Nieuczciwy komis samochodowy - proszę o pomoc.

  • Autor wątku Autor wątku neQqq
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

neQqq

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2017
Odpowiedzi
8
Witam, na wstępie powiem - tak wiem, że dałem się zrobić jak dziecko i głównie pretensję mogę mieć do samego siebie, bo mogłem sprawdzić parę rzeczy na miejscu...

Niecałe 14 dni temu zakupiłem samochód sprowadzany zza granicy, miał być igiełka, stan normalny używany, nieuszkodzony, bezwypadkowy, niby wszystko pięknie. Jako, że była niedziela nie podjechałem na stację diagnostyczną, napaliłem się jak debil na kupno, zaufałem sprzedającemu i kupiłem samochód. Już po zakupie na drugi dzień wyszedł szereg ukrytych wad - pęknięta sprężyna od amortyzatora. Piąty dzień po kupnie pojechałem na stację diagnostyczną, diagnosta powiedział mi, że w życiu by nie podbił przeglądu temu samochodowi, bo jest niesprawny technicznie wymienił min. (uszkodzone tuleje wahaczy, wcześniej wspomniana pęknięta sprężyna i zardzewiały numer VIN pod wykładziną, co z resztą nie jest normalną wadą dla 16 letniego auta). Później sprawdziłem jeszcze na innym portalu po numerze VIN czy samochód jest bezwypadkowy. Otóż się okazuję, że w 2012 roku w Niemczech miał stłuczkę na koszt ~ 850 złotych na nasze. Został zmierzony profesjonalnym czujnikiem do mierzenia lakieru i wyszło w jednym miejscu 1990 (prawdopodobnie miejsce stłuczki), gdzie zakres jest (80-200). Czyli na obecną chwilę samochodu przerejestrować na polskie tablice nie mogę - będę potrzebował przegląd, którego nie przejdzie, kwota nie była małą bo okolice 15 tys. Chciałem odstąpić od umowy, ale handlarz mnie wyśmiał. Byłem u prawnika i mówi, że jest szansa na zwycięstwo w tej sprawie. Czy zgodnie z art. 770 i 700 ze znaczkiem 1 - komis jako podmiot profesjonalny nie mógł się z łatwością dowiedzieć o tych wadach? Czy ja jako laik teraz muszę być mechanikiem, elektrykiem, prawnikiem, blacharzem i nie wiadomo kim jeszcze, by kupić sprawny samochód? Auto miało być sprawne, a obecnie może mi tylko posłużyć jako ozdoba pod domem. Prosiłbym o opinie w waszej sprawie czy jest jakakolwiek szansa na zwycięstwo?
 
Teoretycznie te wszystkie wady które wymieniłeś to normalne zużycie materiału w takim wiekowym samochodzie. Nie jest to żadna ukryta wada. Samochód może być jak najbardziej bezwypadkowy. Delikatna stłuczka się do niego nie zalicza. Czy była by szansa na wygraną w sądzie? Wg mnie nie.
 
Pejotwroc napisał:
Teoretycznie te wszystkie wady które wymieniłeś to normalne zużycie materiału w takim wiekowym samochodzie. Nie jest to żadna ukryta wada. Samochód może być jak najbardziej bezwypadkowy. Delikatna stłuczka się do niego nie zalicza. Czy była by szansa na wygraną w sądzie? Wg mnie nie.

Teoretycznie czy w 16 letnim aucie korozja wewnątrz samochodu do takiego stanu, że w ogóle nie idzie oczytać numeru VIN jest rzeczą normalną? Posiadałem wcześniej samochód z 2002 roku tej samej marki, tego samego modelu tylko starszej generacji , który dużo bardziej rdzewiał według wszystkich raportów. Czy samochód który jest wystawiony jako sprawny, lecz 5 dni po kupnie nie może przejść polskiego przeglądu jest tak na prawdę sprawny? Chyba przegląd jest od tego, by zweryfikować stan techniczny samochód. Dodatkowo Pan rzeczoznawca Mgr inż. Marek Sawicki sądzi, że samochód bezwypadkowy jest to taki pojazd, gdzie nie ma żadnych śladów naprawy blacharsko lakierniczej i nie są uszkodzone żadne elementy. Na pewno w razie czego rzeczoznawca będzie miał duże znaczenie. Rozumiem jeszcze małe odchyły, które również były tzn. 280 mikronów itp. takie rzeczy są normalne. Czy czasem 2000 jednostek mikronów nie jest jednoznaczne z szpachlą tzw. "tuszowaniem śladów" kolizji bądź czegokolwiek innego o czym nie zostałem poinformowany? Z resztą facet, który wystawiał ogłoszenie również skłamał w ogłoszeniu, że jest pierwszym właścicielem od nowości, co jest niezgodne z prawdą.
 
Tymmbardziej, że nie jest to zwykły, szary Kowalski, lecz osoba zajmująca się tym profesjonalnie i żyjąca z tego, bo nie jeden samochód miał na podwórku. Nie uwierzę, że nie wiedział o tych wszystkich mankamentach. W takim razie ma on prawo sprzedawać pojazd, który po 5 dniach nie został dopuszczony do jazdy? Diagnosta powiedział, że jak chciałbym zrobić przegląd samochód musiałby zostać u nich na parkingu, bo mnie nim nie puści. Jedynie sprawdził dla mnie co bym musiał zrobić, by ten przegląd zrobił. Nie zrobiłem tego po przejechaniu samochodem 1000 km, lecz niecałych 50. Mam na to papiery i nagranie. Dodatkowo świadka co Pan handlarz mówił podczas kupna.
 
Złóż reklamacje na piśmie że towar jest niezgodny z umową ponieważ nie przejdzie przeglądu. I wezwij do usunięcia wad lub poinformuj że auto zwracasz właśnie że względu na niezgodność z umową.
 
Czyli rzeczoznawca uważa że lekkie przerysowanie na parkingu już świadczy o wypadkowości samochodu? Gdzieś ty wynalazł takiego goscia? Samochód bezwypadkowy a bezkolizyjny to duża różnica.
Miałem samochód Lancia i Fiata. Rdzewiały już od samego patrzenia. Potem renault. A tam rdzy jak na lekarstwo. To normalne że jedne auta szybciej rdzewieją szybciej inne wolniej.
 
Ja tam w Twoim opisie wad ukrytych nie widzę. Usterki mechaniczne to normalna rzecz w takim aucie w dodatku było łatwe do wychwycenia w czasie oględzin (stuki puki itp.) rdza okolicy pola Vin była jakoś maskowana? obstawiam, że nie i że mogłeś ją zauważyć w czasie sprawdzania nr VIN. Więc gdzie tu wady ikryte?
 
slider2002 napisał:
Ja tam w Twoim opisie wad ukrytych nie widzę. Usterki mechaniczne to normalna rzecz w takim aucie w dodatku było łatwe do wychwycenia w czasie oględzin (stuki puki itp.) rdza okolicy pola Vin była jakoś maskowana? obstawiam, że nie i że mogłeś ją zauważyć w czasie sprawdzania nr VIN. Więc gdzie tu wady ikryte?


Nie była maskowana, lecz jako zwykły szary Kowalski nie wiedziałem nawet, że coś takiego istnieje pod wykładziną, nie uwierzę, że profesjonalista o tym nie wiedział. Przecież nawet problem z oddaniem samochodu na złom z takim czymś byłby. W takim razie samochód, który nawet nie może być oddany na złom, a wystawiony jako sprawny technicznie spełnia swoje założenie?
 
pasqudek napisał:
Przepraszam za lekki offtop

@neQqq: moim zdaniem jesteś sam sobie winny.

Opowieść Handlarza


Oczywiście, rozumiem Twoją opinię. Wiem, że jest moja winą, że nie wziąłem znajomego mechanika czy, ze nie podjechałem na stację diagnostyczną - była niedziela, ale też mogłem kilka dni po. Tak czy siak, Panowie zastanówcie się czy teraz, by kupić samochód trzeba być mechanikiem, prawnikiem, blacharzem i nie wiadomo kim jeszcze? Może ten nr VIN dało się sprawdzić, ale nie miałem o tym pojęcia, pewnie jak połowa społeczeństwa., jak miałem sprawdzić uszkodzone wahacze skoro da się to dopiero sprawdzić z kanału? Jeszcze sprężyny jak bym wsadził głowę jako tako ale wahacze? Mam do siebie główną winę, bo dałem się zrobić przez handlarza jak dzieciak, człowiek się uczy na błędach, ale mój samochód nie nadaje się nawet na złom z nieczytelnym nr. VIN. Nie zostałem o tym poinformowany, mam świadka, dodatkowo nawet sprzedający ma na kamerach jak sprawdzam samochód oprócz tego, a dalej nie o tym nie poinformował. Jestem laikiem samochodowym i może za łatwo zaufałem pewnemu sprzedającemu. Niestety, człowiek uczy się na błędach całe swoje krótkie życie. Bede miał na uwadze też co powie mój Pan Prawnik, chciałem się jedynie tutaj poradzić. Sam sobie pluje w brodę, ale na pewno zapisze na później, nauczka na całe życie.
 
Ostatnia edycja:
Jeśli chodzi o VIN to chyba niebiescy mogą sprawdzić czy kradziony.
A VIN pod kątem wyposażenia to może na forum marki ktoś pomoże
Nie trzeba być mechanikiem.
Przecież masz prawo podjechać pod dowolne SKP.
 
pasqudek napisał:
Jeśli chodzi o VIN to chyba niebiescy mogą sprawdzić czy kradziony.
A VIN pod kątem wyposażenia to może na forum marki ktoś pomoże
Nie trzeba być mechanikiem.
Przecież masz prawo podjechać pod dowolne SKP.


Oczywiście, rozumiem Pański punkt widzenia. Aczkolwiek czy nie podjechanie pod SKP daje komisowi (profesjonalnemu podmiotowi) zatajać informacje o samochodzie? Sprzedany jako używany, sprawny a pięć dni po zakupie na stacji diagnostycznej wychodzi, że nie kwalifikuje się nawet na skup złomu. Tym bardziej, że wszystko sprzedawca posiada na kamerach. Co z tego wyjdzie - nie wiem, sąd zadecyduje. Nauczka życiowa została, ale będę walczył jak lew o swoje prawa.
 
Powrót
Góra