Niestacjonarne studia prawnicze

  • Autor wątku Autor wątku SamGamgee
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

SamGamgee

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2018
Odpowiedzi
6
Prywatne studia prawnicze

Czy otrzymanie magistra z uczelni prywatnej na kierunku prawo gorzej wygląda w oczach pracodawca, niż jakiejś uczelni publicznej? Jak to wygląda w praktyce i jak na to patrzą pracodawcy?
 
Ostatnia edycja:
Powiem tak: to zależy. Osobiście ukończyłam administrację w trybie stacjonarnym, natomiast prawo studiowałam w trybie niestacjonarnym. Wiele osób na prawie było "z przypadku", trzeba się z tym liczyć. We wrześniu podchodzę do egzaminu wstępnego na aplikację.
Jeśli chodzi o kwestię podjęcia pracy - od kilku lat pracuję w kancelarii. Nie miałam problemu z otrzymaniem tej pracy. Osobiście uważam, że ważne jest zdobywanie doświadczenia podczas studiów.
Mogę również powiedzieć, że praktykanci, studenci 3-4 roku prawa stacjonarnego są zwalniani, bo nie potrafią odróżnić adresata od nadawcy (nie był to niestety odosobniony przypadek). O środkach odwoławczych, czy sposobie liczenia terminów nie wspominam :)
 
Jeśli dobrze wykorzystasz czas na takich studiach, tzn. będziesz pracował i praktykował w zawodzie, to pracodawca nie będzie patrzył na tryb studiów, tylko na doświadczenie. Studia, to studia, niczego nie uczą - takie jest zdanie większości pracodawców. Dlatego na zaocznych najlepiej od I roku praktykować i pracować w kancelariach lub w działach prawnych spółek. Potem to zaprocentuje.
 
Ja dodam jeszcze, że:
1. administrację skończyłam w trybie stacjonarnym na uniwersytecie;
2. prawo w trybie zaocznym rozpoczęłam na ww. uniwersytecie. Po 3 roku studiów przeniosłam się na niestacjonarne, ale na uczelnię prywatną.

Na obydwóch uczelniach, na studiach prawniczych miałam możliwość przepisania części ocen uzyskanych na administracji. Uczelnia państwowa pobierała, mimo wszystko, opłaty za przedmioty, na które de facto nie uczęszczałam, stąd decyzja o zmianie uczelni na prywatną. Dodatkowo na uczelni prywatnej miałam możliwość ukończenia studiów o pół roku wcześniej - właśnie ze względu na przepisane oceny przedmiotów oraz możliwość realizowania większej liczby przedmiotów.

Mając takie porównanie, stwierdzam, że najwięcej wyniosłam z uczelni prywatnej - świetna kadra, oprócz kierunkowych przedmiotów, możliwość wybierania innych - miałam prawo upadłościowe, pzp, budowlane - co bardzo mi się przydaje w pracy.

Wszystko zależy oczywiście od studenta.

Oczywiście nic nie stanowi przeszkody w zatrudnieniu.
 
Ostatnia edycja:
OP pyta chyba o klasyczny przykład 24 latka, który skończył prawo na Wyższej Szkole Prawa w Radomiu i chce iść do pracy, a nie o sytuację dwukierunkowca z uczelni publicznej.

Pracę dostaniesz. W każdym postępowaniu, gdzie formalnie wymagać będą wyższego wykształcenia prawniczego, będziesz mógł startować. Proponuję zrobić sobie mały research we własnym zakresie. Włączyć stronę jakiejś przyzwoitej kancelarii z okolicy i zobaczyć jaką uczelnię kończyli tamtejsi prawnicy. Jak wejdziesz na strony rankingowych kancelarii z główną siedzibą w Wawie to z reguły zobaczysz tam takie rzeczy jak: Absolwent Prestiżowej Uczelni Prawniczej (magna cum laude) oraz równolegle Prestiżowej Uczelni Ekonomicznej, Szkoła Prawa Obcego, Pobyt Zagraniczny, Dwa Języki Obce. Natomiast jeśli patrzysz na swój dyplom z 'czwórką', który wydano w Polkowicach po kursie korespondencyjnym, to znaj swoje miejsce. Trzeba tylko mierzyć siły na zamiary, bo na starcie jesteś spalony, ale jak będziesz miał skończoną aplikację i x lat doświadczenia, to raczej nikogo nie będzie interesowała ukończona uczelnia, przy czym pewne ścieżki kariery i tak pozostaną zamknięte.

Może się to komuś podobać lub nie, ale moje prywatne zdanie jest takie, że typowy student uczelni prywatnej to dno i kilometr mułu. Jak ktoś zaczyna swoją karierę od pójścia na łatwiznę, to zazwyczaj nie rokuje dobrze. Od tej zasady są wyjątki, ale to są z reguły ludzie mający te kilka lat więcej, którzy mają doświadczenie, pomysł na siebie i często już jedne studia za sobą

Przykładowe zajęcia, którymi trudnią się osoby znane mi po prawie na uczelni prywatnej, wiele lat po dyplomie: pracownik biurowy, fakturzystka, sekretarka notariusza, asystentka zarządu, cinkciarstwo na allegro, ochroniarz w tesco, klepacz paszportów w UM, pakowanie tulipanów w NL.
 
DemPlays napisał:
OP pyta chyba o klasyczny przykład 24 latka, który skończył prawo na Wyższej Szkole Prawa w Radomiu i chce iść do pracy, a nie o sytuację dwukierunkowca z uczelni publicznej.

Pracę dostaniesz. W każdym postępowaniu, gdzie formalnie wymagać będą wyższego wykształcenia prawniczego, będziesz mógł startować. Proponuję zrobić sobie mały research we własnym zakresie. Włączyć stronę jakiejś przyzwoitej kancelarii z okolicy i zobaczyć jaką uczelnię kończyli tamtejsi prawnicy. Jak wejdziesz na strony rankingowych kancelarii z główną siedzibą w Wawie to z reguły zobaczysz tam takie rzeczy jak: Absolwent Prestiżowej Uczelni Prawniczej (magna cum laude) oraz równolegle Prestiżowej Uczelni Ekonomicznej, Szkoła Prawa Obcego, Pobyt Zagraniczny, Dwa Języki Obce. Natomiast jeśli patrzysz na swój dyplom z 'czwórką', który wydano w Polkowicach po kursie korespondencyjnym, to znaj swoje miejsce. Trzeba tylko mierzyć siły na zamiary, bo na starcie jesteś spalony, ale jak będziesz miał skończoną aplikację i x lat doświadczenia, to raczej nikogo nie będzie interesowała ukończona uczelnia, przy czym pewne ścieżki kariery i tak pozostaną zamknięte.

Może się to komuś podobać lub nie, ale moje prywatne zdanie jest takie, że typowy student uczelni prywatnej to dno i kilometr mułu. Jak ktoś zaczyna swoją karierę od pójścia na łatwiznę, to zazwyczaj nie rokuje dobrze. Od tej zasady są wyjątki, ale to są z reguły ludzie mający te kilka lat więcej, którzy mają doświadczenie, pomysł na siebie i często już jedne studia za sobą

Przykładowe zajęcia, którymi trudnią się osoby znane mi po prawie na uczelni prywatnej, wiele lat po dyplomie: pracownik biurowy, fakturzystka, sekretarka notariusza, asystentka zarządu, cinkciarstwo na allegro, ochroniarz w tesco, klepacz paszportów w UM, pakowanie tulipanów w NL.

Dwukierunkowcem typowym nie jestem, prawo rozpoczęłam po ukończeniu licencjata z pierwszego kierunku. Nie miałam problemu ze znalezieniem pracy w kancelarii, ale rzeczywiście zaczynałam od stanowiska asystenckiego. Pracuję od kilku lat przez właściwie cały okres studiów w tej samej kancelarii.

Jeśli autor wątku jest absolwentem, to rzeczywiście może być problem i raczej bez doświadczenia będzie zaczynał od stanowiska praktykanta lub asystenckiego, bo zwyczajnie jest duża konkurencja.


Dla pracodawcy przy wyborze praktykantów, nie ma znaczenia, czy ktoś jest z UW, UKSW, czy Łazarskiego, jak ja. Samo wskazanie UW na stronie kancelarii o niczym nie świadczy, dobrze wiemy, że tysiące absolwentów kończy tam studia w trybie wieczorowym. Tak, jak wspomniałam, część osób rzeczywiście bierze się z przypadku na studiach niestacjonarnych, niezależnie od tego, czy jest to uczelnia prywatna czy publiczna.

Ani nie polecam, ani nie odradzam. Być może miałam po prostu szczęście, albo po prostu dokonałam świadomego wyboru.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra