Nieslusznie zabrane prawo jazdy?

  • Autor wątku Autor wątku antracyt
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

antracyt

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2009
Odpowiedzi
4
W niedziele z kolega mielismy jechac cos sprawdzic w moim aucie. Jako, ze pracowalem w sobote do rana (zajecie dodatkowe w domu) i w miedzyczasie przed snem wypilem ze 2 mocne drinki -
auto prowadzil kolega. Poprosilem, zeby podjechal pod restaruracje. Zostawilismy auto, on poszedl zalatwic jakies swoje sprawy a ja czekalem w restauracji na obiad.
W miedzyczasie przyszedl patrol i pyta sprzedawczynie ze ktos wzywal policje do nieprawidlowo zaprakowanego auta. Jako ze mam dosc charakterystyczne auto w malym miescie, wiec na jej odpowiedz, ze nikt od nich nie wzywal - zapytali mnie (pro forma chyba) czy to moje auto a nastepnie polecili isc z nimi. W radiowozie dowiedzialem sie, ze ktos zglosil, ze auto stoi zle zaparkowane (rzeczywiscie zaczepil mnie przechodzien w drodze do restauracji zebym je zabral - odmowilem, bo 1. drinki 2. na chodniku bylo 3 metry wolnego miejsca czyli dobrze).
Zapewne bylo czuc ode mnie alk - niestety zdarza sie ze czuje nawet dwa piwka na drugi dzien. Policjant zapytal czy przyjechalem autem, odpowiedzialem zgodnie z prawda, ze tak - nie sadzilem czy pyta mnie o to czy prowadzilem i zanim zdarzylem jakos wyjasnic - zglosili przez radio do komisariatu, zeby przygotowac alkomat - nie mieli przy sobie.
Na komendzie wyszlo 0.13 czyli chyba 0.26 promila i standardowa gadka, ze prowadzilem, ze zabiora prawko - straszyli ze auto przepadnie na poczet kary. Proby wyjasniania kwitowal jeden szczegolnie agresywny, ze 'ma zly dzien i nie bedzie sluchac i sobie wyjasnie jak mnie wezwa'. Wiec poprzestalem jedynie na proszeniu ich, zeby dali spokoj, bo ja nie jechalem - przypominam, wzieli mnie z restauracji.
Skwitowali, ze nie takim juz prawko zabierali i moge sobie 10 kierowcow podstawic a oni maja 2 swiadkow, ze ja jechalem - ciekawe kiedy ich zdobyli skoro przyjechali do zle zaparkowanego auta, a odjechali ze mna jakies 10 min pozniej.
Dzisiaj bylem, zlozyc zeznania - ale caly czas sie boje, ze wcisna mi, ze prowadzilem i co zrobie? W dodatku boje sie, ze na tym moze ucierpiec moj dobry kumpel.
Czy ktos ma jakies pomysly? W piatek prawdopodobnie moj kolega bedzie zeznawac - jest na studiach dziennych poza miastem w tej chwili.
W powodzie zatrzymania i pokwitowaniu za prawo jazdy mam napisane &87 - a przeciez, nie zatrzymali mnie podczas prowadzenia, ani nie widzieli, ze prowadzilem.
 
Ostatnia edycja:
antracyt napisał:
W powodzie zatrzymania i pokwitowaniu za prawo jazdy mam napisane &87 - a przeciez, nie zatrzymali mnie podczas prowadzenia, ani nie widzieli, ze prowadzilem.

Proszę jednak pamiętać, że policjant wspominał o świadkach.
Policjanci nie podjęli interwencji z własnej inicjatywy, tylko ktoś zgłosił zaistnienie określonego zdarzenia. Nie wiemy czy owi zgłaszający nie wskazali Pana jako kierowcy samochodu.
 
czyli, moge ucierpiec, bo ktos zglosil, ze mam zle zaparkowane auto?

A jak to jest? slowo (moje+kolegi) przeciw slowu ('swiadek'). Przeciez chyba musze miec wine udowodniona. Zdaje sobie sprawe, ze my (ja) jestesmy strona w sprawie, wiec nasze slowo ma mniejsza wage.
Ale na litosc boska - jezeli wypije piwo wieczorem w domu to tez moga mi zabrac prawko, bo 15 minut wczesniej przywiozlem sobie je ze sklepu i ktos powiedzial, ze zle zaparkowalem?

Tego ktosia znam, taki spolecznik lokalny, niestety policjanci przyznali sie do blizszej znajomosci z nim - on zglosil jedynie fakt zlego zaparkowania pod 112 - wiec domyslam, sie ze nie mogl stwierdzic czy jechalem czy pilem czy cokolwiek innego robilem. Widzial jak szedlem od auta w kierunku restauracji.

Od 3 dni mam glowe 6/9 - bo boje sie ze strace prawko na okres do 6 mies i do tego kupa nieprzyjemnosci, a jak postawia na swoim i znajda sie swiadkowie to jeszcze gotowi sa nam udowodnic swiadczenie nieprawdy. Ten policjant znany mi jest z tego ze ma swiadkow zanim jeszcze przybyl na miejsce - mojego kolege kiedys tak uraczyli mandatem.
 
antracyt napisał:
A jak to jest? slowo (moje+kolegi) przeciw slowu ('swiadek'). Przeciez chyba musze miec wine udowodniona. Zdaje sobie sprawe, ze my (ja) jestesmy strona w sprawie, wiec nasze slowo ma mniejsza wage.
Zeznania świadka są źródłem dowodowym. Ocena całokształtu materiału dowodowego należy do Sądu.

bo boje sie ze strace prawko na okres do 6 mies i do tego kupa nieprzyjemnosci, a jak postawia na swoim i znajda sie swiadkowie to jeszcze gotowi sa nam udowodnic swiadczenie nieprawdy.
Po pierwsze w przypadku uznania Cię winnym prawo jazdy zostanie zatrzymane nie na okres do 6 miesięcy, ale na okres [/b] nie mniej [/b] niż 6 miesięcy, a ściślej rzecz biorąc na okres od 6 miesięcy do 3 lat (oczywiście okres wyznacza Sąd).
Po drugie jeśli zostaniesz obwinionym w sprawie to nie grozi Ci sprawa za składanie fałszywych zeznań, gdyż taka odpowiedzialność grozi tylko osobie która jest przesłuchana w charakterze świadka.
 
no to mnie pocieszyles :(

czyli, jezeli 'jest' swiadek i zezna on, ze widzial mnie, a nie kolege i najwazniejsze, Sad uzna takie zeznanie to dodatkowo moge narazic kolege?

To teraz sie zastanawiam czy nie lepiej nie isc, powiedziec, ze jechalem zaplacic kare i poczekac. Tylko jaki sens ma przyznawanie sie do czegos czego sie nie zrobilo.

Raz bylem cos tam odebrac w sadzie, sama mysl, ze mam wystepowac w roli oskarzonego (nie znam sie) mnie dobija (przepraszam ewentualnych pracownikow Sadu, ale takie mam odczucie), tym bardziej, ze nie mam 'pamieci odtworczej' i pewno odpowiednio spreparowane pytania moga mnie wprowadzic w konsternacje.
 
Powtórzę - Sąd bierze pod uwagę całokształt materiału dowodowego w sprawie - a więc m. in. zeznania świadków, wyjaśnienia obwinionych, dowody z dokumentów etc. Sąd nie wydaje wyroku na podstawie jednego dokumentu, ale bierze pod uwagę wszystkie przeslanki - zarówno korzystne dla obwinionego, jak i nie korzystne.

W tej nikt rozsądny, nie znając materiałów sprawy, nie jest w stanie powiedzieć w jaki sposób sprawa się zakończy.
 
Dzieki Magnatex. Jakies swiatelko jest. Poczekam co sie stanie i ewentualnie wtedy poprosze prawnika o pomoc, zeby nic nie popsuc.

Straszne glupia i przykra dla mnie sprawa.
 
Powrót
Góra