L
Loca!
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2021
- Odpowiedzi
- 6
Witam,
Post trochę długi, ale mam nadzieję, że uzyskam poradę
Zawarłam umowę na wykonanie projektu wnętrza w pakiecie „pod klucz” z biurem architektonicznym. Pokładałam w nich spore nadzieje i obdarzyłam zaufaniem licząc, że uzyskam od nich fachową opiekę i wiedzę, a cały proces przebiegnie sprawnie w dobrej atmosferze. Chciałam zaoszczędzić czas, nerwy na szukaniu informacji o materiałach, produktach, zamawianiu ich i liczyłam, że pomogą mi w dopracowaniu wizji i pomysłów, jakie miałam na mieszkanie. Dodatkowo miałam zapewnioną również ekipę remontową z ich strony. Wszystko to, czego chciałam uniknąć miało i nadal ma jednak miejsce.
Prace nad moim projektem mieli zacząć w kwietniu i taką informacje wtedy otrzymałam- że nad nim pracują. Wprawdzie w umowie nie jest zawarta informacja ile czasu mają na każdy z etapów, jednak z informacji, jaką mi przekazali wcześniej wynikało, że przy dobrej komunikacji etap projektowy zakończy się w 3-4 miesiące. W umowie jest tylko wspomniane, że czas trwania projektu to minimum 4 miesiące. Dodam, że moje mieszkanie jest bardzo małe i nie ma w nim żadnych poważnych zmian względem tego, co zaproponował deweloper. Już na początku była informacja, że potrzebują jeszcze chwili, że mają opóźnienie. Pierwsza wizja na mieszkanie, a zarazem podpisanie umowy i płatność pierwszej transzy miała miejsce w maju. To, co otrzymałam – krótki filmik z nagraniem i pokazaniem pomysłu na mieszkanie nie przypadły mi do końca do gustu, gdyż nie zostały uwzględnione wszystkie prośby i informacje z ankiety, o wypełnienie, której byłam poproszona wcześniej. Bez żadnych dodatkowych informacji i materiałów – jak rysunki miałam spisać swoje spostrzeżenia i uwagi, przesłać je i mieliśmy je omówić na spotkaniu online. W spotkaniu uczestniczyła inna osoba niż ta, która opowiadała o pierwszej wizji w filmiku, jak się okazało była to moja docelowa Pani architekt. Dziewczyna bardzo młoda, która nie była polką przez co były problemy z dobrym rozumieniem się. Ogólnie w projekcie brało udział kilka osób, dołączyła później koordynatorka, która miała odpowiadać za zamówienia i to, co się dzieje na budowie. Następnie z dnia na dzień dowiedziałam się, że Pani architekt odchodzi, więc będzie inna. Na dzień dzisiejszy mam do czynienia również z innym koordynatorem.
Uważam, że każda z osób, które brały i biorą udział w projekcie (gdyż nieprzyjemność współpracy z tym biurem trwa nadal – są na etapie prac remontowych) była mało doświadczona, z małą wiedzą i nieprzygotowaniem do samodzielnego prowadzenia klientów. Każdej z tych osób mam do zarzucenia wiele rzeczy, a swoje zastrzeżenia do współpracy zgłaszałam już od samego początku i ponawiałam je kilkukrotnie w trakcie całej współpracy na co biuro jest głuche.
Zarzuty i całą historię możnaby opisać na kilka stron, min.:
- Komunikacja jednostronna – brak wyjaśnienia ich założeń oraz brak rzetelnych informacji, a jedynie weryfikacja moich pytań. Na odpowiedzi na nie trzeba było się dopominać kilka razy i czekać na proste rzeczy długo, gdzie fachowcy powinni je znać od ręki. Więcej informacji, od ręki i za darmo otrzymywałam z miejsc, do których chodziłam sama. Dodatkowo każdej z tych osób musiałam na nowo tłumaczyć, to, co już wcześniej zostało ustalone. Nie posiadłam dzięki nim informacji na temat wiodących materiałów, co jest dobre, na co zwrócić uwagę, to wszystko musiałam studiować samodzielnie, więc czasu wcale nie zaoszczędziłam. Co więcej to ja opowiadałam Pani architekt o zaletach np. podłogi winylowej.
- Błędy na każdym etapie. Przed projektowaniem mieli wykonać inwentaryzację. Dostałam informację, ze została wykonana, jednak sama wyłapałam różnice w wymiarach rzeczywistych i na planach, więc albo jej nie wykonali wcale albo nierzetelnie. Potwierdza to również fakt, że nie znali stanu mieszkania, nie wiedzieli w jakich odległościach są gniazdka, czy trzeba będzie je przesuwać, czy robić podwieszany sufit itd. To wszystko weryfikują na bieżąco, w trakcie remontu, przez co zmienia się jego koszt.
Poważne błędy w rysunkach technicznych, na które to czekałam ponad miesiąc, chociaż obiecali, że będą szybko, aby nadgonić opóźnienia. Błędy podstawowe, kwestie, które już dawno były omówione.
Przez kilka miesięcy ustalaliśmy coś, co w chwilę, po spotkaniu ze stolarzem się zmieniło, np. uchwyty w meblach, które były dla mnie istotne, czy błędnie zaprojektowana szafa w przedpokoju, bo nie uwzględnili skrzynki z kablami, o której też niejednokrotnie informowałam.
Oszukiwali mnie przez ponad pół miesiąca, że poprawione rysunki z zabudowami trafiły do ponownej wyceny przez stolarza Zrezygnowałam z części rzeczy, aby mieć od niego lepszą cenę, a finalnie otrzymałam wyższą ofertę niż wcześniej, przez to, że poprawione rysunki dostał później niż zapewniali. Potwierdził to stolarz, mam również korespondencję, gdzie jest data, kiedy go o to proszą. Finalnie zrezygnowałam z ich stolarza, gdyż pomimo obietnic, że znegocjują cenę, nie zrobili nic.
Obiecują, że będą robić zamówienia, które za bardzo nie wychodzą, a nawet jak coś wyjdzie, to z błędami, np. nie zamówiona jakaś rzecz, czy błąd w adresie. Przejęłam min. przez to robienie zamówień i robię je teraz sama.
Nad częścią remontową również nie do końca biuro panuje i nie wie czasem co się dzieje. A umowę do tej części otrzymałam po ponad półtora miesięcznym wejściu przez nich do mieszkania, gdyż w trakcie zmienili jej treść i przez tyle czasu nie raczyli mi jej dostarczyć i poświadczyć uwagi, jakie do niej miałam.
Podsumowując mam wrażenie, że wszyscy się na tym projekcie uczyli i popełniali wszystkie możliwe błędy. Nad wszystkim muszę czuwać sama. Na szczęście wyłapuję to wszystko, jednak mam już przez nich zszargane nerwy i poczucie niesprawiedliwości. Przez to wszystko jest opóźnienie, mieszkanie cały czas stoi puste, nie mogę w nim zamieszkać, a za nie płacę. Miałam zaoszczędzić czas, a tracę go jeszcze więcej na kontrolowaniu ich i wyłapywaniu błędów, które nie są od razu poprawiane. Ceny wszystkiego cały czas lecą w górę, oczywiście to ja na tym cierpię. Gdyby była inna sytuacja na rynku i od ręki dostępny inny architekt, czy ekipa, na pewno bym z nich zrezygnowała, a tak, męczę się z nimi i zapłaciłam wszystkie raty za część projektową, choć uważam, że te pieniądze powinny mi być zwrócone.
Po tym, jak w październiku skontaktował się ze mną właściciel, który przeczytał moje miale z zarzutami i przypomnieniami pytań myślałam, że coś się zmieni. Niestety były to złudne nadzieje. Zmienili mi na ostatnim etapie koordynatora, który nie ma o niczym pojęcia i wszystkie powyższe zarzuty tyczą się również jego i wszystko na nowo trzeba tłumaczyć. Rekompensaty za wszystkie zaniechania i szkody jakich doznałam, jakie mi proponują, uważam za zbyt niskie. Tym bardziej, że jednocześnie nie przyznają się za bardzo do winy i zrzucając ją bezczelnie wręcz na mnie, mówiąc, że z mojej strony była zła komunikacja (nie wiem jednak jaka), chociaż byłam z nimi na bieżąco i odpisywałam na wiadomości bardzo szybko. To jak mnie traktują jest karygodne. Mamy wiele konwersacji między sobą, w których to wytykam im błędy.
Czy jest szansa na wywalczenie większej rekompensaty i jakieś ich ukaranie, oprócz wystawienia negatywnej opinii, co na pewno uczynię oraz zgodzenia się na to, co proponują i dalsze zaciśnięcia zębów?
Post trochę długi, ale mam nadzieję, że uzyskam poradę
Zawarłam umowę na wykonanie projektu wnętrza w pakiecie „pod klucz” z biurem architektonicznym. Pokładałam w nich spore nadzieje i obdarzyłam zaufaniem licząc, że uzyskam od nich fachową opiekę i wiedzę, a cały proces przebiegnie sprawnie w dobrej atmosferze. Chciałam zaoszczędzić czas, nerwy na szukaniu informacji o materiałach, produktach, zamawianiu ich i liczyłam, że pomogą mi w dopracowaniu wizji i pomysłów, jakie miałam na mieszkanie. Dodatkowo miałam zapewnioną również ekipę remontową z ich strony. Wszystko to, czego chciałam uniknąć miało i nadal ma jednak miejsce.
Prace nad moim projektem mieli zacząć w kwietniu i taką informacje wtedy otrzymałam- że nad nim pracują. Wprawdzie w umowie nie jest zawarta informacja ile czasu mają na każdy z etapów, jednak z informacji, jaką mi przekazali wcześniej wynikało, że przy dobrej komunikacji etap projektowy zakończy się w 3-4 miesiące. W umowie jest tylko wspomniane, że czas trwania projektu to minimum 4 miesiące. Dodam, że moje mieszkanie jest bardzo małe i nie ma w nim żadnych poważnych zmian względem tego, co zaproponował deweloper. Już na początku była informacja, że potrzebują jeszcze chwili, że mają opóźnienie. Pierwsza wizja na mieszkanie, a zarazem podpisanie umowy i płatność pierwszej transzy miała miejsce w maju. To, co otrzymałam – krótki filmik z nagraniem i pokazaniem pomysłu na mieszkanie nie przypadły mi do końca do gustu, gdyż nie zostały uwzględnione wszystkie prośby i informacje z ankiety, o wypełnienie, której byłam poproszona wcześniej. Bez żadnych dodatkowych informacji i materiałów – jak rysunki miałam spisać swoje spostrzeżenia i uwagi, przesłać je i mieliśmy je omówić na spotkaniu online. W spotkaniu uczestniczyła inna osoba niż ta, która opowiadała o pierwszej wizji w filmiku, jak się okazało była to moja docelowa Pani architekt. Dziewczyna bardzo młoda, która nie była polką przez co były problemy z dobrym rozumieniem się. Ogólnie w projekcie brało udział kilka osób, dołączyła później koordynatorka, która miała odpowiadać za zamówienia i to, co się dzieje na budowie. Następnie z dnia na dzień dowiedziałam się, że Pani architekt odchodzi, więc będzie inna. Na dzień dzisiejszy mam do czynienia również z innym koordynatorem.
Uważam, że każda z osób, które brały i biorą udział w projekcie (gdyż nieprzyjemność współpracy z tym biurem trwa nadal – są na etapie prac remontowych) była mało doświadczona, z małą wiedzą i nieprzygotowaniem do samodzielnego prowadzenia klientów. Każdej z tych osób mam do zarzucenia wiele rzeczy, a swoje zastrzeżenia do współpracy zgłaszałam już od samego początku i ponawiałam je kilkukrotnie w trakcie całej współpracy na co biuro jest głuche.
Zarzuty i całą historię możnaby opisać na kilka stron, min.:
- Komunikacja jednostronna – brak wyjaśnienia ich założeń oraz brak rzetelnych informacji, a jedynie weryfikacja moich pytań. Na odpowiedzi na nie trzeba było się dopominać kilka razy i czekać na proste rzeczy długo, gdzie fachowcy powinni je znać od ręki. Więcej informacji, od ręki i za darmo otrzymywałam z miejsc, do których chodziłam sama. Dodatkowo każdej z tych osób musiałam na nowo tłumaczyć, to, co już wcześniej zostało ustalone. Nie posiadłam dzięki nim informacji na temat wiodących materiałów, co jest dobre, na co zwrócić uwagę, to wszystko musiałam studiować samodzielnie, więc czasu wcale nie zaoszczędziłam. Co więcej to ja opowiadałam Pani architekt o zaletach np. podłogi winylowej.
- Błędy na każdym etapie. Przed projektowaniem mieli wykonać inwentaryzację. Dostałam informację, ze została wykonana, jednak sama wyłapałam różnice w wymiarach rzeczywistych i na planach, więc albo jej nie wykonali wcale albo nierzetelnie. Potwierdza to również fakt, że nie znali stanu mieszkania, nie wiedzieli w jakich odległościach są gniazdka, czy trzeba będzie je przesuwać, czy robić podwieszany sufit itd. To wszystko weryfikują na bieżąco, w trakcie remontu, przez co zmienia się jego koszt.
Poważne błędy w rysunkach technicznych, na które to czekałam ponad miesiąc, chociaż obiecali, że będą szybko, aby nadgonić opóźnienia. Błędy podstawowe, kwestie, które już dawno były omówione.
Przez kilka miesięcy ustalaliśmy coś, co w chwilę, po spotkaniu ze stolarzem się zmieniło, np. uchwyty w meblach, które były dla mnie istotne, czy błędnie zaprojektowana szafa w przedpokoju, bo nie uwzględnili skrzynki z kablami, o której też niejednokrotnie informowałam.
Oszukiwali mnie przez ponad pół miesiąca, że poprawione rysunki z zabudowami trafiły do ponownej wyceny przez stolarza Zrezygnowałam z części rzeczy, aby mieć od niego lepszą cenę, a finalnie otrzymałam wyższą ofertę niż wcześniej, przez to, że poprawione rysunki dostał później niż zapewniali. Potwierdził to stolarz, mam również korespondencję, gdzie jest data, kiedy go o to proszą. Finalnie zrezygnowałam z ich stolarza, gdyż pomimo obietnic, że znegocjują cenę, nie zrobili nic.
Obiecują, że będą robić zamówienia, które za bardzo nie wychodzą, a nawet jak coś wyjdzie, to z błędami, np. nie zamówiona jakaś rzecz, czy błąd w adresie. Przejęłam min. przez to robienie zamówień i robię je teraz sama.
Nad częścią remontową również nie do końca biuro panuje i nie wie czasem co się dzieje. A umowę do tej części otrzymałam po ponad półtora miesięcznym wejściu przez nich do mieszkania, gdyż w trakcie zmienili jej treść i przez tyle czasu nie raczyli mi jej dostarczyć i poświadczyć uwagi, jakie do niej miałam.
Podsumowując mam wrażenie, że wszyscy się na tym projekcie uczyli i popełniali wszystkie możliwe błędy. Nad wszystkim muszę czuwać sama. Na szczęście wyłapuję to wszystko, jednak mam już przez nich zszargane nerwy i poczucie niesprawiedliwości. Przez to wszystko jest opóźnienie, mieszkanie cały czas stoi puste, nie mogę w nim zamieszkać, a za nie płacę. Miałam zaoszczędzić czas, a tracę go jeszcze więcej na kontrolowaniu ich i wyłapywaniu błędów, które nie są od razu poprawiane. Ceny wszystkiego cały czas lecą w górę, oczywiście to ja na tym cierpię. Gdyby była inna sytuacja na rynku i od ręki dostępny inny architekt, czy ekipa, na pewno bym z nich zrezygnowała, a tak, męczę się z nimi i zapłaciłam wszystkie raty za część projektową, choć uważam, że te pieniądze powinny mi być zwrócone.
Po tym, jak w październiku skontaktował się ze mną właściciel, który przeczytał moje miale z zarzutami i przypomnieniami pytań myślałam, że coś się zmieni. Niestety były to złudne nadzieje. Zmienili mi na ostatnim etapie koordynatora, który nie ma o niczym pojęcia i wszystkie powyższe zarzuty tyczą się również jego i wszystko na nowo trzeba tłumaczyć. Rekompensaty za wszystkie zaniechania i szkody jakich doznałam, jakie mi proponują, uważam za zbyt niskie. Tym bardziej, że jednocześnie nie przyznają się za bardzo do winy i zrzucając ją bezczelnie wręcz na mnie, mówiąc, że z mojej strony była zła komunikacja (nie wiem jednak jaka), chociaż byłam z nimi na bieżąco i odpisywałam na wiadomości bardzo szybko. To jak mnie traktują jest karygodne. Mamy wiele konwersacji między sobą, w których to wytykam im błędy.
Czy jest szansa na wywalczenie większej rekompensaty i jakieś ich ukaranie, oprócz wystawienia negatywnej opinii, co na pewno uczynię oraz zgodzenia się na to, co proponują i dalsze zaciśnięcia zębów?