis kredytobiorcy w rzeczywistości nie widząc tej osoby na oczy, to na taką okazję są fragmenty kodeksu karnego, i to nie dla kredytobiorcy.
 
Powrót
Góra