Nieuczciwi sprzedawcy Orange

  • Autor wątku Autor wątku Lizbeth
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

Lizbeth

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2015
Odpowiedzi
21
Na początku czerwca byłam z mamą w Orange by przedłużyć umowę.Ma tam numer od ponad 15 lat ,rachunki płaciła po ok. 75 zł i chciała je obniżyć. W salonie obsługiwała nas Pani ( jedyna kobieta w tym salonie) Pracownica spisała na kartce wysokość abonamentu wraz z ceną za telefon (9 zł) ,w pewnym momencie zawiesił jej się system i przekazała sprawę koledze , który operował w dalszym ciągu tą "kartką", a następnie przyniósł tablet oraz router których cena brutto wynosiła 19 zł. Plan po dodatkowym rabacie miał wynosić 35,99 zł brutto ( od 1 -24 okresu rozliczeniowego- zapis w umowie)
Natomiast po skorzystaniu z oferty z tabletem oraz routerem 10 GB LTE do 5 Mbit/sw okresie od 1-6 mies.- 39,90 a od 7-24 mies. -49,90 . Przy podpisywaniu aneksu został zapytany przeze mnie oraz kilka razy przez moją mamę jaki będzie w sumie koszt miesięczny za usługi. Pracownik ponownie odwołał się do zapisków na kartce „w okresie od 1-6 miesiąca 39,90 a od 7-24 miesiąca -49,90” Dodatkowo mama zlikwidowała usługę ubezpieczeniową którą miała od 2013 (11 zł)
Pierwsza faktura na 95 zł i nie została przez nas w pierwszym momencie zweryfikowana bo przyszła na maila- przeoczenie.
Kolejna opiewała na kwotę 76 zł i wynikał o z niej (usł telekom. 30,91brutto , usł. internetowa 34,99 oraz ubezpieczenie 11 zł . I na tej podstawie udałyśmy się do salonu w celu złożenia reklamacji na umowę oraz dalszego doliczania ubezpieczenia, pomimo rezygnacji. Do 1 f-ry na 95 zł również doliczono 11 zł ubezpieczenia)
14.07.15 pracownik ,który sporządzał umowę ponownie przez biuro obsługi poprosił o wyłączenie usługi ubezpieczenia. Natomiast przy reklamowaniu warunków umowy uznał ,że nie jest możliwe aby proponował pakiet 39,90 przez 6 mies, a następnie za 49,90 ponieważ taki plan nie istnieje. Powołując się na zapis na kartce , zupełnie się nie przyznał do jej napisania oraz stwierdził, że jeśli w ogóle znajdę takowe zapiski to dopiero po ich okazaniu będzie się mógł do nich odnieść. Dodatkowo poproszony o sprawdzenie planu taryfowego w systemie , odmówił twierdząc ,że on nie posiada dostępu do takich danych.
W tym samym dniu zadzwoniłam do biura obsługi, gdzie powiedziano mi ,że jeśli rzeczywiście taki plan został spisany oraz zaproponowany, to pracownik powinien zgłosić do centrali ten fakt i na tej podstawie zostaną wszystkie kwoty skorygowane, a cała sytuacje będzie traktowana jako błąd ze strony pracownika.
20 lipca ponownie udałam się do salonu tym razem z kartką na, której był rozpisany plan taryfowy. Pracownik był w pracy już od otwarcia salonu, ja pojawiłam się tam wraz z mamą około godziny 11. Gdy nas zobaczył po niedługiej chwili przestał obsługiwać klientkę – zawiesił mu się system- i wyszedł na zaplecze. Z zaplecza wyszła Pani ( ta sama ,która była zamieszana w podpisywanie umowy 2.06.15 ,której tego dnia również zawiesił się system...) Odczekałam kolejne 10 minut i zapytałam kiedy wróci kolega z zaplecza. Ona odpowiedziała mi ,że kolega dzisiaj nie obsługuje. Uznałam ,że to nie jest zgodne z prawdą ponieważ był od otwarcia salonu , na co usłyszałam „ Kolega czekał aż ja przyjdę i go zmienię” i to był koniec rozmowy. Pani nie posiadała plakietki z imieniem, dlatego nie posiadam jej danych , a chciałabym złożyć na nią skargę.
Również skargę chciałabym złożyć na pracownika , który wprowadził w błąd mnie i moją mamę przy podpisywaniu umowy, oraz niezgodność umowy ze stanem faktycznym.
Sprzedawca jak i sprzedawczyni zachowywali się bardzo niekulturalnie gdy tylko coś szło nie po ich myśli . Nie wspominając już o ucieczce ze stanowiska pracy. Dodam na koniec ,że doszukałam się w treści umowy zapisu , że „otrzymałem ,zapoznałem się i akceptuję” i tutaj następuje dziesięć podpunktów min zasady, cenniki, regulaminy, z czego żadnej z wymienionych rzeczy nie okazał mi pracownik salonu.
Jakie kroki powinnam podjąć czy mogę powołać się np na art 84. k.c?
 
W umowie powinny podane dokładne ceny ile będziecie płacić... nie ma ich?

Przebrnąłem przez cały tekst i wychodzi na to, że podpisaliście umowę w ogóle jej nie czytając.

Podpisując umowę

Lizbeth napisał:
Dodam na koniec ,że doszukałam się w treści umowy zapisu , że „otrzymałem ,zapoznałem się i akceptuję” i tutaj następuje dziesięć podpunktów min zasady, cenniki, regulaminy, z czego żadnej z wymienionych rzeczy nie okazał mi pracownik salonu.

trzeba było zażądać wydania w/w dokumentów. Pokwitowaliście ich wydanie? No to niestety już Wasz problem.
 
Ceny ustalone na umowie są inne, na fakturach inne ,a na kartce te "obiecane" jeszcze inne.

Ciężko jest czytać coś co w formie końcowej ma 11 stron a i są sytuacje ,że klient ma inaczej a pracownik inaczej zapisane w umowie. Nie pokwitowaliśmy wydania żadnych dokumentów ponieważ ich nie było , a wspomniane „otrzymałem ,zapoznałem się i akceptuję” wyglądało jak kolejny podpunkt w umowie. Już nie chodzi o te dokumenty ,ale o nabijanie ludzi w butelkę i to notoryczne - jak przeglądam internet.
 
Obowiązują Was ceny podane w umowie.

Nie ma znaczenia czy dostaliście doku do ręki czy nie - pokwitowaliście ich odbiór.

Jeśli umowa miała 11 stron to trzeba było cierpliwie czytać, albo wziąć ksero do domu i na spokojnie poczytać albo nie podpisywać.

Tak niestety wygląda rzeczywistość. Teraz trzeba wszystkiego pilnować, 10x wszystko sprawdzać i nikomu nie wierzyć!

*Napisz* reklamację a później jak będzie niezadowalająca zgłoście sprawę do UKE (ewentualnie do Rzecznika Konsumentów).
 
Ostatnia edycja:
Z batem nad głową nikt nie stał i nie zmuszał do podpisania. Punkt w umowie, mówiący o zapoznaniu się z jej warunkami i akceptacji warunków potwierdziliście. Trzeba było od razu zapytać, gdzie są dokumenty, o których mowa w umowie.

Obowiązują zapisy z umowy. Macie prawo domagać się korekty faktur do kwot wyszczególnionych w umowie.
 
Powrót
Góra