OP pyta chyba o klasyczny przykład 24 latka, który skończył prawo na Wyższej Szkole Prawa w Radomiu i chce iść do pracy, a nie o sytuację dwukierunkowca z uczelni publicznej.
Pracę dostaniesz. W każdym postępowaniu, gdzie formalnie wymagać będą wyższego wykształcenia prawniczego, będziesz mógł startować. Proponuję zrobić sobie mały research we własnym zakresie. Włączyć stronę jakiejś przyzwoitej kancelarii z okolicy i zobaczyć jaką uczelnię kończyli tamtejsi prawnicy. Jak wejdziesz na strony rankingowych kancelarii z główną siedzibą w Wawie to z reguły zobaczysz tam takie rzeczy jak: Absolwent Prestiżowej Uczelni Prawniczej (magna cum laude) oraz równolegle Prestiżowej Uczelni Ekonomicznej, Szkoła Prawa Obcego, Pobyt Zagraniczny, Dwa Języki Obce. Natomiast jeśli patrzysz na swój dyplom z 'czwórką', który wydano w Polkowicach po kursie korespondencyjnym, to znaj swoje miejsce. Trzeba tylko mierzyć siły na zamiary, bo na starcie jesteś spalony, ale jak będziesz miał skończoną aplikację i x lat doświadczenia, to raczej nikogo nie będzie interesowała ukończona uczelnia, przy czym pewne ścieżki kariery i tak pozostaną zamknięte.
Może się to komuś podobać lub nie, ale moje prywatne zdanie jest takie, że typowy student uczelni prywatnej to dno i kilometr mułu. Jak ktoś zaczyna swoją karierę od pójścia na łatwiznę, to zazwyczaj nie rokuje dobrze. Od tej zasady są wyjątki, ale to są z reguły ludzie mający te kilka lat więcej, którzy mają doświadczenie, pomysł na siebie i często już jedne studia za sobą
Przykładowe zajęcia, którymi trudnią się osoby znane mi po prawie na uczelni prywatnej, wiele lat po dyplomie: pracownik biurowy, fakturzystka, sekretarka notariusza, asystentka zarządu, cinkciarstwo na allegro, ochroniarz w tesco, klepacz paszportów w UM, pakowanie tulipanów w NL.